środa, 10 sierpnia 2016

Kiehl's midnight recovery concentrate - kultowe, regenerujące serum na noc. Opinia po kilku miesiącach codziennego używania.

Cześć! Dziś chciałabym zaprosić Was na post w którym opowiem Wam o moich spostrzeżeniach względem jednego, z najbardziej kultowych kosmetyków pielęgnacyjnych marki Kiehl's. Być może po wielu miesiącach wieczornej rutyny, chciałybyście spróbować czegoś nowego? Co więcej, może przez przypadek usłyszałyście o serum w przepięknej, ciemnoniebieskiej buteleczce? Jeśli jesteście ciekawe moich wrażeń, zapraszam do czytania dalej.


Jak go odnalazłam i co sprawiło,że zapragnęłam go mieć?
Zanim zdecydowałam się na produkt marki Kiehl's, używałam przez długi czas trzech kropelek olejku różanego z Evree. Polubiłam efekt jaki dawał mojej skórze i przyzwyczaiłam się do jego tłustej formuły. Znaczący wpływ na polubienie takiej konsystencji, miał również fakt,że przekonałam się do zmywania makijażu olejkami. Zauważyłam wiele zalet wynikających z tego typu postępowania więc wiedziałam,że po skończeniu tego typu produktów, nie zrezygnuję i będę szukała czegoś nowego. Buteleczka różanego cuda, z dnia na dzień traciła na swojej wydajności dlatego wiedziałam,że czasu mam coraz mniej! Zbliżająca się Wielkanoc sprzyjała mojemu portfelowi więc wiedziałam,że mogę pozwolić sobie na coś nawet z górnej półki! Koniec, końców na markę Kiehl's wpadłam przez całkowity przypadek, buszując na fb. Znajoma polubiła post firmy, w którym dowiedziałam się,że otworzyli polski sklep online! Po kilku dniach, obejrzałam również filmik na kanale yt Fokusowanej, która zrobiła zbiorczą recenzję o kosmetykach tej marki. Już wtedy wiedziałam,że dokonam zamówienia i na własnej twarzy sprawdzę o co tyle szumu!


Pierwsze wrażenie
W sklepie online do wyboru mamy 3 rożne pojemności. Wybrałam średnią ponieważ biorąc pod uwagę cenę małej, wydało mi się to być kompletnie nieopłacalne. Samo serum rozpoczęłam używać od początku kwietnia i robię to do dnia dzisiejszego na noc, po dokładnym demakijażu i tonizowaniu skóry. Podobnie jak w przypadku olejku różanego z Evree, nakładam go w postaci trzech kropli. Taka ilość jest wystarczająca. Przez pierwsze chwile od aplikacji, musiałam oswoić się z samym zapachem, w którym dominuje lawenda. Nie określiłabym go drażniącym ale nie mogę też powiedzieć,że jest to coś najprzyjemniejszego na świecie. Dziś kompletnie mi to nie przeszkadza ale uprzedzam,że nie każdemu może się spodobać!


2 miesiące codziennej aplikacji
Producent zapewnia,że po 7 dobach skóra będzie wyraźnie gładsza a jej struktura bardziej jednolita. Jeśli chodzi o samo wygładzenie, wyczułam je już od samego początku. Najbardziej efekt da się odczuć rankiem, tuż po przebudzeniu. Skóra nie jest ściągnięta tylko przyjemnie nawilżona. Jak dla mnie, sam krem stosowany na noc, nigdy nie dał mi takiego poczucia. Na mojej buzi kosmetyki do pielęgnacji dość szybko się wchłaniają więc mimo najbardziej gęstego i treściwego kremu, rano odczuwam,że czegoś mi wyraźnie brak. Po 2 miesiącach od aplikacji śmiało mogę stwierdzić,że serum z Kiehl's raz na zawsze pomogło pokonać mi ten dyskomfort.

4 miesiące codziennej aplikacji
Trzy krople na noc, przed kremem wciąż dają mi gwarancje dobrze nawilżonej i gładkiej buzi. Jeśli chodzi o wydajność, również jestem pod wielkim wrażeniem! Mam jeszcze ponad połowę opakowania! Jak tak dalej pójdzie, spokojnie wystarczy mi do końca roku!


Czy produkt ten jest niezbędny?
W moim przypadku okazał się być on świetną bazą, do rozpoczęcia wieloetapowej pielęgnacji. Staram się przykładać do tego wagę i każdego dnia widzę pozytywne skutki takiego działania. Mimo młodego wieku, znam potrzeby mojej skóry na tyle,że wiem czego jej trzeba. Cena 172zł jest wysoka ale biorąc pod uwagę ilość miesięcy na jaką produkt mi wystarcza, mogłabym skusić się na niego ponownie.

