MAC Cosmetics - produkty ktore posiadam, zbiorcza recenzja!

by - marca 14, 2016

Cześć dziewczyny! Znacie to uczucie gdy mówicie komuś o produkcie firmy MAC, a dana osoba myśli,że opowiadacie o znanej sieciówce z jedzeniem? Wiele razy zdarzyło mi się mieć z tego powodu ubaw, ale do rzeczy - dziś przychodzę do Was z produktami ze znanej na całym świecie firmy kosmetycznej! Z racji wysokich cen, nie mam tych produktów zbyt dużo. Staram się też dobierać rzeczy mądrze, raz na jakiś czas. Większość kosmetyków testuję dobre kilka miesięcy i mam wyrobioną na ich temat opinię. Jeśli jesteście ciekawe moich spostrzeżeń - zapraszam do czytania dalej!


Będąc nastolatką od zawsze przeglądałam mnóstwo zdjęć ze szminkami tej firmy. Pamiętam jeszcze czasy gdy nie było sklepu online i poszczególni sprzedawcy wystawiali po kilka sztuk na allegro. Jak już pewnie się domyśliłyście, po długim czasie moja mała zachcianka została spełniona i jestem posiadaczką kultowego produktu przypominającego nabój! 



Odcień który posiadam nazywa się Snob i ma wykończenie satynowe. Z racji koloru w okresie jesienno-zimowym szminka poszła w odstawkę na rzecz produktów nude. Używałam jej jednak całe zeszłe lato i na tej podstawie chciałabym wydać o niej opinię.


86zł za tego typu produkt powoduje,że niektóre osoby mogłyby się złapać za głowę! Czy faktycznie wszystkie legendy o których naczytałam się przez lata okazały się być prawdziwe? Otóż uważam,że szminka posiada wiele zalet godnych uwagii. Przede wszystkim zapach! Jeszcze żaden produkt do ust nie uwiódł mnie czymś tak przyjemnym! Ta słodycz powoduje,że chce sięgać się po ten produkt bardzo często! Po drugie wykończenie satynowe jest bardzo trwałe i przyjemne na ustach! Polecałabym robić jedynie regularne peelingi ust i efekt jest przepiękny! (Większe suche skórki mogą zostać podkreślone) 

Na koniec wspomnę,że oferta marki jeśli chodzi o szminki jest ogromna i każda z Was znajdzie coś odpowiedniego. Jeśli mam być szczera, w pełni rozumiem zachwyt i powiększanie kolekcji przez dziewczyny! Często kolory, które można tam znaleźć są dość unikatowe i ciężko odszukać tańsze odpowiedniki, które w pełni oddałyby efekt i ogólne wrażenie produktu MAC. 

Czy zdecyduję się na więcej kolorów? Tak, mam już upatrzone konkretne odcienie!



Pigmenty do oczu całkowicie mogą odmienić nasze spojrzenie! Błysk w kąciku to nie tylko znak rozpoznawczy youtuberki katosu! Ja również jestem wielką fanką takich produktów dlatego nikogo nie zdziwię pisząc,że zdecydowałam się na dwa z MAC. Duży plus za to,że stacjonarnie możemy kupić mniejsze wersje za 42 a nie prawie 100zł.



Moje odcienie to Rose oraz Old Gold. Porównując je do świetnych pigmentów z Inglota, te dwa są zdecydowanie mniej zmielone! Nie uważam tego za minus, muszę nabierać po prostu mniej produktu! Pokazywałam Wam kilka razy makijaż z ich użyciem i pisałam,że jestem bardzo zadowolona. Jedyna rada - proponuję szukać tych miniaturowych wersji, które swoją drogą i tak wystarczą Wam na długi okres czasu! Dla własnego użytku nie zdecydowałabym się na jeden pigment za 100zł, wiedząc,że w Inglocie mogę kupić więcej!



