środa, 30 września 2015

Mary Lou czy Soft and Gentle? Moja opinia o slynnych rozswietlaczach.

Mary Lou czy Soft and Gentle? Moja opinia o slynnych rozswietlaczach.

Cześć dziewczyny, sporo z Was pytało mnie o różnicach jakie widzę między słynnymi rozświetlaczami The Balm a MAC. Postanowiłam dzisiaj przyjść do Was z garstką informacji! 


Mary Lou od The Balm posiada 8.5g, kosztując przy tym około 71zł online. Jeśli chodzi o Soft and Gentle od MAC musimy zapłacić 126. Produkt jest też odrobinę większy- 10g. Powiem Wam,że oba opakowania mi się podobają i nie mam do nich jakiś szczególnych zastrzeżeń. Z uwagii na to,że oba produkty są dość drogie trzymam je zawsze w kartonowych opakowaniach.


Rozświetlacz z MAC jest wypiekany więc będzie dla mnie bardziej wydajny. Mimo to uważam,że sztuką będzie w najbliższych dwóch latach przy codziennym użytkowaniu zużyć samodzielnie takie produkty. Cena więc z perspektywy wydajności nie wydaje się być dla mnie aż tak ogromną.



Różnica występuje zdecydowanie w kolorze. Mary to bardzo napigmentowane złoto, które nie każdej kobiecie będzie odpowiadało. Moim skromnym zdaniem rozświetlacz Soft and Gentle jest bardziej wyjściowy i dzienny. Oczywiście łatwo o efekt przesadzony ale przy Mary możemy zrobić sobie o wiele większą krzywdę. Mimo,że Soft and Gentle wypada przy Mary bardziej brzoskwiniowo, efekt nie odcina się tak bardzo na skórze. Jest bardzo delikatny i naturalny. Osobiście jestem bardzo bladą osobą i nie sądzę,że kolor ten robi mi krzywdę. 


Jeśli chodzi o Soft and Gentle do produktu dostajemy osłonkę, która zapobiega brudzeniu się opakowania. Oczywiście można się jej pozbyć, mi nie przeszkadza. Do tego rozświetlacz bierze udział w akcji Back to Mac, która mówi o tym,że jeśli zużyjemy 6 produktów marki MAC w zamian będziemy mogły dobrać sobie za darmo szminkę o wartości 86zł.






Oba rozświetlacze bardzo lubię i uznaje je za udane zakupy. Jeśli chodzi o dobranie koloru warto wspomnieć,że przy MAC sytuacja jest na tyle komfortowa,że w Polsce jest więcej punktów gdzie możemy przetestować ten kosmetyk na żywo. Mary bez wątpienia nadaje się na imprezy, do mocniejszych makijaży. Bardzo ładnie rozświetla kąciki oka. W zależności jaki efekt będziecie chciały osiągnąć oba są warte uwagii. Przy tym wszystkim są trwałe i wytrzymują do wieczornego demakijażu!

wtorek, 29 września 2015

Ulubiency wrzesnia!

Ulubiency wrzesnia!
Cześć dziewczyny, zapraszam dzisiaj na post podsumowujący wrzesień. W kilku słowach opiszę Wam moje perełki, które bardzo dobrze wypadły i przypadły mi do gustu.


Setting Brush od Real Techniques oraz 109 Face Paint od Zoeva. Jeśli szukasz pędzelka, który idealnie sprawdzi Ci się pod oczy do utrwalania pudru bądź rozcierania korektora polecam pędzelek od Real Techniques. Jeśli chodzi o konturowanie i rozświetlacz pędzel 109 w zupełności zaspokoi Twoje potrzeby. 



Baza rozświetlająca od Loreal. Na jej temat dość sporo pisałam. Jeśli nie masz problemów z cerą a szukasz fajnego rozświetlenia, które przy okazji przedłuży trwałość podkład polecam serdecznie.




Rozświetlacz Soft and Gentle idealnie sprawdza się do codziennego makijażu. Nie jest tak bardzo intensywny jak Mary dlatego bez obawy możemy nakładać go w kilka miejsc. Nadaje bardzo ładny blask.




Jeśli dalej chodzi o kolorówkę z MAC słynny Pro Longwear Concealer sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Krycie można stopniować. Nie wchodzi za mocno w zmarszczki. Co do pigmentu zdecydowanie polecam zainteresować się ROSE!


Jeśli chodzi o olejek do demakijażu (42zł) bez zastanowienia polecam Cleanse Off Oil. Świeży cytrusowy zapach, który domywa makijaż. Pozostawia cerę bardzo przyjemną w dotyku.



Cały miesiąc używałam paletki Rose Golden. Kolory są przepiękne! Cienie kremowe, bardzo ładnie się nakładają i są intensywne! 


