środa, 17 maja 2017

Efekt syrenki aquarious -
piękne wiosenno-letnie zdobienie hybrydowe za 7zł!

Efekt syrenki aquarious -<br> piękne wiosenno-letnie zdobienie hybrydowe za 7zł!
Zarówno w makijażu jak i podczas robienia paznokci hybrydowych stawiam na szybką pracę przy możliwie jak najbardziej zaskakującym i pięknym efekcie! Od dawna uwielbiam błyszczące dodatki a pyłki do paznokci to coś do czego lubię powracać.


Nie wiem jak Wy ale jestem ogromną zwolenniczką efektu syrenki. Mam jej trzy wersje kolorystyczne i każda równie mocno chwyta mnie za serce. Moim zdaniem syrenka aquarious przepięknie prezentuje się zwłaszcza podczas wiosenno-letnich dni. Kocham odcienie turkusu, mięty, niebieskiego i za każdym razem przypominają mi o wakacjach!


Kilka dni temu postawiłam na ozdobienie nią wszystkich moich paznokci. Bazą był lakier NeoNail w odcieniu Natural Beauty. Efektem jestem zauroczona!




Ciężko oddać jego efekt. Musicie uwierzyć mi na słowo - pod kątem padania promieni słonecznych błyszczy się niesamowicie i w zależności od intensywności oświetlenia wygląda inaczej. 

Znacie? Lubicie efekty syrenki? Jestem bardzo ciekawa!


piątek, 5 maja 2017

Kosmetyczka z aliexpress za 11zł - dobra do przechowywania pędzli?

Kosmetyczka z aliexpress za 11zł - dobra do przechowywania pędzli?
Cześć! Nie wiem jak Wy ale sama długo opierałam się przed zakupami na aliexpress. Wszystko zmieniło się od czasu gdy zrozumiałam w jak prosty sposób można robić tam drobne zakupy. Polubiłam to na tyle, że od czasu do czasu tworzę listy produktów które mnie interesują i po przejrzeniu zdjęć z opiniami - decyduję się na zakup. 


Od dawna poszukiwałam kosmetyczki która mogłaby służyć mi do przechowywania moich pędzli w trakcie wyjazdów. Jak widać na zdjęciu wyżej udało mi się coś takiego znaleźć!  Kolorów było całkiem sporo lecz motyw panterki przekonał mnie najbardziej z prostego względu - szybko rzuca się w oczy więc mam większą pewność, że nie zapomnę go spakować do torby, co niestety czasem z moją czarną kosmetyczką mi się zdarzało!


Mimo, że sam produkt nie jest jakość szczególnie mocno usztywniany, część która trzyma pędzle sprawdza się i ładnie je przechowuje.


Jak widać całość można dokleić na rzep. Dla mnie nie jest to konieczne w przypadku przechowywania  samych pędzli. ( obrazek niżej )


Dwie dodatkowe kieszonki są wykonane bardzo dobrze i nie mam im nic do zarzucenia. Z pewnością będę z nich korzystała.


To samo tyczy się jakości wykonania. Nigdzie nie zaobserwowałam żadnej odstającej nitki, dziurki itp. 


Jak widzicie kosmetyczka jest dość pojemna. Uważam, że kosmetyki kolorowe również bez problemu można byłoby w niej przewozić pod warunkiem, że zostałaby spakowana w torbie pomiędzy czymś co mogłoby ją dodatkowo chronić.


Jeśli tak jak ja szukałyście czegoś podobnego, możecie kosmetyczkę kupić tutaj w cenie 11 zł z darmową wysyłką! Ja jestem zadowolona a moje pędzle tym bardziej!

niedziela, 30 kwietnia 2017

TAG : 40 pytań kosmetycznych

TAG : 40 pytań kosmetycznych
Bardzo dawno nie było na moim blogu żadnego TAG'u. W poszukiwaniu czegoś fajnego znalazłam 40 pytań wpisujących się w tematykę moich wpisów! Mam nadzieję, że będzie Wam się podobało a przy okazji poznacie bliżej moje preferencje! 

1. Ile razy dziennie myjesz swoją twarz?
Gdy mam makijaż myję dwa razy dziennie. Rano przed wykonaniem i dokładnie wieczorem w celu jego zmycia.

