sobota, 29 sierpnia 2015

Opalanie, konturowanie buzi. Sprawdz czego uzywam!

Opalanie, konturowanie buzi. Sprawdz czego uzywam!

Cześć dziewczyny. Wiem,że nie pojawiam się zbyt często ale wszystko spowodowane jest brakiem czasu. Za jakieś 3 tyg. sytuacja powinna się unormować. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją trzech produktów do opalania, konturowania twarzy.

Odkąd zakochałam się we wszystkich produktach które mają na celu rozświetlanie twarzy, efekt matowej cery odszedł w zapomnienie. Nie mam problemu z cerą dlatego też, taki rodzaj makijażu (strobing) jest mi bardzo bliski i bardzo przeze mnie lubiany. Konturowanie jednak to coś co lubię nadal robić dlatego chciałabym Wam opowiedzieć o produktach które obecnie stosuję. Chyba każda z nas lubi uwydatniać swoje kości policzkowe, ocieplić bladą cerę? Nadać makijażowi ładnego wykończenia, tak aby wszystko ze sobą ładnie współgrało?


Na pierwszy ogień pójdzie znana już wszystkim Bahama Mama od The Balm. Urocze opakowania, dobre składy, pigmentacja i trwałość. Minusem jest regularna cena w graniach 60zł ale widziałam, że na cocolita.pl do 2 września możecie ją kupić za 49,90!
Kolejny minus to dość trudna aplikacja! (O tym wszystkim opowiem w kolejnych postach, chciałabym opisać moje spostrzeżenia na temat produktów tej firmy, skupiając się na UWAGA minusach! Co nie zmienia faktu,że uwielbiam ich produkty, będzie to raczej taka forma mini uwag, które pomogą Wam przy wyborze.) 




Kolor matowy, bez drobin. Sięgam po niego często a zużycie jak widać bardzo małe, co jest niewątpliwie ogromnym plusem! Polecam serdecznie i podzielam zachwyt nad nim! 


Kolejny produkt to serduszko Summer of Love od IHEARTMAKEUP. Jeszcze trochę i minie rok od jego posiadania (jak ten czas szybko leci). Pewnie wiecie,że te serduszka wzorowane są na tych od firmy TOO FACED.  Nie wiem jak z pigmentacją tych drugich, wiem tylko,że kosztują ponad 180zł i są w Polsce ciężko dostępne. Takie możecie nabyć w okolicach 25-30zł online. 




Co do tego nadaje on bardziej delikatnej opalenizny. Produkt jest wypiekany, co sprawia,że wystarczy na bardzo bardzo długo. Co do koloru, nie posiada drobin. Nie daje takiego efektu jak Bahama, jest mniej zauważalny. Jak dla mnie minusem jest opakowanie. Nie chodzi mi pod względem wizualnym, bo ono jest urocze tylko jest bardzo łatwo podatne na uszkodzenia mimo dbania. Brudzi się, ten kartonik się gniecie itd. Mimo wszystko lubię go bo daje bardzo naturalny efekt. Jest idealny dla dziewczyn, które boją się konturowania. Bez obaw, nim nie zrobicie sobie krzywdy, zapewniam! 


Na koniec produkt, po który przyznaję się sięgam najmniej. Kupiłam go na wyprzedażach w Rossmannie, za 3,50. Główne zadanie to oczywiście korektor pod oczy. Ja kupiłam go z myślą konturowania na mokro. Celowo wybrałam ciemniejszy odcień. Całość rozcieram gąbeczką.



Sam kolor nie jest zły. Jednak efekt po roztarciu jest słabo zauważalny. To sprawia,że używam go od czasu do czasu i nie na wieczorne wyjścia. Raczej jest to fajna opcja na dzień. Mały minus za to,że aplikator troszkę się zacina, co jest strasznie denerwujące! 


Co do pędzli, które używam przy aplikacji 2 pierwszych produktów to skośny pędzel z Hakuro do różu/bronzera który często jest już w tych dostępnych zestawach składających się z 7, 10 pędzli oraz jajeczko z Real Techniques z serii Core Collection.

