piątek, 25 marca 2016

Too Faced Chocolate Bar - moje przemyslenia!

Too Faced Chocolate Bar - moje przemyslenia!

Too Faced Chocolate Bar to paleta, którą znają już wszystkie kobiety. Przewijała się setki razy na wielu blogach i kanałach yt. Powiem szczerze,że podchodziłam do niej z dość dużym dystansem, nigdy nie pragnęłam jej mieć. Na nic zapewnienia producenta,że cienie wykonane są z kakao i pachną prawdziwą czekoladą! Pukałam się w czoło i nie robiło to na mnie wrażenia. Po czasie wszystko się zmieniło! Pewnie same pamiętacie moment, gdy do naszej polskiej Sephory zawitała ta firma kosmetyczna i nie było dziewczyny, która nie skusiłaby się choć na jedną rzecz. Idąc za tłumem, postanowiłam dać szansę czekoladzie, choć przyznaję 179zł, które płaciłam przy kasie bolało!


Z perspektywy czasu uważam,że była to jedna z lepszych inwestycji kosmetycznych! Możecie się śmiać z tego jak to nazwałam ale biorąc pod uwagę fakt,że istnieje wiele tańszych palet, cena jest kosmiczna!
Mimo to cieszę się bardzo z jej posiadania i mogłabym oddać za nią wszystkie inne palety jakie posiadam! Kolory są tak samo wystarczalne,że idealnie sprawdzają się w dziennych i wieczorowych makijażach! Do tego świetna pigmentacja! Mam paletę z The Balm i uważam,że na tle Chocolate Bar jest daleko z tyłu! Co do samej konsystencji, zgodzę się,że jest dość sucha i przed oczami każda z Was wyobraża sobie jak mocno mogłaby się osypywać! Z własnego doświadczenia powiem,że po czasie nauczycie się z niej korzystać i żaden makijaż nie sprawi Wam nią problemu.


Gdybym miała wybrać z całej palety trzy cienie, które używam najczęściej byłyby to te ukazane na zdjęciu. White chocolate jest przepięknym matowym cieniem, który codziennie wędruje pod moimi brwiami. Nie odcina się nie  powiece i ładnie się z nią stapia. Marzipan to moja miłość od pierwszego użycia i to właśnie jego mam już najmniej! Niezależnie od tego czy nałożycie go palcem czy pędzlem efekt jest cudowny! Nakładam go na całą powiekę czy po prostu do rozświetlenia kącików. Idealny dzienny odcień! Creme brulee jest za to dla mnie mieszanką brązu ze złotem! Bardzo mocno napigmentowany, upodobała go sobie i moja mama! 


Jako wskazówkę napiszę Wam,że cienie świetnie współgrają z bazą z Inglota! Mam na myśli czarną wersję w tubce! Nakładając je rano, wieczorem przy demakijażu wyglądają tak samo świetnie i nic nie roluje się w załamaniu! 

W kwestii matowych cieni również nie mam im nic do zarzucenia, używam je z bardzo dużą częstotliwością od połowy września a zużycia jakby nie było! Kolejny, duży plus!


Na zdjęciu wyżej widzicie jeden z moich dziennych makijaży. Zbiór kosmetyków to moi ostatni wielcy ulubieńcy od których nie odchodzę ani na krok. 

Chocolate Bar to wielka miłość! Jeśli kiedykolwiek się na nią zastanawiałyście i miałyście podobne podejście do mojego, ryzykujcie! Jestem z niej bardzo zadowolona! Na koniec warto podkreślić,że Sephora co jakiś czas robi 20% przeceny, więc i sama paleta kosztuje mniej!

PS. Z okazji Świąt życzę Wam zdrowia, radości, miłości i spełniania swoich małych kosmetycznych marzeń!

poniedziałek, 21 marca 2016

Paznokcie w kolorze miety! Produkty ktore uzywam do paznokci!