Powiem szczerze,że Beauty Blender o wiele lepiej spisuje mi się od gąbeczki Ebelin. Jest zdecydowanie przyjemniejszy w użytkowaniu! (bardzo mięciutki, przez to na początku bałam się,że go za szybko uszkodzę) Nie żałuję wydanych na niego pieniędzy! 


Jeśli chodzi o jedno z piękniejszych wspomnień bez wątpienia zaliczam do nich dzień 17 września. Widok nocą z 49 piętra Sky Tower'a zapamiętam na bardzo długo. To również data bliska mojemu sercu :>

niedziela, 27 września 2015

Konturowanie twarzy. Czy pedzel 109 Zoeva spelnia swoje zadanie?

Konturowanie twarzy. Czy pedzel 109 Zoeva spelnia swoje zadanie?
Cześć dziewczyny, dzisiaj postaram się opowiedzieć o pracy z pędzlem 109 marki Zoeva. Kupiłam go za 51.90 tutaj. Wiem,że jest spora część dziewczyn która nie widzi sensu w kupowaniu większej ilości pędzli. Powodów jest kilka: a) stawia na naturalność, b) używa małej ilości kosmetyków, c) chciałaby w coś zainwestować a przy tym boi się wydać większej ilości pieniędzy, d) kompletnie nie wie od czego zacząć i co będzie dla niej dobre. Dziś chciałabym odnieść się do dziewczyn, które są tego pędzla ciekawe, które szukają narzędzia, które wprowadzi je w świat konturowania. Być może znajdą się też takie, które szukają jakiejś nowości ponieważ stary pędzel nie jest już wystarczająco dobry. 


Pomysł na post zrodził się zaraz po użyciu wspomnianego pędzla dlatego mam nadzieję,że wybaczycie mi jego kolor. Na wstępie zaznaczę,że włosie pędzla jest mieszanką naturalnego z syntetycznym. Co za tym idzie? Warto pamiętać,że w trakcie mycia trzeba być szczególnie uważnym. Polecam szampon dla dzieci bądź szare mydło. Pamiętajmy też,że suszymy je włosiem do dołu.


Po samym tytule możecie wywnioskować,że jednym z zadań pędzla jest konturowanie twarzy. Łatwo domyślić się tego patrząc również na jego kształt. 

Jak oceniam pracę tym pędzlem?
Zacznę od tego,że moim wcześniejszym ulubieńcem był Contour Brush od Real Techniques. Po czasie stwierdziłam,że potrzebuję czegoś bardziej precyzyjnego. Oglądając tutoriale na yt odkryłam właśnie 109 od Zoevy. Lubię w nim to,że jest delikatny a przy tym bardzo precyzyjny. Łatwo jest nim nadać kontur, który później z łatwością mogę rozblendować innym, czystym pędzlem. Jak dla mnie powinna mieć go każda początkująca oraz zaawansowana kobieta. Dlaczego? Bardzo ułatwia pracę, przy tym zmniejszamy ryzyko brzydkiej plamy. Mimo,że jak wspomniałam wcześniej włosie jest mięciutkie, nie rozpłaszcza się przy przyłożeniu do skóry. 


Wykonanie
Nie wiem jak dla Was, dla mnie krótki trzonek jest plusem. Łatwo trzyma się go w ręce. Do tego pokryto go lakierem i nie ślizga się podczas trzymania. Łatwiej jest go również przez to czyścić. Zoeva jak widać dba o każdy najmniejszy detal. Napisy są tłoczone przez co nie ulegną przetarciu. Dla mnie to ogromny plus. Tak na przykładzie Hakuro musiałabym poszukać w internecie nazw ponieważ każdy pod wpływem mycia jest już nie do odczytania. 


Warto również wspomnieć,że do każdego osobno kupionego pędzla, Zoeva dodaje gratis w postaci takiej małej kosmetyczki. Bardzo mi się to spodobało. Przydatna rzecz w trakcie podróży bądź po prostu ułatwia nam segregację poszczególnych kosmetyków w pokoju.




W zależności od tego jakie włosie w pędzlach preferujecie, Zoeva oferuje różne wersje tego modelu. Jak widać dla każdego coś dobrego. 


Nie wiem jak 109 odnosi się do T15 ale z wyglądu są nieco podobne. Jeśli szukacie czegoś tańszego odsyłam Was do sklepu Hanii


Podsumowując
Cieszę się,że mam ten pędzel. Solidnie wykonany, ułatwia mi codzienne konturowanie buzi. Myślę,że wydanie 52zł a przy tym użytkowanie go kilka lat jest naprawdę śmieszną kwotą. Po myciu nie odkształca się. Jestem bardzo zadowolona!

sobota, 26 września 2015

Czy warto kupic pedzle Real Techniques? Moja mala kolekcja, opinia po kilku miesiacach. Wady i zalety.