Jak widzicie produktów sporo nie mam, jednak narazie nie zanosi się abym kupiła więcej. Wiadomo firmy kuszą, ja jednak jestem zadowolona i kończę to co teraz mam ;)

niedziela, 23 sierpnia 2015

Top 5 produktów do ust!

Top 5 produktów do ust!
Cześć dziewczyny, ostatnio mnie tutaj bardzo mało a powód jest banalnie prosty. Mam problemy z internetem a do tego strasznie się przeziębiłam. Dodaję post, który powstaje przy współpracy również innych blogerek, których linki podam na końcu. Mam nadzieję,że nie będzie problemem jeśli post umieszczę o tej godzinie. Wieczorem niestety nie będę już miała takiej możliwości. 

Przejdźmy jednak do rzeczy. Jakiś czas temu robiłam moją lipcową aktualizację produktów do ust. Ciężko było mi wybrać z tego moją ulubioną piątkę. Zobaczcie co wybrałam i dlaczego :)


 1. Szminki MAC to coś o czym marzyłam od dawna. Oprócz koloru, trwałości uwielbiam w niej jej budyniowy zapach! Jeszcze żaden produkt do ust nie spodobał mi się aż tak pod tym względem! Używam jej bardzo bardzo często. Mimo wysokiej ceny, polecam mieć choć jedną. 


2. Uwielbiam matowe szminki od Golden Rose! Są trwałe i bardzo ładnie wyglądają na ustach! Cena również przyjazna dla portfela!


Czyż nie wygląda uroczo? :)


3. Uwielbiam kolor tej pomadki w kredce! Mimo,że o innych odcieniach czytałam sporo negatywnych rzeczy, ta bardzo mnie zaskoczyła! Dałam za nią 3,50 i bardzo często do niej wracam. 


Tak prezentuje się na moich ustach.


4. Miłym zaskoczeniem okazała się również konturówka z Essence. Uwielbiam nakładać ją na całe usta. Tworzy się na nich delikatny mat. Kolor przepiękny na lato!

Pasuje do większości moich makijaży.

5. Na koniec błyszczyk z MakeupRevolution, za który dałam jedyne 5zł. Ma przyjemny owocowy zapach, wygląda bardzo ładnie i nie jest mocno klejący (jeśli wiecie co mam na myśli). Czasem wychodzę z założenia,że tanie wcale nie oznacza gorsze.


Dajcie znać co Wam wpadło w oko i czy miałyście jakiś z tych produktów.
Zapraszam też do zapoznania się z TOP5 pozostałych bloggerek:


piątek, 14 sierpnia 2015

Haul Avon. Nowe zapachy!

Haul Avon. Nowe zapachy!

Cześć dziewczyny. Kiedyś Wam wspominałam o tym,że jestem konsultantką Avonu. Zapachy to coś co zdecydowanie mogę polecić każdej kobiecie. Są trwałe, mają przepiękne opakowania i cenę przyjazną dla portfela. Dzisiaj pokażę Wam moje trzy nowości.


Pierwsza nowość to Outspoken Fresh od Fergie. Być może pamiętacie fioletową wersję i jej reklamy w telewizji? Ja skusiłam się na ten zapach z tego względu,że szukałam czegoś orzeźwiającego na lato. Sama nazwa FRESH wskazuje na to,że tak powinno być. Co mówi sam producent?

"Avon przedstawia nowy zapach – Outspoken Fresh by Fergie. "Outspoken Fresh" obudzi twoje zmysły energetycznym koktajlem liczi i bujnych kwiatów guawy na bazie nut drzewa sandałowego. Nowa woda perfumowana od Fergie to inspirująca i energetyczna mieszanka dla kobiet, które poszukują własnego stylu."