Paznokcie w kolorze miety! Produkty ktore uzywam do paznokci!
Cześć kochane, obiecałam pokazać Wam produkty, które pomagają mi w zapuszczaniu, utwardzaniu, pielęgnacji paznokci. Bez zbędnego pisania - zaczynamy!


Gdy moje paznokcie potrzebują pomocy sięgam po Sally Hansen Maximum Growth. Dzięki niej są one długie i mocne! Gdy uzyskuję zadowalający mnie efekt, świetnie sprawdza się też jako baza pod lakier. Dostaniecie ją np. w Rossmannie. Mi udało się kupić na promocji za 13zł!


Produkt z Avon czyli Nail Experts 5 in 1 używam na sam koniec. Ładnie nabłyszcza moje paznokcie i dodatkowo utwardza. Mam pewność,że nic złego się z nimi nie stanie i spokojnie wytrzymują mi w stanie bardzo dobrym około tygodnia.


Oba produkty bardzo szybko wysychają i jest to dla mnie dużym plusem. Nie mam cierpliwości do długo schnących lakierów.


W dbaniu o skórki pomaga mi również produkt Avon. Przyjemnie pachnie i łatwo dostać go w okolicach 10zł. Zanim go kupiłam, czytałam o nim sporo w internecie i zbiera dużo pozytywnych opinii!


Produkt nakładam w taki sposób i zostawiam na kilka minut. Później wszystko dokładnie wsmarowuję. Warto wspomnieć,że nadaje się również gdy potrzebujemy skórek się pozbyć. Dobrze je zmiękcza.


W celu większego nawilżenia używam kremu do rąk z Evree. Pisałam o nim sporo razy. Szybko się wchłania, pachnie dość świeżo i jest wydajny! 


Jeśli chodzi o lakiery jakie użyłam to pierwszym jest Rimmel by Rita Ora o numerku 878. Drugi posłużył mi jako srebrny akcent - mowa o artlinerze z Wibo.


I tak na dzień dzisiejszy wygląda moja prosta pielęgnacja i walka o dłuższe, naturalne paznokcie. Jestem ciekawa jakich Wy produktów używacie? Te wymienione przeze mnie wyżej, jak widać polecam bardzo!

niedziela, 20 marca 2016

Dwie nowosci z drogerii Rosmann!

Dwie nowosci z drogerii Rosmann!
Cześć dziewczyny, dziś przychodzę do Was z nowymi produktami do twarzy, które kupiłam w Rossmannie. Chciałam zrobić sobie przerwę od moich ulubieńców i skusić się na coś innego. Oba produkty zwróciły moją uwagę ponieważ bardzo duża część kobiet je chwaliła. W dodatku są dość tanie i łatwo dostępne dlatego postanowiłam dać im szansę. 


Po pierwsze skończył się mój nawilżający krem z Evree. To skłoniło mnie do zakupu czegoś nowego. Jak wiecie, w swoich zbiorach posiadam również rozświetlający krem z MAC (o którym pisałam we wcześniejszym poście) jednak nie używam go codziennie i efekt jaki daje preferuje od czasu do czasu. 


Krem-żel firmy Kolastyna nie zawiera parabenów. Posiada ekstrakt z grejpfruta więc co za tym idzie, pachnie bardzo świeżo! Stosowałam go pod makijaż i powiem Wam,że wchłania się błyskawicznie a owocowy zapach jeszcze bardziej umila aplikację! Nie miałam najmniejszych problemów z rozprowadzeniem później kremu CC od Bourjois. Wszystko wygląda tak jak należy! 


Nie zgadniecie ile za ten produkt  zapłaciłam! Jedyne 5,99!



Z serii Ziaja Liście Manuka miałam już żel i krem z kwasem na noc. Miło wspominam tę serię i zapach jaki jej towarzyszy! Nie zrobiła mi nic złego dlatego pod wpływem dość dobrych wspomnień kupiłam pastę oczyszczającą!