Czy warto kupic pedzle Real Techniques? Moja mala kolekcja, opinia po kilku miesiacach. Wady i zalety.


Nie od dziś wiadomo,że pędzle do makijażu to rzecz niezbędna. Warto kolekcjonować poszczególne modele, które ułatwią nam pracę. Dziś chciałabym się skupić na pędzlach marki Real Techniques, które są wynikiem współpracy dwóch sióstr. Siostry PIXIWOO to znane w Wielkiej Brytanii wizażystki. (Polecam serdecznie odwiedzić ich kanał na yt, można dowiedzieć się dużo fajnych rzeczy)




Moja kolekcja tej firmy obejmuje zestaw Core Collection o którym kiedyś w pozytywny sposób się wypowiadałam. Czy coś po tych kilku miesiącach się zmieniło? Jeśli chodzi o częstotliwość używania nie. Każdy z tych pędzli ma codziennie zastosowanie. Detailer Brush idealny jest do nakładania pigmentów bądź szminki, Pointed Fundation Brush służy mi do nakładania rozświetlacza na nos i łuk kupidyna, Contour Brush zmienił ostatnio swoją funkcję i rozcieram nim produkty na twarzy (bronzer, róż). Buffing Brush idealnie sprawdza się do pudru. 


Minusem tego zestawu może okazać się cena, która wynosi od 99zł na promocji do nawet 150zł. Nie wiem czy słyszałyście o zamawianiu tego zestawu z chińskich stronek, gdzie dorwać można go za około 30. Czytałam ostatnio wpis który porównywał zestaw z Polski do tego chińskiego. Wniosek? Pędzle mają drobne różnice w trzonkach, wygrawerowany napis jest łatwiejszy w ścieraniu. Delikatnie odkształcają się po myciu. Co je łączy? Podobny na pierwszy rzut oka wygląd oraz miejsce produkcji: Chiny. Tutaj ocenę oraz wybór przy kupieniu zostawiam oczywiście Wam. 


Jako,że chciałam skompletować sobie pędzle wyłącznie do bazowego wykonywania makijażu skusiłam się również na słynny Setting Brush. Zapłaciłam za niego 30zł. 


Na pierwszy rzut oka może wyglądać podobnie do Contour Brush'a. Różni je jednak rozmiar, kolor trzonka i kształt. Contour Brush ma kształ małego "jajeczka" które posłuży do konturowania. Setting Brush nadaje się do nakładania sypkiego pudru i utrwalania korektora bądź rozprowadzania rozświetlacza czy różu. 


ZALETY

Jak dla mnie pierwszą zaletą jest ich funkcjonalność. Mogą posłużyć na różne sposoby. Moim zdaniem warto pochwalić również to jak ładnie wyglądają. Wyróżniają się wśród innych marek jakie posiadam. Niezwykle szybko schną i nie wypada mi z nich włosie. Każdy z nich jest bardzo przyjemny i w żaden sposób nie podrażnia buzi przy malowaniu. 


MINUSY

Bardzo łatwo się brudzą. Chodzi mi głównie o ich gumowe rączki, które uważam za zaletę i minus w jednym. Nie ślizgają się nam w ręce więc ułatwiają nam pracę. Z drugiej strony bardzo łatwo wszystko się do nich przykleja i muszę więcej uwagi poświęcać im przy myciu. Cena dla jednych również może być minusem, chociaż biorąc pod uwagę fakt,że na chińskich stronkach możemy kupić je taniej sytuacja odrobinę się zmienia. 


PODSUMOWUJĄC

Oprócz tego,że rączki dość się brudzą nie zauważyłam innych wad. Jeśli jesteście ciekawe pędzli tej firmy bez wątpienia mogę polecić Wam te o których dzisiaj wspomniałam. Nie mam im nic do zarzucenia. Posłużą mi na dobre kilka lat. Nie wiem jak Wy, często oglądam Maxineczkę i równie często zgadzam się z jej opinią. Kiedyś mówiła o pędzlach tej marki i stanowczo je odradzała. Nie wiem jakie pędzle miała w swojej kolekcji ale podejrzewam,że mogła wysnuć swoją opinię używając starteru do oczu, który w internecie ma dość słabą opinię.


Nie wiem jak Wy, uważam też, że seria Bold Metals prezentuję się równie pięknie. Mam nadzieje,że jakiś polski sklep online wkrótce je wprowadzi. Kończąc ten post dodam,że włosie z jakiego wykonane są te pędzelki jest również wykorzystywane w pędzlach innych marek np. Zoeva :)

piątek, 25 września 2015

Przeprowadzka, pakowanie. Jakie paletki zabieram ze soba i dlaczego?

