piątek, 31 lipca 2015

Mary Lou Manizer. Rozswietlacz, gdzie i po co nakladam.

Mary Lou Manizer. Rozswietlacz, gdzie i po co nakladam.

Dzisiejszy post będzie na temat nakładania przeze mnie rozświetlacza. Powiem szczerze,że wcześniej nie sądziłam,że znajdzie on u mnie aż takie zastosowanie. Uważałam go za produkt dość zbędny. Jednak częstotliwość o jakiej o nim mówiono, skłonił mnie do zakupu.


Zgodzę się,że nie jest to produkt pierwszej potrzeby. Jednak jego umiejętne nakładanie może nasz makijaż ulepszyć. 


Pierwszym zastosowaniem może być oczywiście rozświetlenie kącika oka. (Tak wiem, na dobrą sprawę możemy użyć po prostu jakiegoś perłowego cienia, dlatego też początkowo średnio widziało mi się wydawanie prawie 70zł na słynny rozświetlacz Mary Lou Manizer.)


Znalazłam u siebie jednak dwa inne zastosowania, które pokochałam na tyle,że nie wyobrażam sobie nie wykonywać ich w codziennym makijażu. 


Nie będę rozwodzić się nad kolorem, trwałością z tego względu,że jest to produkt na tyle kultowy,że recenzji na jego temat znajdziecie mnóstwo. Powiem tyle,że efekt jaki pozostawia na skórze jest na tyle subtelny i delikatny,że nie zrobimy sobie nim krzywdy. Nie będziemy świecić się jak kula dyskotekowa. Jest tak fantastycznie zmielony,że nie uzyskamy nim tandetnego wykończenia. Do tego wydajność! Spokojnie wystarczy na ponad rok! 




Jak wiecie Mary Lou sprawiłam sobie pod pretekstem urodzin. Jeśli szkoda Wam wydawać własnych pieniędzy a jesteście danego produktu ciekawe: poczekajcie choćby tak jak ja na specjalne okazje.

Moje pierwsze zastosowanie rozświetlacza to nakładanie odrobiny wzdłuż nosa.
Rozświetlacz sprawia,że wydaje się on być prostszy.

Drugie to podkreślenie nim łuku kupidyna czyli miejsca nad ustami.
Dzięki temu uzyskujemy efekt dodatkowo powiększonych ust. 
Nadajemy blasku oraz podkreślamy usta w subtelny sposób.


Rozświetlacz ma to do siebie,że nie jest produktem typowo zauważalnym (chyba,że naprawdę ktoś się postara i mocno przesadzi). Nadaje cerze świeżości i potrafi zdziałać cuda. Jak widzicie wykorzystuję go w różnego rodzaju makijażach. Daje taki świeży blask!


Co do nakładania to już kwestia indywidualna. Polecam jakiś fajny pędzelek. Mi super sprawdza się Pointed Foundation Brush z Core Collection od RT. (Mimo,że ma zastosowanie do podkładu, jak już kiedyś Wam wspominałam ja nie lubię tego typu kształtów, preferuję gąbeczki bądź np. hakuro h50s) 


Wiadomo,że rozświetlaczem pięknie można podkreslić sobie również szczyty kości policzkowych. Lubię u siebie ten efekt, jednak nie stosuję go codziennie. Co za dużo, to niezdrowo :) Podsumowując jestem ciekawa Waszych opinii, dajcie znać czy używacie tego typu produkty.

czwartek, 30 lipca 2015

Vichy, Idealia, Skin Sleep (Krem idealizujacy na noc). Zaczynamy testowanie!

Vichy, Idealia, Skin Sleep (Krem idealizujacy na noc). Zaczynamy testowanie!

Od dłuższego czasu głośno jest na temat kremu znanej wszystkim firmy Vichy. Regularna cena 50ml kremu Idealia Sleep wynosi ok 120zł. Ucieszyłam się gdy kolega zrobił mi zamówienie, dzięki któremu otrzymałam darmowe próbki.


Na przesyłkę czekałam więcej niż tydzień. Przypuszczam, że było to spowodowane tym,że wszystko od początku do końca było opłacane przez firmę dlatego duża ilość chętnych miała wpływ na przebieg wysyłki zamówień.