Pasta posiada małe i liczne drobinki, pod tym względem przypomina mi trochę oczyszczający peeling z Sylveco, który uwielbiam! Nie mam problemu z jej zmywaniem, jestem ciekawa efektów jakie daje po dłuższym czasie użytkowania.



I tak prezentują się moje skromne zakupy. Pierwsze wrażenia jak widzicie są bardzo pozytywne. Po dłuższym czasie przyjdę z bardziej szczegółową recenzją!

piątek, 18 marca 2016

Mac Strobe Cream - czy warto kupic?

Mac Strobe Cream - czy warto kupic?

Cześć, dziś opowiem Wam o produkcie marki MAC, który dostałam w prezencie. MAC Strobe Cream jest produktem nawilżającym a jego główne zadanie polega również na rozświetleniu. Miniatura którą widzicie na zdjęciu kosztuje 42zł stacjonarnie. Jeśli nie macie do tego salonu dostępu przypomnę,że firma posiada polski sklep online w którym przesyłka jest darmowa!


Uważam,że warto się nim zainteresować ponieważ można wykorzystać go na kilka sposobów. Po pierwsze jest dobrym kremem nawilżającym, który współgra z podkładami i korektorami.Wchłanianie nie zajmuje mu dużo czasu więc jest odpowiedni do codziennych makijaży. Po drugie możemy odrobine mieszać go z podkładem i w ten sposób zmieniać jego formułę. W moim przypadku sprawdzi się z Born This Way - w ten sposób obniżę jego krycie i będzie bardziej rozświetlający. Po trzecie z racji rozświetlenia produkt nadaje się jako kremowy rozświetlacz, do stosowania punktowego np. na szczyty kości.


Jego kolejną zaletą jest fakt,że nie trzeba nakładać go w dużej ilości. Co do zapachu nie jest szczególnie uciążliwy, pachnie przyjemnie.


Tak prezentuje się efekt po rozprowadzeniu na dłoni.


Tutaj efekt gdy na produkt padają promienie słońca.


Gdybym Strobe Cream miała porównać do jakiegoś znanego efektu drogeryjnego, z łatwością znalazłabym zamiennik w postaci bazy rozświetlającej z Loreal. Istnieje między nimi jednak kilka różnic. Po pierwsze cena! MAC wypada korzystniej! (Trochę ciężko w to uwierzyć!) W drogeriach baza z Loreal kosztuje 40-50zł, online w okolicach 35. Posiada 20ml, gdzie MAC za 42zł 30! Po drugie miniatura z MAC jest kremem więc konsystencja jest cięższa i mniej lejąca się. Jeśli macie suchą skórę, którą chciałybyście rozświetlić proponowałabym bardziej iść w tę stronę! Sam efekt jest zbliżony! 


Z tego co pamiętam baza z Loreal wystarczyła mi na spory okres użytkowania, biorąc pod uwagę fakt,że krem z MAC jest o 10ml większy mogę spodziewać się dłuższej aplikacji! Gdybym miała pomiędzy nimi wybierać, pod względem cenowym i wydajnym kierowałabym się w stronę produktu MAC. 


W dzisiejszym makijażu wykorzystałam go i zmieszałam z CC Cream od Bourjois. Makijaż oczu to The Balm Voyage. Na ustach nowość o której już Wam wspominałam, przepiękna matowa pomadka z NYX w odcieniu Zurich!

czwartek, 17 marca 2016

Golden Rose Matte Lipstick Crayon - kolejny nowy kolor!

Golden Rose Matte Lipstick Crayon - kolejny nowy kolor!
Cześć kochane, dziś zaprezentuję Wam kolor znanej pomadki w kredce od Golden Rose. Słońce za oknem sprawiło,że zapragnęłam na ustach czegoś bardziej intensywnego. Ciekawe o jakim kolorze mowa?