Kategoria: kwiatowo - owocowa

Nuty zapachowe:
nuta głowy: nektar z białej brzoskwini, kwiaty pomarańczy, różane liczi,
nuta serca: jaśmin, magnolia, kwiat guawy,
nuta bazy: skórzane nuty, irys, drzewo sandałowe 


Powiem Wam,że jestem pozytywnie zaskoczona. Nie planowałam kupować tego zapachu ale cena w promocji (45zł) i prześliczne opakowanie na mnie podziałało. Zapach kojarzy mi się z wakacjami, faktycznie jest świeży, delikatny i kobiecy. Jeden mały minus jest taki,że to edycja limitowana więc jeśli chciałybyście się na niego skusić to się śpieszcie!


Kolejnym zapachem jest zupełna nowość, którą jako konsultantka mogłam zamówić sobie szybciej. Za około tydzień można będzie już ją sobie zamówić. 

"Femme Icon marki Avon to kwiatowo - owocowe perfumy dla kobiet. Nutami głowy są malina i truskawka; nutami serca są irys i róża; nutami bazy są paczula i piżmo."


Co do tego zapachu jest on również świeży i fajny na letnie dni jednak jest zdecydowanie bardziej słodki. Jeśli lubicie tego typu zapachy będzie dla Was idealny. Podoba mi się jego buteleczka, a cena w nowym katalogu również zachęca, jedyne 44,99 za 50ml. 


Na koniec Today Tommorow Always Forever. Nie będę ukrywać,że był to zapach najbardziej przeze mnie wyczekiwany. Od kilku dobrych lat chciałam go mieć, jednak zawsze kosztował koło 100zł dlatego z niego rezygnowałam. Teraz była na niego spora promocja, ponad 40zł taniej dlatego postanowiłam go wybrać. 

"Oszałamiający słodyczą i kobiecością koktajl frezji, strelicji, hibiskusa, budlei, wody różanej i jedwabistego piżma. kategoria: kwiatowa"


Jeśli chodzi o ten zapach nie jest on już zdecydowanie lekki i nadający się na każdą okazję. Wybierałabym go raczej na większe wyjścia. Jest dość intensywny i buteleczka jest bardzo w moim stylu. W porównaniu do dwóch poprzednich jest cięższa, chyba po to żeby "czuć jego cenę i myśleć, że to produkt już z lepszej półki". Jak dla mnie idealny będzie na jesienno-zimowe pory. Teraz zdecydowanie bardziej będę stawiała na coś lekkiego i świeżego. 


Podsumowując z zapachów jestem bardzo zadowolona. Z pewnością nie będę w najbliższym czasie potrzebowała czegoś nowego. Każdy z nich ma w sobie coś co bardzo mi się podoba i odpowiada. Brakuje mi teraz tylko przepięknej białej toaletki z lustrem, która dumnie prezentowałaby moje nowe trzy skarby. 

środa, 12 sierpnia 2015

Powrot po przerwie, wyjasnienia. Moja pierwsza opublikowana wishlist'a.

Powrot po przerwie, wyjasnienia. Moja pierwsza opublikowana wishlist'a.
Cześć dziewczyny, może zauważyłyście, że jakiś czas mnie tutaj nie było. Powodów jest kilka, główny to taki,że zaczęłam wakacyjną pracę. Najzwyczajniej w świecie nie mam później siły nawet na odpalenie komputera. Spędzam czas z bliskimi, kładę się spać i wstaję wcześnie rano. Planuję pracować do połowy września, później załatwiać sprawy z nowym mieszkaniem studenckim. Obiecuję pisać i komentować ale nie dam rady pojawiać się na tyle regularnie jak wcześniej. Za jakiś miesiąc, dwa sytuacja powinna się unormować. 

Jeśli chodzi o pracę nie ukrywam,że zbieram pieniądze na kilka produktów które chodzą po mojej głowie już od dawna. Postanowiłam pokazać Wam moją wishlistę. Są to produkty dość drogie dlatego ich kupowanie rozkładam w czasie ale mam nadzieję, że do końca tego roku spora część będzie już ze mną :) 

 1. Tej firmy i tych pędzli chyba nawet nie muszę przedstawiać. Marzę o tym zestawie gdy tylko się pojawił. Są tutaj różnego rodzaju pędzle, od takich standardowych i do takich "zadań specjalnych". Do tego ten przepiękny kolor. Cena 259zł razem z kosmetyczką.