Uważam,że fajnie jest wypróbować krem który kosztuje ponad 100zł. Nie zawsze odpowiada nam konsystencja, efekt jaki pozostawia na twarzy. Wiecie, po takich 3 próbkach ciężko ocenić działanie, bo na to potrzeba oczywiście o wiele więcej czasu ale jeśli jest darmowa możliwość przetestowania danego produktu to jestem jak najbardziej na TAK


 Co zapewnia więc sam producent?
"Laboratoria Vichy stworzyły kompleks skutecznych składników aktywnych w pięlęgnacji na noc, aby odtwarzać widoczne efekty regenerującego snu dla skóry. KWAS HIALURONOWY (nawilżenie i poprawa sprężystości skóry) + KWAS GLICYRYZYNOWY (działa kojąco) + KOFEINA (stymuluje mikrokrążenie, pomaga zmniejszać opuchnięcia) + WITAMINA B3 (ma właściwości zwężające pory, redukuje zaczerwienienia) + OLEJKI NAPRAWCZE (odbudowa funkcji bariery ochronnej skóry) + ADENOZYNA (ma działanie przeciwzmarszczkowe i wygładzające). Dla każdego typu skóry, nawet skóry wrażliwej. Formuła hipoalergiczna, bez parabenu. Zawiera kojącą i regenerującą Wodę Termalną z Vichy."
 
Dla kogo?
"Krem polecany wszystkim kobietom, niezależnie od wieku i typu skóry. Skuteczność potwierdzona klinicznie na kobietach, które śpią krótko lub źle."
 
 

Do zestawu otrzymałam jeszcze dodatkowo kartę lojalnościową oraz 1 próbkę kremu wygładzającego na dzień. Podsumowując, cieszę się,że mam możliwość wypróbowania takich próbek. Na dniach dam Wam znać o moich pierwszych wrażeniach, sprawdzimy czy będą na tyle pozytywne aby skusić się na pełnowymiarowe opakowanie?! 

Może któraś z Was ma już wyrobioną opinię na temat tego kremu? Czekam na Wasze opinie.

wtorek, 28 lipca 2015

L'Oreal Spring 2015 Limited Edition Miss Manga Color Pop Mascara! Nowosc!

L'Oreal Spring 2015 Limited Edition Miss Manga Color Pop Mascara! Nowosc!

Cześć dziewczyny. Co jakiś czas rodzina z Niemiec przesyła różne produkty, które nie zawsze są dostępne w Polsce. Głównie kierowane są do mojej mamy. Tym razem w paczce był i tusz do rzęs, który z uwagii na kolor dostałam w prezencie.

Co mówi sam producent?
"Miss Manga to najnowszy tusz do rzęs, który dzięki połączeniu oryginalnej szczoteczki oraz nowej formuły zapewnia natychmiastowy rezultat maksymalnego pogrubienia i wydłużenia rzęs. Maskara posiada innowacyjną, opatentowaną szczoteczkę, która posiada wyjątkowy, stożkowy kształt, dzięki czemu nałożysz tusz na wszystkie, nawet najbardziej ukryte włoski"


Opakowanie bardzo mi się podoba. Jesteście ciekawe mojego pierwszego wrażenia?


Szczoteczka nie jest sylikonowa. Mimo wszystko ładnie rozdziela rzęsy. Zauważyłam,że w celu pogłębienia koloru łatwo można rzęsy skleić dlatego radzę uważać!



Co do koloru, byłam sceptycznie nastawiona. Preferuję czarne rzęsy. W tym przypadku jestem pozytywnie zaskoczona, kolor przykrywa rzęsy jednak łączy się z naturalnym kolorem i nie wygląda to zbyt tandetnie. Trzeba się dokładnie przypatrzeć aby dojrzeć,że rzęsy są granatowe!


Podsumowując: 
+ możemy stopniować sobie efekt na rzęsach
+ bardzo łatwo się go zmywa
+ szczoteczka dociera do każdej rzęsy 
+ ładne opakowanie 

- cena regularna standardowej czarnej wersji kosztowała 60zł, 
kolorowe nowości być może będą w podobnym zakresie 
- ciężko złapać kolor na zdjęciu, polecam wyszukać sobie w google filmików z jej użyciem.  


Sama nie wiem czy bym skusiła się na taki kolor sama z siebie.  Lubię szaleć z makijażem ale za 60zł kupiłabym pewnie coś innego. Prezent trafiony, zawsze znajdzie się jakaś okazja żeby użyć. Być może nie na dzień ale na jakieś imprezy czemu nie. 


Wy widzicie się w takich kolorach ;> ?

niedziela, 26 lipca 2015

5 podstawowych pedzli ktorymi rozpoczniesz swoja przygode z makijazem!