Kolor moim zdaniem jest niezwykle piękny! Sama formuła kolejny raz mnie nie zawiodła! Produkt ładnie się trzyma i nie czuję przesuszenia.



 Tak prezentuje się na moich ustach bez użycia konturówki.



Makijaż oczu wykonałam moją nowością od Zoevy - róż na całą powiekę ruchomą, bronzer w załamanie i rozświetlacz w kąciki.



Co do reszty makijażu to standardowo - eyeliner Golden Rose, brwi pomada z Inglota w kolorze 21, linia wodna cielista kredka Manhattan, tusz do rzęs Loreal So Couture, krem CC z Bourjois i puder Rimmel Stay Matte.

Jestem ciekawa jak podobam Wam się w takich ustach? Może same używacie tego koloru?

wtorek, 15 marca 2016

Kosmetyki kolorowe ktore polecam! Moj must have!

Kosmetyki kolorowe ktore polecam! Moj must have!
Hej, dziś zapraszam Was na krótki post w którym pokażę Wam produkty, które śmiało zaliczyć mogę do ulubieńców. Używam ich tak długo i często,że nie wyobrażam sobie aby czegoś zabrakło.


Nigdy nie byłam zwolenniczką baz pod cienie z tego powodu,że wiele mi się nie sprawdzało. Cienie się rolowały i aplikacja w przypadku np. bazy w słoiczku przeszkadzała mi ze względu na długie paznokcie. Kilka miesięcy temu postanowiłam dać szansę bazie z Inglota.


Jestem nią oczarowana mimo 49zł, jakie trzeba za nią zapłacić. Używam jej codziennie i mam wrażenie,że wcale jej nie ubywa. 



Baza ma delikatny kolor ale po roztarciu zmienia się na bezbarwny. (Dla mnie nie jest to minusem bo zawsze ujednolicam delikatnie korektorem powieki więc wszystkie zaczerwienienia znikają.) Produkt podbija intensywność kolorów i sprawia,że makijaż do późnych godzin wygląda pięknie! Kupię ponownie!



Drugim produktem jest konturówka do brwi w żelu tej samej firmy. Przed Wami moje drugie opakowanie za które zapłaciłam 37zł. Produkt jest bardzo wydajny i spokojnie wystarczył mi na kilka miesięcy. Z racji konsystencji ładnie brwi mi również utrwala. Co do trwałości nie mam zastrzeżeń, brwi przez cały dzień wyglądają tak jak rano. Sam kolor zakrywa każdą pustą między włoskami przestrzeń więc nie mam problemu z osiągnięciem pożądanego efektu.



Czarna kreska dopełnia każdy mój makijaż i sprawia,że oko jest ładnie podkreślone. Bardzo polubiłam się z produktem Golden Rose a z racji niskiej ceny - radość z użytkowania jest podwójna!



Kolor jest taki, jaki dokładnie oczekuję. Eyeliner mnie nie podrażnił i nie odbija mi się na powiece. Super się z nim współpracuje więc jeśli szukacie czegoś nowego - polecam!



Ostatni produkt to kultowy drogeryjny tusz do rzęs Loreal So Couture! Jako wielka fanka szczoteczek sylikonowych jestem nim zachwycona.



Opakowanie zmieniam co trzy miesiące, jestem w trakcie 5. Łatwo się zmywa, nie osypuje się i przyjemnie pachnie, co jeszcze bardziej umila aplikację! Nie potrzebuję szukać zamiennika, spełnia wszystko to czego oczekuję!

Podsumowując żaden z wyżej wymienionych produktów mnie nie zawiódł. Z czystym sercem mogę Wam je polecić. 

PS. Nigdy nie miałam słynnych palet Urban Decay Naked i powiem szczerze,że intensywnie myślę o 3 ponieważ jej kolory najbardziej mi odpowiadają. Może macie z nimi jakieś doświadczenia? Są warte kupna?

Copyright © 2016
kargawr.pl
, Blogger