poniedziałek, 29 czerwca 2015

Ulubiency czerwca 2015!

Ulubiency czerwca 2015!
Jako,że czerwiec jest miesiącem moich urodzin możecie się domyśleć, że ulubieńców tego miesiąca będzie wiele. Dostałam produkty na które miałam ochotę od bardzo bardzo dawna.



1. Paleta Galaxy Chic od Bh Cosmetics.
Kolory kosmiczne, mimo,że są wypiekane naprawdę fajnie się z nimi pracuje. Idealne do rozświetlania kącików czy na dolną linię . Stosowane na mokro dają jeszcze mocniejszy efekt. 

2,3.  Mary Lou Manizer oraz Bahama Mama.
Świetnie jakościowo produkty. W 100% zgadzam się z innymi dziewczynami. Warto w nie zainwestować. 




4. The Balm Voyage
Kolejna paletka z którą pracuje się wspaniale. 3 matowe cienie (B3,C3,B1) reszta z drobinkami. Idealna na co dzień jak i na stworzenie makijażu wieczorowego. 


5. Oliwkowa woda tonizująca.
Idealna w upalne dni na odświeżenie buzi w formie delikatnej mgiełki.  Używam jej również każdego ranka przed nałożeniem kremu nawilżającego. Coś cudownego. 






 6. Pomadka MAC, odcień Snob
Jej poświecę osobny post. Zdjęcia jak prezentuje się  na ustach i moje spostrzeżenia.


7. Paleta magnetyczna z Inglota.
Ma zmieścić 20 cieni. Nareszcie mogłam poprzenosić z moich poczwórnych paletek wszystkie do jednej większej. Cienie są w jednym miejscu, jak widać mam jeszcze kilka wolnych, na dniach zainwestuję w nowe kolory. Super rozwiązanie, polecam każdemu!



8,9. I na koniec buty Sinsay oraz torebka z Mohito.
Buty bardzo wygodne, torebka ma 3 kieszenie! W środku dodatkowy pasek. Niestety to zdjęcie przekłamuje jej kolor w rzeczywistości jest bardziej karmelowa. 


I tak prezentują się moi czerwcowi ulubieńcy. Na dniach czeka mnie wyprowadzka ze studenckiego mieszkania dlatego może wystąpić krótka przerwa odnośnie dodawania postów. Buziaki, dajcie znać czy coś z tych produktów miałyście :)



czwartek, 25 czerwca 2015

Nowosci pielegnacyjne, pierwsze wrazenia The Balm! Bahama Mama, Mary-Lou Manizer!

Nowosci pielegnacyjne, pierwsze wrazenia The Balm! Bahama Mama, Mary-Lou Manizer!
Wpadałam dziś do drogerii uzupełnić kilka produktów do wieczornej pielęgnacji. Jesteście ciekawe na co się skusiłam?


Krem Nivea Soft to coś co mam zawsze. Szybko się wchłania, uwielbiam stosować również rano przed makijażem. Micelarny żel z biedronki bardzo polubiłam. Kiedyś pisałam Wam,że byłam fanką różowej wersji- teraz zdecydowanie bardziej lubię ten. Piękny zapach, super radzi sobie z oczyszczaniem oczu z makijażu. I ta cena- 5zł?!


Potrzebowałam również nowego toniku. Nigdy nie miałam nic z serii Ziaja Liście Zielonej Oliwki. Odpowiada mi zapach i to,że ma taki aplikator. Nie jest jak standardowy tonik, który trzeba przesączać na wacik. Idealny będzie na upały, wiecie w formie takiej odświeżającej mgiełki na buzię.


Z tego względu,że bardzo lubię produkty Ziaji i nic złego mi ze skórą nie robią postanowiłam wypróbować również krem z serii Ziaja Liście Manuka. Czytałam sporo recenzji, zdania są podzielone. Ciekawa jestem jak sprawdzi się u mnie. Zapach na plus, jak żel z tej serii, który miałam i mi się sprawdził. Zobaczymy, recenzja pewnie się pojawi ale to dopiero za jakiś czas. 