5 podstawowych pedzli ktorymi rozpoczniesz swoja przygode z makijazem!
Cześć dziewczyny. Dzisiaj chciałabym poruszyć temat pędzli. Już wiele razy nasłuchałam się na temat tego,że wydawanie na nie np. 300zł za zestaw jest czymś nie do pojęcia. Jeszcze niedawno też tak myślałam jednak nastąpił taki moment w którym mimo posiadania kosmetyków kolorowych i wizji na temat jak dany makijaż ma wyglądać zmieniłam zdanie. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta; brakowało mi narzędzi. Moim zdaniem pędzle powinny być pierwszą ważniejszą inwestycją. Co nam po umiejętnościach skoro po czasie chińskie pacynki nie tworzą tego co chcemy? 

Rynek oferuje wiele rodzajów pędzli. Często możemy się w tym pogubić. Kiedyś Wam wspominałam,że lepiej stawiać na jakość a nie na ilość. Dzisiaj pokażę Wam 5 pędzli, które powinny znaleźć się u każdej dziewczyny. 


Pędzel do podkładu
Często zapominamy,że nakładając podkład palcami rozgrzewamy go i traci on swój pigment. Do tego potrafi zmienić swoje właściwości i jest mniej trwały. Zgodzę się,że palce czyli nasze podstawowe narzędzie potrafią rozprowadzić go niemal idealnie jednak zapewniam Was,że i z czasem nauczcie się współpracować z takim pędzlem i efekt będzie równie dobry. Oczywiście istnieją również gąbeczki, na moim przykładzie wspomnę,że ja bardzo lubię podkład nakładać pędzlem a na końcu użyć gąbki do "stemplowania". Wygląda to wtedy bardzo naturalnie a cera jest ładnie ujednolicona. 


Pędzel, który z czystym sumieniem Wam polecę to słynny już HAKURO H50s. Używam go bardzo często, zresztą myślę,że jest to widoczne z uwagi na starty napis. Myję go codziennie wieczorem, rano nadaje się do ponownej "współpracy". 


Pędzel do różu/ pudru/brązera

Pędzel o takim kształcie idealnie sprawdza się do kilku rzeczy. Będzie zarówno dobry do rozprowadzania pudru sypkiego czy w kamieniu. 


Z uwagi na kształt będziemy mogły nałożyć na policzki róż bądź wykonturować nim buzię.

Skośny pędzel

Taki z hakuro kupimy w okolicach 13zł. Ładnie nadamy dzięki niemu kształt brwi bądź namalujemy nim kreskę eyelinerem. 


Pędzel do nakładania cienia
Tutaj sprawa jest ułatwiona z tego względu,że tego typu pędzle kupimy wszędzie i nie musimy wydawać na nie majątek. (Mój w panterkę jest ze mną już 2 lata a kosztował 4zł) Bardzo fajnie możemy nakładać nim cień na powiekę ruchomą. Po zwilżeniu delikatnie wodą sprawdza się również do nakładania pigmentu. 

Pędzel do rozcierania
Rynek oferuje wiele rozmiarów. Jak widzicie moje zdjęcia zdominowała marka Hakuro. Jest dostępna online, leży na średniej półce cenowej i ma bardzo dobrą jakość! Na samym początku jest bardzo trafnym wyborem!

Co do samego typu pędzla, nie ma makijażu bez porządnego roztarcia granic! Taki pędzel to podstawa i nie wyobrażam sobie go nie posiadać!

Na koniec chciałabym zapytać Was jaka jest Wasza piątka, bez której nie potrafiłybyście się rozstać? Zgadzacie się z moim wyborem?  Wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia a zestaw pędzli do oczu z Zoevy wciąż kusi, jednak co Wy poradziłybyście początkującym?


piątek, 24 lipca 2015

Essence lipliner 07 cute pink, tanie a jak cieszy. The Balm Voyage, Galaxy Chick Palette.

Essence lipliner 07 cute pink, tanie a jak cieszy. The Balm Voyage, Galaxy Chick Palette.

Cześć piękne. Dzisiaj zapraszam Was na makijaż w którym chciałabym pokazać jak na moich ustach prezentuje się konturówka z Essence, o której kilka razy Wam już wspominałam. Naczytałam się wiele pozytywnych opinii więc i sama postanowiłam będąc w Naturze jakąś wypróbować. Jak wiemy Essence słynie z niskich cen dlatego 5zł za kredkę nikogo raczej nie zdziwi. Jak oceniam kolor? Trwałość? Zapraszam dalej.