2. Too Faced, Chocolate Bar. 179zł. 
Przepiękna tabliczka czekolady z cudownymi cieniami! Co najlepsze wykonane są z kakaowca i naprawdę pachną czekoladą! Miałam możliwość powąchania tańszego zamiennika z MakeupRevolution i dla mnie on sam w sobie był już dość intensywny. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak w takim razie ta paleta musi pachnieć! Bardzo dobra na makijaże dzienne ze względu na przepiękne brązy. 

3. Róż Nars Orgasm, ok. 150-200zł.
Nigdy nie miałam nic z tej firmy a róż ten jest chyba znany na całym świecie! Oglądałam filmik z serii Zamienniki Klasyki od RedLipsticMonster i powiem szczerze,że mimo jej propozycji najbardziej odpowiada mi oryginał. Przepiękny róż wpadający w brzoskwinię, koral z błyskiem bez tandetnych brokatowych drobin. Nazwa też niczego sobie, haha. 


4. Baza pod cienie, URBAN DECAY, 95zł. 
Na temat tego produktu również jest bardzo głośno. Powiem szczerze, że wielką fanką baz pod cienie nie jestem albo najzwyczajniej w świecie tak bardzo ich nie potrzebuję ale u każdej z nas jest jakaś szczególna okazja gdy trwałość makijażu zwłaszcza oczu musi być idealna np. przez całą noc bez obawy,że cokolwiek zniknie nam z powieki. Znalazłam sklepy online które oferują tę bazę w dwóch wersjach 11 lub 6ml. Za mniejszą zapłacimy koło 65zł. 


4. Shimmer Brick, Bobbi Brown ok. 190zł
Ta firma wzbudziła moje początkowe zainteresowanie nie ze względu na kosmetyki ale na UWAGA książki do makijażu. Słyszałam wiele pozytywnych opinii na temat książek znanej na świecie wizażystki Bobbi Brown i chciałam jakąś kupić i się "doszkolić". Byłam ostatnio w Empiku zapytać o dostępność, było dość śmiesznie gdy sprzedawczyni szukała tej książki w dziale MUZYKA i myślała,że Bobbi Brown to mężczyzna. No ale wracając do tematu książkę musiałabym zamówić za ok. 70zł i poczekać kilka dni. Zrezygnowałam i postanowiłam,że poszukam taniej w internecie. (Dla zainteresowanych powiem,że książki można kupić nawet i o połowę taniej niż w Emipku!) Wracając do domu przeglądałam sobie ofertę kosmetyków kolorowych i wpadłam na te cudeńka. Określone są jako róże, ale przeglądając masę wpisów na blogspotach od kobiet, które je posiadają śmiało mogę rzec, że są wielofunkcyjne. Całość można nałożyć jako róż, pojedynczy pasek jako rozświetlacz czy nawet cień do powiek. Jak widzicie wersji kolorystycznych jest dość sporo, mi najbardziej podoba się Rose, Pink Quartz oraz Nude.


5. MAC Soft and Gentle, rozświetlacz, 129zł.
Kolejny hit nad hitami zaraz przy samej Mary Lou Manizer, którą mam i którą pokochałam od pierwszego użycia. MAC różni się kolorystycznie i jestem bardzo ciekawa jak sprawdziłaby się u mnie nieco inna wersja wpadająca w złoto i brzoskwinię. Cena początkowo wydaje się bardzo duża ale przy 10g zapewniam, że jest do produkt nie do zdarcia i zostanie z nami na dobre kilka lat. Dobrze wiecie,że wychodzę z założenia kupna czegoś sprawdzonego przez większą część kobiet i mimo wyższej ceny wiem,że się nie zawiodę

6. Zoeva, zgięty pędzel do eyelinera żelowego, koło 30zł.
Wiecie,że bardzo lubię i słynę z czarnej kreski na oku. Można powiedzieć,że to taki mój znak rozpoznawczy. Nigdy nie miałam takiego pędzla a widziałam jak dziewczyny malują takimi kreskę bez większej trudności. Sama chciałabym sprawdzić czy będzie mi z takim lepiej czy jednak zostać przy tradycyjnym skośnym pędzelku z Hakuro.