Przeprowadzka, pakowanie. Jakie paletki zabieram ze soba i dlaczego?
Cześć dziewczyny. Rozpoczęcie studiów zbliża się wielkimi krokami. Wyprowadzam się z rodzinnego miasta i wracam na uczelnię. Postanowiłam porobić tzw kosmetyczne porządki i zabrać kosmetyki tylko takie które będą mi potrzebne. Patrząc na to co mam nie jestem jakoś szczególnie zaskoczona. Raczej podejmuję zakupy świadomie. Jest jednak kilka produktów które kupiłam pod wpływem chwili i nie wracam do nich zbyt często. Już mówiłam siostrze,że przy następnej okazji się z nią podzielę. Nie lubię jak kosmetyki się marnują dlatego fajnie jest jak wiem,że ktoś faktycznie będzie ich używał z przyjemnością. Dziś chciałabym skupić się na paletkach jakie zabieram ze sobą na nowe mieszkanko. Nie będzie ich zbyt wiele. Stawiam na minimalizm! (Jeśli będziecie chciały zrobię też osobny post z organizacją wszystkich wspaniałości w nowym pokoju.)



Pierwszą paletką do której mam ogromny sentyment jest Oh So Special firmy Sleek. Mimo,że opakowanie nie należy do najtrwalszych, (jak widać na załączonych zdjęciach) lubię ją za jej kolory. Mimo,że początkowo nie podpasowała mi pod względem jakości po czasie zaczęłam się przekonywać. Nie uważam,że jest jakaś wybitna ale porównując cenę do efektu jaką możemy nią uzyskać nie ma tragedii. Co jakiś czas wracam do niej ponieważ można wykonać nią ładny naturalny makijaż dzienny. Mam również miłe wspomnienia bo wiele razy malując ją oczy usłyszałam komplementy. Nie ma więc chyba z nią tak źle, jak sądzicie? ;>






Druga paletka to Balm Voyage od The Balm. Na jej temat pisałam już wiele razy. Uważam,że jest naprawdę wielofunkcyjna. Kremowe produkty idealnie pasują do ust bądź policzków. Cienie nadają się na dzień bądź wieczór. Przez ostatnie 3 miesiące używałam jej codziennie. Zdaje sobie sprawę,że nie należy do najtańszych ale raz w roku można sobie na tego typu prezenty pozwolić. Przemawia do mnie jej szata graficzna. Jeśli jaśniejszymi perłowymi cieniami chciałybyśmy uzyskać mocniejszy efekt polecam nakładać je opuszkiem palca. Ładniej przyklejają się do powieki i są bardziej intensywne. 




Trzecia paletka to Galaxy Chic od BH Cosmetics. Zawiera ona wypiekane cienie i jej tematem przewodnim jest kosmos. Każdy z cieni ma swoją nazwę. Na dzień dzisiejszy wiem,że będę musiała z niej nieco zrezygnować. Zawiera ona krzykliwe kolory, które chętniej używałam latem. Fajny efekt można uzyskać malując "na mokro". Zwilżony pędzelek naprawdę w tym przypadku potrafi zdziałać cuda. Kolory idealne są również jako bazy pod właśnie intensywniejsze cienie bądź pigmenty. Ładnie prezentują się też w kąciku oka. 


Czwarta paletka to Freedom System Palette z wkładami z Inglota. Lubię perłowe cienie, a tej firmy zwłaszcza. Ładnie wyglądają na oku i świetnie się rozcierają. Do tego są naprawdę wydajne i o wiele tańsze od wkładów MAC. Cenię sobie,że mamy możliwość komponowania własnej palety. Inglot oferuje wiele odcieni więc gdy potrzebujemy konkretnego koloru warto udać się do ich salonu. 



Ostatnia paletka, którą zabieram ze sobą to moja nowość, którą od jakiegoś tygodnia stosuję codziennie. Mowa o Rose Golden firmy Zoeva. Spodziewałam się,że firma ta ma bardzo dobre paletki ale nie spodziewałam się,że aż tak. Tak przyjemnie wykonuje się nimi makijaż,że nie jestem w stanie tego opisać. 71 zł za taką jakość to naprawdę świetna okazja i z całego serducha polecam ich paletki każdej kobiecie! Taki kosmetyczny MUST HAVE!


I na tym mój wpis dzisiaj zakończę. Dajcie znać czy równie miło wspominacie jakąś paletkę, o której wspominałam. Może macie jakieś pytania? Chętnie na wszystko w komentarzach odpowiem. Nie ukrywam mam w głowie kilka innych palet, które mnie kuszą i w przyszłości zapewne swoją kolekcję powiększę. Na dzień dzisiejszy te 5 palet powędruje ze mną do nowego domu :>

Copyright © 2016
kargawr.pl
, Blogger