A teraz pierwsze wrażenia moich nowych dwóch nabytków. Czy za taką cenę się opłaca? Może są zwyczajnie przereklamowane?



Zacznę od Mary Lou. Opakowanie obłędne, co tu dużo mówić. Chyba nie ma osoby, która interesując się makijażem nie wiedziałaby kim jest ta urocza dziewczyna. Dla mnie minusem jest jedynie cena (67,90zł) . Dla zwykłej uczącej się dziewczyny jest to dość spory wydatek jak na rozświetlacz. Ja kupiłam go z kilku powodów: 

1. Nie było dziewczyny, która by się nim nie zachwycała. Po czasie stwierdziłam,że muszę wypróbować ten produkt i ja. Wiecie, taki może trochę owczy pęd? Każda ma, ja też muszę to mieć?!
2. Zbliżają się wakacje, takim rozświetlaczem nie trzeba podkreślać jedynie szczytów kości policzkowych. Może ładnie podkreślić opalone ciało (typu dekolt)
3. Stwierdziłam,że będzie bardzo wydajny i ze względu na kolor idealny na rozświetlanie kącików. 

(po lewej  zdjęcie bez użycia lampy)
Jak widać produkt bardzo napigmentowany. Drobinki są zmielone w taki sposób,że nałożony np. na szczyty kości policzkowych nie wygląda tandetnie. Mi Mary bardzo podoba się nałożona na łuk kupidyna. Usta wyglądają obłędnie, wiadomo nie wolno przesadzić z ilością. 


Bahama Mama (59.90zł-69.90zł) 
Kolejne opakowanie, które chwyta ze serce. Wiecie co mnie jedynie zdziwiło? Oglądając mnóstwo zdjęć w internecie, słuchając recenzji na yt ten produkt wydawał się być o wiele większy. Porównałam go do kasetki z Inglota na 4 cienie i jest co najmniej połową z tego. 


Co do koloru jest dla mnie idealny! Bez drobin, zupełnie matowy. Trzeba uważać,żeby nie zrobić plam. Ja nakładam go pędzlem do różu/bronzera z Hakuro. Zanim przyłożę go do buzi delikatnie ściągam nadmiar na wacik kosmetyczny; przyciskając pędzelek. Kolor idealny do konturowania. Bałam się,że może być zbyt ciemny- myliłam się. Pasuje świetnie. 


Podsumowując dwa kultowe produkty i dla mnie są czymś wspaniałym. Cena odpowiednia do jakości. Czasem lepiej jest dać więcej a produkt będzie służył nam świetnie. 



Co do palety i wczorajszego makijażu, mam dla Was zdjęcie również moich ust w kolorze First Officer. Które podobają Wam się bardziej? Second Officer (1zdjęcie) czy First Officer? (2zdjęcie)

 


PS. Może macie też jakieś swoje zdania na temat produktów do pielęgnacji? Czekam na Wasze opinie. Miłego dnia <3

środa, 24 czerwca 2015

Pierwsze wrazenie The Balm Voyage! Makijaz!

Pierwsze wrazenie The Balm Voyage! Makijaz!

Hej piękne! Jak już wczoraj mogłyście zauważyć przyszły do mnie moje prezenty. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć trochę o moim pierwszym wrażeniu palety The Balm Voyage!


Paletka nawiązuje do zagranicznych podróży. Jej wielkość dorównuje prawie kartce A4. Opakowania produktów tej firmy to zdecydowanie zalety, które przykuwają uwagę i sprawiają,że bardzo chcemy je mieć. 


W środku paletki znajduje się lusterko. 
"Własny paszport z danymi personalnymi". 


Tak prezentują się cienie. Jak widzicie każdy "pasażer" ma swoje określone miejsce. Myślałam,że cienie będą porównywalne do kwadratów Inglota. Są nieco mniejsze - 2,5x3cm. Mimo wszystko przy otwarciu robią wrażenie. 