2. Jaki masz typ cery?
Teraz zdecydowanie mieszaną. Moja strefa T lubi się przetłuszczać więc dość często muszę oczyszczać te miejsca i zwracać na nie szczególną uwagę.

3. Co jest obecnie Twoim ulubionym produktem do mycia twarzy?
Ciężkie pytanie bo lubię testować nowości ale gdybym miała wrócić do czegoś co lubię z pewnością sięgnęłabym po tymiankowy żel z Sylveco oraz nagietkowy żel głęboko-oczyszczający od Kiehl's.

4. Czy używasz peelingów do twarzy?
Tak, do 3 razy w tygodniu.

5. Jaka to marka?
Tutaj również lubię przebierać w nowościach. Gdybym miała zdecydować się na jeden, kupiłabym po raz 4 peeling oczyszczający z Sylveco!


6. Jakiego kremu do twarzy używasz?
Teraz dwa na zmianę - kokosowy firmy MIYA oraz nawilżający od Aqua Pi Cosmetics. Pisałam o nich w ostatnich wpisach.

7. Czy masz piegi?
Tak sporo lecz nawet najlżejszy podkład wyrównuje mi koloryt skóry i nie są aż tak widoczne.

8. Używasz kremu pod oczy?
Kiedyś nie był mi aż tak potrzebny. Teraz używam regularnie. Polubiłam nakładać olejek winogronowy z Nacomi razem z jedną pompką kremu nawilżającego Vianek. Rano czuję wielki komfort!

9. Miałaś kiedyś problem z trądzikiem?
Nigdy.

10. Używałaś kiedyś tabletek przeciw trądzikowych?
Nie.

11. Jakiego podkładu używasz?
Obecnie Revlon Colorstay 150 Buff z jedną pompką bazy rozświetlającej od Golden Rose.


12. Co z korektorem?
Używam małą ilość pod oczy. Kończę tubkę Heleny Rubinstein i będę poszukiwała czegoś nowego. Tarte mnie kusi!

13.W jakiej tonacji jest Twoja skóra twarzy?
Ciężko mi to określić. W zbyt żółtych podkładach za bardzo się nie lubię. Jestem naturalnie dość blada dlatego też zawsze mam problem z doborem idealnego dla mnie odcienia danego kosmetyku.

14. Co sądzisz o sztucznych rzęsach?
Nie mam nic przeciwko. Naturalnie mam dość długie rzęsy dlatego do dziennych makijaży nie potrzebuję ich efektu choć nie ukrywam, że potrafią one odmienić spojrzenie całkowicie. Makijaże Katosu są tego doskonałym przykładem!

15. Czy wiesz, że maskary powinno się zmieniać co 3 m-ce?
Zazwyczaj po takim okresie tusz wymieniam więc nie jest dla mnie to nic nowego.

16. Jakiej maskary teraz używasz?
Na promocji w Rossmannie skusiłam się na firmę Eveline w złotym opakowaniu. Pierwsze dni testów za mną!


17. Sephora czy MAC?
Lubię kosmetyki MAC ale zaspokoiłam swoją ciekawość na tyle, że wybrałabym Sephore zwłaszcza, że od niedawna dostępne są tam kosmetyki firmy Becca!

18. Masz kartę pro do MAC?

Nie.


19. Jakich narzędzi używasz do aplikowania makijażu?
Gąbeczka do podkładu i pudru, pędzle do makijażu oczu.

 20. Używasz bazy pod cienie?
Od ponad roku codziennie towarzyszy mi baza w tubce z Inglota i beżowy cień My Secret 505. Uwielbiam ten duet i każdy makijaż wygląda na nich świetnie!

21. Używasz bazy pod makijaż?
Nie zawsze, jeśli już to tylko na nos i jego okolicę sięgam po Benefit The Porefessional.


22. Ulubiony kolor cienia do powiek?
Od zawsze mam słabość do kolorów typu rose gold!

23.Kredka do oczu, czy eyeliner w płynie?
Eyeliner to mój znak rozpoznawczy!

24. Jak często dźgnęłaś się w oko kredką?
Nawet nie pamiętam, bardziej zdarzało mi się to sylikonową szczoteczką od jakiegoś tuszu do rzęs.
  