Rozświetlacz Soft and Gentle również jest stałym bywalcem na moim blogu. Po Mary Lou potrzebowałam czegoś delikatniejszego, odpowiedniego na codzienne wyjścia.  Jest produktem wypiekanym i niesamowicie wydajnym! Mam wrażenie,że wcale go nie ubywa a używam go od połowy września! (aż przypomniał mi się dzień gdy wchodząc do salonu od razu rzucił mi się tester w oczy i po pomacaniu poleciałam do kasy za niego zapłacić)



Nie mogę powiedzieć na jego temat złego słowa! Utrzymuje się do późnego wieczora! Jeśli więc zastanawiacie się nad jego zakupem, polecam serdecznie, nie pożałujecie!



Kultowy korektor Pro Longwear Concealer pomału mi się kończy. Nie lubię jego pompki i faktu,że często dozuje zbyt dużą ilość. Wybaczam mu to jednak ponieważ przy codziennym stosowaniu okazał się być bardzo wydajny! (Przy drogeryjnych korektorach jestem pewna,że byłabym w trakcie kolejnego opakowania) Nie jest mocno kryjący ale jego zdecydowaną zaletą dla mnie jest to,że prezentuje się bardzo ładnie! Nie wchodzi w zmarszczki, nie przesusza i jest trwały! Świetnie współgra z każdym kremem i podkładem! Jest doskonałą bazą pod cienie, która wyrównuje kolor powieki. Tutaj tak jak w przypadku szminki, wiem,że prędzej czy później sięgnę po kolejne opakowanie!


Jeśli zaglądacie tu w miarę regularnie wiecie,że oczyszczam twarz olejkami. Gdy ujrzałam Cleanse off Oil w cenie 42zł postanowiłam zaryzykować i zobaczyć jak się sprawdzi. Co prawda swoje opakowanie skończyłam w listopadzie ale nie mogę nie wspomnieć o swoich wrażeniach! Otóż, miał bardzo świeży, cytrusowy zapach, który umilał wieczorne oczyszczanie. W połączeniu z wodą tworzył delikatną piankę, która wspomagała pozbycie się resztek makijażu. 

Nie mogę powiedzieć,że produkt więc mi się nie sprawdził. Bardzo go polubiłam ale znalazłam na jego miejsce zamiennik, który zdecydowanie wygrywa jeśli chodzi o pojemność i skuteczność. Mowa oczywiście o ulubieńcu z firmy Resibo! (Jeśli jesteście ciekawe porównania - pisałam o nim tutaj.)


Ostatnim produktem i swojego rodzaju nowością, którą testuję od jakiegoś czasu jest miniatura kremu rozświetlającego. Za 30ml trzeba zapłacić 42zł, gdzie przy pełnowymiarowym 50ml aż 140! Same widzicie,że lepiej opłaca się wybrać pierwszą wersję! 

Na temat kremu nie chcę pisać zbyt wiele ponieważ chciałabym poświęcić mu więcej czasu. Na dzień dzisiejszy powiem,że bardzo przypomina mi bazę rozświetlającą z Loreal Lumi Magique. Różnica polega jedynie na tym,że Strobe Cream jest bardziej wyczuwalny i bardziej nawilżający. Sama nie wiem, która forma podoba mi się bardziej. Obie na buzi prezentują się prawie identycznie. 



Tak prezentuje się efekt rozświetlenia, który możemy uzyskać.


I tak przedstawiają się produkty marki MAC jakie miałam okazję używać. Same widzicie,że nie ma tego zbyt wiele. Na koniec chciałabym poruszyć jeszcze wygląd dość prostych opakowań. Pamiętajcie,że firma skierowana jest raczej do profesjonalnych wizażystów, którym zależy na świetnej jakości a nie na wyglądzie opakowań na miarę Guerlain czy Chanel. MAC stawia na minimalizm i praktyczność dlatego nie rozumiem czasem fali hejtu w stronę wyglądu samych produktów. Ja osobiście nic do nich nie mam, ważniejsze jest dla mnie to co za taką cenę sobą reprezentują. 

PS. W najbliższym czasie chcę spróbować ich cieni do powiek. 
Może polecacie jakiś konkretny odcień?