7. Rzęsy Ardell.
O tej firmie jeśli chodzi o sztuczne rzęst również jest bardzo głośno. Niskie ceny, to jak ładnie wyglądają na oku. Ja nigdy ich nie miałam a chciałabym czasem użyć do jakiegoś makijażu. Jeśli chodzi o aplikację raczej przecinałabym je w połowie i doklejała tylko połówki. Dziewczyny tak robią i bardzo sobie efekt chwalą. 


8. Soap and Glory. (żele, peelingi, kremy, maseczki..)
Oj tych kosmetyków do pielęgnacji naoglądałam się dość sporo. Odpowiadają mi wizualnie i bardzo chciałabym sprawdzić ich działanie. Jak wiecie firma ta dostępna jest w dużej mierze w UK. Dobrą wiadomością jest to,że jak dobrze poszperacie w internecie możecie zamówić sobie ich produkty w bardzo przystępnych cenach. Ja w planie mam kupno 2 żeli, scrubb'u oraz jakiegoś fajnego kremu.






Jeśli macie jakiś produkt bardzo chętnie poczytam Wasze opinie. Może znacie jakieś zamienniki? Coś odradzacie? Jak widzicie moja wishlista jest dość spora ale wiem,że z żadnej rzeczy raczej nie zrezygnuję. Też tak macie,że sobie coś upatrzycie i siłą rzeczy nie potraficie odpuścić? :)

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Prezenty od.. babci! Tami, MyCare, Bielenda. Testowanie!

Prezenty od.. babci! Tami, MyCare, Bielenda. Testowanie!
Cześć dziewczyny, dzisiaj pokażę Wam małe podarunki jakie dostałam razem z siostrą od babci. Cieszę się bardzo bo nie miałam żadnego z tych produktów i jestem ciekawa jak się sprawdzą. 


Bielenda, Color Control, CC cream 10in1.


Do każdego rodzaju karnacji.
Innowacyjny krem skutecznie udoskonala wygląd skóry:
- maskuje niedoskonałości,
- ujędrnia, intensywnie nawilża,
- rozświetlające mikropigmenty odbijają światło i błyskawicznie dodają skórze blasku,
- lekka, nietłusta formuła szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze tłustego filmu,
- zawiera: kwas hialuronowy, koenzym Q10, masło kakaowe, witaminę E,
- krem jest bezpieczny dla skóry wrażliwej,
- 0% parabenów 0% sztucznych barwników 0% oleju parafinowego 0% PEG

Cena: 24,20zł / 175ml
 
 
Jak mam być szczera obawiam się tego typu produktów ale czytałam sporo pozytywnych opinii dlatego myślę,że warto spróbować. Na nogach daje efekt sztucznych rajstop. Zobaczymy jak się sprawdzi ;)





"Bawełniane akcesoria ułatwiające codzienną pielęgnację marki Tami MyCare to must have każdej kobiety ceniącej wygodę! Naszym hitem są chusteczki kosmetyczne!"

Z tych 3 produktów najbardziej jestem ciekawa oczyszczających płatków do twarzy. Szperałam trochę w internecie i z tego co widzę można dorwać je w Rossmannach w bardzo okazyjnych cenach. 


Płatków jest dość sporo, przyjemnie pachną. Dziś wieczorem sprawdzę ich działanie :)!


Na koniec próbeczka podkładu, który dawno dawno temu używałam. Pamiętam,że był dla mnie dość kryjący. Chwilowo jestem zbyt blada aby go użyć, a twarzy też raczej nie opalam dlatego muszę z nią poczekać.


I co dziewczyny, może coś miałyście? Czekam na Wasze komentarze :)

Copyright © 2016
kargawr.pl
, Blogger