25.Co sądzisz o pigmentach/ sypkich cieniach?

Mam kilka z Inglota i bardzo lubię! Wolę je bardziej niż te z MAC!

26. Używasz kosmetyków mineralnych?
Nigdy nie używałam choć spora część z Was mnie nimi kusi! Zobaczymy co przyniesie przyszłość!


27.Ulubiona szminka?
Uwielbiam matowe wykończenie szminek MAC więc najchętniej sięgam po Velvet Teddy. Bardzo lubię też matowe pomadki w płynie, zwłaszcza od Jeffree Star!

28. Ulubiony błyszczyk?
Nie używam. 


29. Ulubiony róż?
Milani Luminoso! Codziennie od pół roku nie mogę sobie go odmówić!

30. Kupujesz kosmetyki na E bay/Allegro?
Kiedyś mi się to zdarzało. Teraz wolę drogerie online!


31. Lubisz kosmetyki z drogerii?
Robię tam zakupy tylko i wyłącznie gdy coś bardzo potrzebuję. Zazwyczaj tworzę listę kosmetyków która mi się kończy i składam zamówienie online. Trudniej dostępne marki przekonują mnie bardziej i wzbudzają większą ciekawość.

32. Czy kupujesz swoje kosmetyki od ulicznych sprzedawców lub na bazarach?

Nie.

33. Czy chciałabyś chodzić na lekcje wizażu?
Być może w przyszłości się zdecyduję. Poświęcam teraz sporo czasu oglądając tutoriale na Youtube - to ogromna skarbnica wiedzy!

34. Czy zdarza Ci się niezdarnie nakładać makijaż?

Zawsze mam problem z namalowaniem kresek po wypiciu kawy dlatego maluję się zawsze przed posiłkiem i napojem!

35. Zbrodnia w makijażu, której nie możesz przeżyć?

Zbyt przerysowane brwi.


36. Lubisz kolorowe makijaże?
Pewnie, bardzo lubię dodawać jakiś kolorowy akcent do mojego makijażu. Moje zdjęcie profilowe na blogu chyba jest na to doskonałym dowodem!

37. Która gwiazda wg Ciebie ma zawsze świetny makijaż?
Wiecie, że nie zawracam sobie czymś takim głowy? Inspirację czerpie od przeróżnych ludzi. Celebryci w większości przypadków malowani są przez profesjonalnych wizażystów więc ciężko jest mi to określić. 


38. Jeśli miałabyś wyjść z domu używając tylko jednego produktu, co by to było?

Tusz do rzęs!

39. Czy wychodzisz z domu, bez makijażu?
Mogłabym ale lubię się malować i dopełniać tym samym swój strój. Makijaż traktuję jako formę wyrażania siebie i cieszę się, że każdego dnia mogę poeksperymentować z wyglądem i tworzyć coś innego.

40. Czy sądzisz, że wyglądasz dobrze bez makijażu?
Każdy człowiek ma jakieś kompleksy ale wychodzę z założenia, że makijaż to tylko dodatek a to co najważniejsze - kryje się w środku. Akceptuje siebie i zawsze staram się poszukiwać pozytywne cechy swojego wyglądu. Jest mi dobrze ze sobą i życzę takiego poczucia każdej z Was!

To tyle, mam nadzieję, że czegoś ciekawego się dowiedziałyście! Chętnie poczytam Wasze odpowiedzi!

czwartek, 27 kwietnia 2017

Glamshadows - zimna czekolada, słodkie kakao, perskie oko oraz jednorożec.

Glamshadows - zimna czekolada, słodkie kakao, perskie oko oraz jednorożec.
Sklep internetowy Glamshop zaczęłam poznać bliżej w okolicach początku roku. Na chwilę obecną posiadam kilka pędzli ze starej jak i nowej kolekcji oraz cztery cienie. To właśnie dziś chciałabym skupić się bardziej szczegółowo na samych produktach do makijażu oczu. Przez kilka miesięcy poznałam je na tyle,że bez większej trudności opowiem Wam dziś o tym co mi się spodobało a co już tak niekoniecznie


Zacznę od tego, że robiąc zamówienie skusiłam się na cienie należące do pierwszej kolekcji i nie mam pojęcia jak zachowują się pozostałe. Mówi się, że z każdą kolejną jakość jest o wiele lepsza lecz ciężko jest mi to określić bo tak jak piszę - jeszcze na żadne inne się nie zdecydowałam. Powracając do podstawowych informacji, cena za jeden wkład wynosi 12zł. Moim zdaniem jest to do przeżycia i coraz częściej łapię się na tym, że wolę dokupić jeden konkretny kolor niż o wiele droższą paletę w której i tak całości nigdy w pełni nie wykorzystam.