Większość to cienie z drobinami. B3, C3 oraz B1 to typowe maty. B3, C3 to kolory bardzo przydatne i często używane w makijażach dziennych do podkreślania załamania. B1 to typowy beż do podkreślania kształtu brwi czy ujednolicenia powieki.


Poznaliśmy pasażerów, czas na dowodzących pokładem! Tak prezentują się 3 produkty do ust/policzków. Jak widać musiałam sprawdzić obowiązkowo wszystkie kolory. 


Pierwsza myśl? Jakie są napigmentowane! Zazwyczaj takie produkty są dość słabe, na temat tych naczytałam się wiele pozytywnych opinii. Pozostało mi nic innego jak zgodzić się z innymi dziewczynami.


W palecie również mała ściągawka, gdy nie mamy pomysłu na makijaż a chciałybyśmy poużywać wszystkich kolorów. Inspiracji nigdy dość! :)


Tak prezentuje się tył palety. Czy motyw samolotu i tych pań nie jest uroczy?!


No i przyszedł czas na dzisiejszy makijaż! Inspirowałam się makijażem Nataliebeautyyy. Użyłam dziś: 

* B1 na całą powiekę matowego beżu 
* C1 (jasne złoto) oraz A2 (fiolet) na powiekę ruchomą. 
* W załamaniu: C3 ( matowy brąz)  oraz A4 ( czerń z drobinkami)
* Na linię wodną cielista kredka z Manhattanu, w kącikach C1 oraz na połowę linii dolnej B2. (mięta) Druga połowa to A2 (wcześniej użyty fiolet)

Na ustach Second Officer, łuk kupidyna delikatnie przypruszony Mary Lou Manizer.


Co mogę powiedzieć o samych cieniach? Słyszałam,że się sypią. Mogę się z tym zgodzić ale nie jest to na tyle uciążliwe przy aplikacji. Są mocno napigmentowane. Ich rozcieranie to coś wspaniałego! Już wiem czym tak bardzo zachwycają się wszystkie blogerki. Są niesamowicie przyjemne. Cena fakt, może odstraszać (140zł) ale przeliczając na sztuki zapłacimy za nie tak jakbyśmy kupowały oddzielne wkłady do np. Inglota. Dla mnie za taką jakość,  cudne opakowanie polecam jak najbardziej. Urodziny, święta- zawsze znajdzie się jakaś okazja na taki prezent. Warto!



wtorek, 23 czerwca 2015

Urodziny nadchodza, pierwsze prezenty! The Balm - nareszcie! Haul!

Urodziny nadchodza, pierwsze prezenty! The Balm - nareszcie! Haul!
Cześć dziewczyny, dzisiaj zapraszam Was na sporą dawkę zdjęć i pierwsze wrażenie popularnych produktów firmy The Balm. Od ponad roku jestem zakochana w kosmetykach tej firmy, mimo,że nie byłam posiadaczką ani jednego kosmetyku. Oglądając yt nie dało się nie natknąć na ich produkty. Pomyślałam,że nazbieram pieniądze i obkupię się w moje urodziny. Mimo,że mam je dopiero w niedzielę- paczuszka przyszła do mnie już dzisiaj. Pierwszą stroną na której chciałam zamawiać miał być sklep: mintishop.pl, który był już przeze mnie sprawdzany kilka razy. Niestety jednego z produktów nie było, napisałam email'a i wynik tego jest taki,że  nie potrafiłabym czekać na jego dostępność ponad 2 tygodnie.  Zaczęłam szukać po innych internetowych sklepach. Wniosek? Porównując ceny do mintishop'u ceny są naprawdę o wiele większe. Przykładowo: paleta, którą zamówiłabym na minti była za 139zł a w innym sklepie za 169. Udało mi się jednak znaleźć sklep, z którego jestem w 100% zadowolona. Zamówienie zrobiłam w niedzielę wieczorem, paczka przyszła dzisiaj. Ten sklep to urodomania.com. Plusem jest kod rabatowy przy rejestracji. 

Zanim przejdę do pokazania Wam moich zakupów, czas na kilka informacji o firmie.