Może zacznę od tego,że kredka zaskoczyła mnie przede wszystkim swoją formułą! Jest miękka i bardzo dobrze napigmentowana! Kolor, który wybrałam bardzo ładnie podkreśla moje usta. Możemy użyć jej wypełniając nie tylko kontur ale i całe wargi! Maluje się nią bardzo łatwo i efekt naprawdę mi odpowiada. 


Tworzy na ustach przepiękny mat! Kolor pasuje do typowo letnich makijaży oraz może posłużyć do czegoś bardziej eleganckiego. Trwałość oceniam na średnią. Spokojnie bez jedzenia i picia będzie się ładnie trzymała. Po posiłku lepiej ją kontrolować i poprawić. Co do makijażu oka posłużyły mi dziś dwie paletki. 





Załamanie powieki podkreślałam cieniami z The Balm Voyage. Co do Galaxy Chick, cień Cosmic powędrował na "sucho" na ruchomą powiekę a Comet na dolną linię. Aby efekt był jeszcze bardziej wyraźny całość podbiłam pigmentami z Inglota.



 Rzęsy pomalowane moim lipcowym ulubieńcem!


 Brwi standardowo Maybelline Color Tattoo kolor 40. 
Kreski to żelowy eyeliner tej samej firmy. 


Muszę pochwalić puder sypki z BOURJOIS, daje rade nawet w upały! 



Delikatne konturowanie i opalanie buzi, słynna Bahama Mama.



Dajcie znać czy miałyście jakieś produkty i co sądzicie o małej metamorfozie.


czwartek, 23 lipca 2015

Ulubiency lipca 2015! Podsumowanie miesiaca!

Ulubiency lipca 2015! Podsumowanie miesiaca!
Lipiec pomału się kończy więc dzisiaj chciałabym Was serdecznie zaprosić na podsumowanie tego miesiąca. Jeśli czytacie mnie regularnie pewnie będziecie mogły się domyślić co takiego tu dziś pokażę.


Zestaw pędzli Real Techniques Core Collection. Pełną recenzję znajdziecie tutaj . Używałam każdego codziennie. Bardzo szybko schną, włosie nie wypada. Do zestawu dołączone wielofunkcyjne etui. Polecam! 


Dwie przepiękne nowości z Inglota! Pigmenty z serii Star Dust. Najlepiej nakładać zwilżonym pędzelkiem. Nie osypują się i są jeszcze bardziej intensywne.


Jeżeli znacie klasyczną wersję kremu tej firmy i jest ona dla Was zbyt tłusta i ciężka, to mam dobrą wiadomość! Regenerujący krem na noc pachnie bardzo podobnie ale bardziej przypomina konsystencją krem Nivea Soft. Szybko się wchłania i ładnie nawilża. 


Jak już kiedyś Wam wspominałam do zakupu tego tuszu zawsze odpychała mnie jego regularna cena w drogeriach. Udało mi się dorwać go online o połowę taniej, 29zł. Dla mnie jest hitem! Zdecydowanie mój numer 1! Szczoteczka dociera do każdej rzęsy, nie skleja ich. Tusz ma swój charakterystyczny zapach ale mi nie przeszkadza. Myślę, że nie będę szukała czegoś innego, robi wszystko to co powinien robić. Jestem bardzo zadowolona. 


Na koniec piosenka, która zawróciła mi totalnie w głowie i towarzyszyła przez większość czasu. Polecam zapoznać się z innymi piosenkami Matt'a. Bardzo lubię takie klimaty. Świetny wokal, tekst. Idzie się zatracić. Jednym słowem MAGIA.


***

"That this is really the place to be
I’m not you, nor you me
But we’re both moving steady"

( "To naprawdę miejsce, w którym chce się być
Nie jestem tobą, ani ty mną
Ale oboje poruszamy się w jednym tempie")


poniedziałek, 20 lipca 2015

Lipcowa aktualizacja, moje produkty do ust!

Lipcowa aktualizacja, moje produkty do ust!