Jak widzicie mój wybór padł na dwa matowe cienie, których od dawna brakowało mi w mojej magnetycznej palecie z Inglota. Nie mogło też obejść się bez odrobiny szaleństwa więc postawiłam na dwa odważniejsze kolory.


Gdybym miała wskazać Wam moją ulubioną formułę matowych cieni wybrałabym firmę Makeup Geek. Co prawda nie mam ich zbyt wiele lecz to w jaki sposób łączą się ze sobą i prezentują na mojej powiece za każdym razem mnie satysfakcjonuje. Nie mam im nic do zarzucenia i wciąż rozmyślam o innych kolorach mimo, że w porównaniu do Glamshadows są droższe i trudniej dostępne. Do dziś doskonale pamiętam pierwszą próbę i wysoko postawioną poprzeczkę względem nowych produktów Hanii. Obecnie istnieje naprawdę wiele świetnie jakościowych produktów które możemy kupić w bardzo przystępnych cenach dlatego liczyłam na to, że znajdę tańszy i równie dobry zamiennik wyżej wspomnianych cudowności. Zarówno zimna czekolada i słodkie kakao spełniły swoje zadanie i z powodzeniem używane są do dnia dzisiejszego. Oczywiście różnią się od MUG lecz trwałość i wspólne łączenie tych dwóch kolorów na powiece wygląda po prostu obłędnie. Gdybym mogła się do czegoś przyczepić to powiedziałabym, że w przypadku tych dwóch kolorów muszę o wiele więcej razy nabierać je na pędzel. Sprawia to, że makijaż jest odrobinę bardziej czasochłonny i spada ich wydajność lecz wszystko wynagradza efekt końcowy i niższa cena za wkład. Odnośnie samych kolorów uważam je za bardzo uniwersalne. Przydadzą się przy codziennym delikatnym makijażu czy wieczorem na specjalną okazję.


Cienie typu duo chrome od zawsze bardzo mnie kuszą. Wszystko za sprawą tego, że w szybki sposób możemy wyczarować nimi coś niezwykłego, tylko i wyłącznie za pomocą opuszka palca wklepując je w całą powiekę ruchomą. Cień opalizujący na zieleń, pomarańcz, czerwień widziałam już kilka razy w przeróżnej odsłonie. Mam coś podobnego w formie pigmentu Inglota o numerze 85 dlatego perskie oko wydało mi się niezwykle kuszącym produktem który mógłby się świetnie z nim uzupełniać. Jak możecie się domyślić tak właśnie się stało. Wklepany opuszkiem palca zarówno sam jak i z pigmentem prezentuje się przepięknie. Choć mam wrażenie, że solo jest on bardziej delikatny i w pełni nie oddaje koloru z opakowania, to i tak w takiej formie na codzienne wyjścia spodobał mi się bardzo. Cień jednorożec w porównaniu do swojego poprzednika opalizuje z chłodnego różu na błękit. Jest to jedyny tego typu kolor w całej mojej kolekcji i pokładałam w nim naprawdę spore nadzieję. Niestety dla mnie na tle pozostałych trzech odcieni jest największym rozczarowaniem. Próbowałam oddać jego efekt na przeróżne sposoby i za każdym razem jest dość podobnie, nie wspominając, że po kilku godzinach całość zanika i nijak ma się do tego jak pięknie wygląda w opakowaniu.