"Marka The Balm została założona w 2003 przez Marissę Shipman w San Francisco w stanie Kalifornia. Choć to marka na wskroś amerykańska szybko stała się rozpoznawalna na całym świecie. Obecnie jest sprzedawana w ponad 60 krajach. The Balm wyróżniają stylowe produkty, zabawne opakowania w stylu retro i pomysłowy, dowcipny przekaz. Hasłem przewodnim marki jest ''Piękno osiągalne w 5 minut'' - kosmetyki The Balm są łatwe w użyciu, wielofunkcyjne i pozwalają kobietom wyzwolić duszę artysty. Kosmetyki urzeczywistniają swoje zamierzenie niezależnie od wieku klientek, bo jak mówi założycielka marki, Marissa Shipman: „Młodość to stan twojego umysłu i zawartość twojej kosmetyczki“. Jeśli wypełnisz ją kosmetykami theBalm, możesz być pewna, że będziesz mieć swój wygląd zawsze pod kontrolą. Dodatkowe plusy?! – żadnego testowania na zwierzętach oraz brak parabenów w składzie."


Na co więc się skusiłam? :)




1. Kultowy rozświetlacz Mary Lou Manizer. "Może być stosowany na powieki, kości policzkowe, dekolt lub ramiona.  Zawiera odbijające światło drobinki, które sprawiają, że cera wygląda świeżo i promiennie."





2. Bronzer Bahama Mama. "Cudowny, matowy puder brązujący zapewniający blask jakim słońce obdarza skórę świeżo opaloną na plaży. Nie zawiera talku ani parabenów."



3. Paleta Balm Voyage. "Paleta 16 cieni i 3 pomadek/róży w kremie."



4. Pokusiłam się również o błyszczyk z MakeupRevolution, temperówkę do kredek oraz kolejny skośny pędzelek z Hakuro. 



***
Miałyście jakieś produkty? Od jutra zaczynam testowanie <3



czwartek, 18 czerwca 2015

Galaxy Chic Palette, czy kosmiczne kolory nadaja sie na dzienniaki?!

Galaxy Chic Palette, czy kosmiczne kolory nadaja sie na dzienniaki?!

Cześć dziewczyny, dzisiaj chciałabym sprawdzić czy kosmiczne kolory znajdujące się w palecie nadają się w makijażach dziennych. Jak się z nimi pracuje, czy osypują się. W tym celu wybrałam następujące kolory:


Sun- podchodzące pod złoto, które jak wiemy idealnie współgra z brązami.


Oraz odcień Mars, który bardzo przypomina mi odcień znajdujący się w palecie Sleek'a Oh So Special. (Cień bardzo często przeze mnie używany- dlatego chciałam sprawdzić czy Mars mu dorówna.)


Na całą powiekę ruchomą nałożyłam odcień Mars, również w załamaniu. Roztarłam granice a kącik rozświetliłam kolorem Sun tak by im bliżej kącika było po prostu jaśniej. Co mogę powiedzieć o aplikacji? O dziwo Mars się nie osypywał, co w przypadku Sleek'a ma miejsce. Ładnie pokrywał moją powiekę, nie trzeba było sporo nakładać, jest bardzo napigmentowany. Sun już trochę słabiej ale w moim przypadku jeszcze się nie zdarzyło znaleźć mocno napigmentowanego złota (a próbuje nakładać zawsze na kilka sposobów). Nie nakładałam go na mokro dlatego jeszcze go nie skreślam. Mimo wszystko rozjaśnił mi kąciki a na tym dziś mi zależało.


 Na linię wodną mój ulubieniec- cielista kredka z Manhattan'u. Koło 14zł, bardzo mięciutka. 


Na ustach szminka z Rimmel'a o kolorze 200 Latino. Uwielbiam ją za to, że możemy stopniować sobie nią efekt. Od bezbarwnego błyszczyka, który delikatnie podkreśla nasze usta po mocny kolor, który nie podkreśla suchych skórek! 


I jak Wam podoba się moja dzienna wersja? Uważacie takie kolory za neutralne czy używacie jedynie na większe okazje?



Copyright © 2016
kargawr.pl
, Blogger