You May Also Like

29 komentarze

  1. Mój chłopak na początku się ze mnie "nabijał" jak mówiłam, że chcę pomadkę z Maca :D
    Prędzej czy później kupię sobie ten strobe cream.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam słabość do rozświetlaczy, a ten MAC prezentuje się obłędnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pigmenty wyglądają wspaniałe, a w makijażu pewnie jeszcze lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój mąż twierdzi, że te pomadki wyglądają jak tampony :P sama mam 4, najbardziej lubię creme cup ;) marzy mi się jeszcze rozświetlacz w odcieniu lightscapade (choć ostatnio kupiłam diora, więc marzenie pewnie nieprędko się spełni) i ten korektor :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pigmenty cudowne! Zwłaszcza ten róż :3

    OdpowiedzUsuń
  6. MAC kocham i uwielbiam znajdować w nim perełki... piękna kolekcja :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Te pigmenty skradły moje serce ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pomadka ma piękny kolor! Pigmenty też zachwycają! Sodt&Gentle mam i uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak dotąd w moje ręce wpadł tylko podkład, ale te pigmenty wyglądają bardzo ładnie. Kusisz!

    OdpowiedzUsuń
  10. Też sobie kiedyś kupię pomadkę z MACa ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak na razie mam podkład, 3 pomadki i rzęski, baardzo kuszą mnie pigmenty ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo ładna i przemyślana kolekcja!

    co do cieni, to wpadnij do mnie, pokazywałam kilka odcieni, może Ci się coś spodoba! :)
    polecałabym Ci się wybrać do salonu, ponieważ najlepiej samemu sobie sprawdzić cienie. Niestety zdjęcia często nie oddają efktu jaki daje cien.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pozazdrościć pomadki z MAC :)

    OdpowiedzUsuń
  14. skusiłam się na ten strobe cream i powiem ci, że chyba szybko nie kupię innego kremu niz ten :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Soft nad gentle jest przepiękny! Ja mam pomadke Amorous i bardzo ja lubię ale.żeby mnie jakoś o czarowala to nie wiem. Chętnie bym pomacala pigment vanilla. Uważasz że pigmenty są warte swojej ceny czy lepiej wybrać coś w inglocie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jak pisałam, jeśli uda się kupić miniaturę za 42zł to jestem na tak :D jeśli nie wolę tańszy inglot :D

      Usuń
  16. Jeżeli chodzi o cienie MAC to polecam Ci All that glitters który chyba jest kultowym cieniem, Club i Shale. Ale co tu dużo mówić każdy cień z MAC jest wyjątkowy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja już nic nie będę mówić o mojej miłości do Maca... :D A za prolong wearem nie przepadam, może dla tego, że kupiłam za jasny odcień :(

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie miałam jeszcze nic, jakoś mocno mnie nie ciągnie ;) Ale jak od czegoś bym miała zacząć to od szminki :)

    OdpowiedzUsuń
  19. mam kilka szminek od nich, ale dla mnie są przereklamowane i nie robią szały, o wiele leprze są dla mnie szminki Kiko czy Zoeva. Mam również Soft&Gentle i go uwielbiam, jeden z lepszych rozświetlaczy :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mac to była moja miłość w wieku nastoletnim, więc jak tylko byłam w Krakowie i wiedziałam, że MAC ma tam sklep to poszłam i kupiłam podkład, który mnie do niego zniechęcił, ale po latach odkryłam inny, lżejszy i miłość powróciła. Jedno dobre, że ich sklep mam daleko i muszę zamawiać online, bo tak to pewnie cała pensja by poszła :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja mam jak narazie tylko jedna szminkę z MAC, ale czaję się na kolejna w odcieniu Faux

    OdpowiedzUsuń
  22. Wow ale cuda! Sama nie miałam okazji wypróbować żadnego z produktów MAC nad czym bardzo ubolewam :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja bardzo cenię minimalizm Mac'a, prostota opakować mnie zachęca zdecydowanie. Im mniej udziwnień tym, ja bardziej przekonuje się do kosmetyków. No a Mac'a jakość kocham, a pigmenty są bajkowe. <3

    OdpowiedzUsuń