Czy oferuje coś więcej niż dawkę nawilżenia?
Sama nie wiem jakich słów miałabym użyć aby opisać to co robi z moją cerą. Mam wrażenie,że po większych niedoskonałościach, które od czasu do czasu mi się zdarzają, potrafi je w przyjemny sposób ukoić.

  
Dla kogo polecam?
Dla osób, które tak jak ja polubiły się wcześniej z tego typu konsystencją. Z uwagi na dużą ilość olejków w składzie, uczulam aby bliżej się z nim zapoznać i uniknąć niepotrzebnych rozczarowań. Mnie produkt w żaden sposób nie zapchał i bez problemu mogę nakładać go na buzię codziennie.

Skład: Caprylic/Capric Triglyceride, Dicaprylyl Carbonate, Squalane, Rosa Canina Fruit Oil, Evening Primrose Oil, Jojoba Seed Oil, Coriander Seed Oil, Tocopherol, Lavender Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Linalool, Rosemary Leaf Oil, Citronellol, Geraniol, Lavandula Hybrida Oil, Cucumber Fruit Extract, Turmeric roqt Extract, Limonene, Citral, Sclareolide, Rose Flower Oil, Jasmine Extract, Sunflower Seed Oil


Czy kupię ponownie?
Jestem osobą, która lubi nowości, zwłaszcza pielęgnacyjne. Nie ukrywam więc,że wiele firm kusi mnie swoim asortymentem. Z drugiej strony efekt jaki daje mi ten koncentrat zadowala mnie bardzo dobrze  i wiem,że w przypadku gdyby (odpukać) buteleczka mi się rozwaliła, brakowałoby mi tego produktu! Zaskoczył mnie swoim działaniem i wydajnością więc z miłą chęcią kupiłabym go ponownie! Na dzień dzisiejszy to pierwszy i jeden z kluczowych etapów dbania o moją cerę!

Czy szum i wielki kult jest uzasadniony?
Nie wiem jak Wy ale podchodzę do tego typu określeń dość sceptycznie. Dla przykładu rozsławiony podkład Bourjois Healthy Mix mimo przyjemnej konsystencji i działania, ciemniał mi na buzi w tak szybkim tempie,że nie mogłam spoglądać na siebie w lustrze. W kwestii olejku uważam,że dużą rolę odgrywa typ cery i reagowanie na poszczególne składniki. Moja buzia zmierza w kierunku mieszanej i kosmetyk ten zadziałał na nią jak widać dość dobrze. Nie zrobił mi w żaden sposób krzywdy a wręcz przeciwnie - tylko wzbogacił mój wieczorny rytuał i cera dziękuje mi dość dobrym wyglądem. Być może istnieją produkty tańsze i równie dobre, o których swoją drogą równie chętnie się dowiem! Dla mnie Kiehl's w stosunku do np. stosowanego wcześniej różanego olejku z Evree wygrywa zdecydowanie! Mniej tłusty, ładniej się wchłania i buzia jest bardziej nawilżona!

21 komentarzy:

  1. Podoba mi się efekt nawilżenia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciągle kusi mnie to serum, ale lawenda swego czasu mnie mocno uczulała, dlatego nadal się obawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie dałabym Ci próbkę, gdybym tylko mieszkała bliżej :D

      Usuń
  3. Na początek przetestuję serum z Evree, aby zapoznać się z konsystencją i działaniem. A z czasem moze zdecyduję się na Kiehl's:)

    OdpowiedzUsuń
  4. muszę kiedyś to serum koniecznie wypróbować! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o nim, ale jest dość drogi. Choć to i tak taniej niż słynne serum Estee Lauder ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, jak zobaczyłam cenę Estee Lauder to złapałam się za głowę :D

      Usuń
    2. niektóre marki bardzo się cenią :P

      Usuń
  6. Mam próbkę i muszę w końcu ją użyć, żeby przekonać się czy warto kupić całe opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie miałam żadnego produktu tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja na święta zakupiłam te cztery produkty :) każdy fajnie się sprawdził :)

      Usuń
  8. Moja skóra chyba nie lubi olejkowych konsystencji, więc podejrzewam, że to nie jest produkt dla mnie. Ale podejrzewam, że posiadaczki cer suchych i normalnych byłyby z niego zadowolone ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Krem pod oczy z tej marki mnie nie zachwycił, ale olejku jestem ciekawa. Mam próbkę więc muszę w końcu sprawdzić jak się sprawy mają. Jeśli efekt będzie fajny i zapach nie będzie mnie męczył to jestem w stanie kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie krem nie był zły ale bardzo mało wydajny ;/ do olejku powrócę!:)

      Usuń

Copyright © 2016
kargawr.pl
, Blogger