Cześć dziewczyny, dzisiaj przychodzę do Was z moją mini kolekcją produktów do ust. Nie mam na jej punkcie fioła, zdecydowanie bardziej wolę kupować przepiękne paletki bądź pędzle. Zrobiłam ostatnio przegląd i chciałabym Wam pokazać jak sprawy się mają. Czas na lipcową aktualizację. Co do kolorów dobrze czuję się w przeróżnych odcieniach różu dlatego takich odcieni znajdziecie tu najwięcej. To co zaczynamy? ;>

 
Z tej serii mam dwie szminki. 058 to jedna z nich. Kupiłam ją na promocji za ok. 10zł. Kolor ten wpada w czereśnię, jest z delikatnymi drobinkami. Nie podkreśla suchych skórek.


250 natomiast to przepiękny nudziak o wykończeniu satynowo-matowym. Bardzo lubię używać go zimową porą. Pasuje do większości makijaży.


Kolor 200 Latino dostałam od siostry w prezencie. Bardzo ładnie podkreśla usta, podbija naturalny kolor ust. Dobrze się trzyma i nakłada. Posiada delikatne drobinki, efekt nimi można stopniować. 


O tej szmince wypowiadałam się dawniej. Mam wrażenie,że łączy ze sobą pomadkę nawilżającą. Daje naturalny efekt i długo się trzyma. Plus za opakowanie dzięki któremu od razu możemy rozpoznać kolor. 

Słynna matowa szminka, którą i ja musiałam wypróbować. Jedna z moich ulubionych. Jest dość intensywna i delikatnie może przesuszać usta dlatego robię sobie z nią co jakiś czas przerwę. Tania, dobrze się utrzymuje. Czego chcieć więcej?!

Angel Pink jest bardzo delikatnym różem, który zdecydowanie nadaje blasku. Przepiękne złote opakowanie, dół w kolorze szminki oraz wygrawerowane logo po całkowitym odkręceniu. Kolor nie jest tandetny, idealny na letnie dni. 


Tutaj musiałam namalować serduszko. Przepiękny zapach i efekt jaki pozostawia jest dla mnie idealny! Cena adekwatna do wszystkiego. Z pewnością moja kolekcja się powiększy. Snob jak już kiedyś Wam pisałam ma wykończenie satynowe ale ja określiłabym je jako kremowo-matowe, które nie przesusza ust! Coś pięknego! 


Czas na pomadki w kredce! Bardzo lubię produkty tej firmy więc gdy tylko nastąpiła przecena  w Rossmannie musiałam spróbować choć jednej. Wybór padł na róż wpadający w fiolet. Piękny zapach, wydajność oraz szczelne opakowanie. Duży plus!


Kobo 202 Natural, moja nowość. Brudny róż, który łączy ze sobą cechy pomadki nawilżającej. Cena 9,99 na trwającej wciąż promocji w Naturze. Ładnie wygląda na ustach, ślicznie pachnie.


Ta kredka skradła moje serce zaraz po pierwszym użyciu! Dlaczego? Kolor wina, które zostawia na moich ustach przepiękny mat przemówił do mnie w 100%! Czytałam,że inne kolory z tej serii to buble, ja 04 mogę Wam polecić. Co prawda, jest trochę tępa w nakładaniu i różni się od dwóch wyżej wymienionych ale za cenę 5zł nie można oczekiwać więcej. Ja jestem w fazie poszukiwania podobnego koloru z MACA, słyszałam,że ich maty to coś pięknego. Może coś polecacie? 


Jeśli chodzi o błyszczyki średnio przepadam dlatego mam tylko dwa. Ten od MUR lubię za to,że mimo koloru jest na ustach bezbarwny i mogę ładnie podbijać sobie kolory szminek gdy chcę uzyskać nimi "mokry efekt"! Kosztuje tylko 5zł i pachnie owocowo! 


Z tej serii mam najjaśniejszy odcień, dostałam go w gratisie bo zrobiłam zakupy za min. 50zł z tej marki. Mimo nudziakowego odcienia kompletnie mi nie pasuje. Używam go najmniej. Przydaje się gdy chce uzyskać efekt ombre na ustach.


Co do konturówek mam jedną. Moje usta są dość duże i nie potrzebuje jeszcze bardziej ich wyrysowywać. Ten odcień jest dość uniwersalny i pasuje do wielu moich produktów. Fajnie się z nią pracuje i cena jest przystępna, tylko 5zł




Jeśli chodzi o przechowywanie, dostałam kiedyś prezent zapakowany w ten kartonik, mieszczą mi się do niego wszystkie szminki. Kredki zazwyczaj mam w osobnej kosmetyczce.


***
Znacie coś? Miłego dnia :*

Copyright © 2016
kargawr.pl
, Blogger