Gdybym miała określić jego zaletę to powiedziałabym, że u mnie najlepiej spisuje się tylko i wyłącznie jako rozświetlenie wewnętrznych kącików oraz drobny akcent kolorystyczny na dolnej powiece. Jeśli chodzi o pigmentację na palcach jest ona w moim odczuciu bardzo dobra więc duo chromy na całej powiece ruchomej najlepiej nakłada mi się właśnie w taki sposób. Cienie matowe za pomocą pędzla da się ładnie budować i nie zauważyłam ich osypywania, za co ogromny plus!


Cienie w swojej kategorii cenowej nie rozczarowały mnie. Owszem cień jednorożec nie zachwycił mnie tak jak się tego spodziewałam lecz patrząc na opinię w sklepie online zbiera on dość pozytywne recenzje. Czy w przyszłości skuszę się na nowe kolory? Tego wykluczyć nie mogę. Skoro z każdą kolekcją jest lepiej to może faktycznie warto. A jak okazało się w Waszym przypadku? Jestem bardzo ciekawa

środa, 5 kwietnia 2017

Glambrush T104, O101, O104, O105, O107 -
czyli zakupy z nowej kolekcji!

Glambrush T104, O101, O104, O105, O107 - <br> czyli zakupy z nowej kolekcji!
Założę się, że każda pasjonatka makijażu choć razu słyszała o sklepie internetowym Glamshop.  Sama w styczniu skusiłam się na kilka modeli pędzli ze starej kolekcji i do tej pory wciąż z nich korzystam. ( O każdym z nich możecie poczytać tutaj! ) Przechodząc do dzisiejszego wpisu chciałabym zaprezentować Wam moje kolejne zakupy z tego sklepu. Wiedziałam, że prędzej czy później skuszę się na nowości firmy lecz nie spodziewałam się, że nastąpi to aż tak szybko. Rezygnacja z wyjazdu do Krakowa z powodu targów LNE spowodowała, że postanowiłam w choć małym stopniu sobie tę stratę zrekompensować. Wizualnie jestem zachwycona więc mam nadzieję, że dzisiejsze zdjęcia oddadzą piękno które ujrzałam po odpakowaniu paczki. 




Glambrush T104

Od dawna potrzebowałam czegoś nowego do rozcierania produktów do konturowania. Kształt tego pędzla wydał mi się najbardziej odpowiedni. Włosie w dotyku jest bardzo miłe i zdziwiłam się jego jakością. Jeśli  po dłuższym czasie będzie wciąż odpowiednio mięciutkie, zastanowię się nad czymś jeszcze! 




Glambrush O101

Wygląd kolejnego pędzelka myślę, że jest dla każdej z Was znajomy i z łatwością można się domyślić do czego będzie używany. Mam coś podobnego m.in od Zoevy tylko ze względu na wielkość potrzebowałam czegoś mniejszego. Wizualnie O101 mi to zapewnił więc niewątpliwie wpłynie to na jeszcze lepszą precyzję. Co ciekawe porównując te dwa pędzle to Glambrush wydaje mi się bardziej przyjazny. Zobaczymy jak to będzie dalej!



Glambrush O104

Kolejny model bez którego nie wyobrażam sobie makijażu. Pędzle do rozcierania przydają się zawsze więc i ta propozycja od razu wpadła mi w oko!



Glambrush O107 & O105

Ostatnie dwa pędzelki postanowiłam zestawić z dwoma poprzednimi ponieważ moim zdaniem w ten sposób najlepiej jest dostrzec różnicę w kształcie i ich wielkości. Każdy z nich w codziennym makijażu jest bardzo przydatny i wielofunkcyjny. Nie wspominając o przepięknym, wizualnym aspekcie!





Nawet nie wiecie ile kosztowało mnie nie używanie tych pięknych nowości! Cieszę się, że zdjęcia zostały wykonane i od jutra zaczynam intensywne testowanie. Po samym dotyku wnioskuję, że mogą mi się sprawdzić! Mam nadzieję, że moje przypuszczenia nie okażą się błędne. Koniecznie dajcie mi znać czy pędzelki Was kuszą! Jeśli będziecie chciały chętnie w przyszłości dodam także wpis o czterech cieniach, tej samej firmy które od kilku miesięcy używam! 

sobota, 1 kwietnia 2017

MIYA Cosmetics -
intensywnie nawilżający krem z olejkiem kokosowym.

MIYA Cosmetics -<br> intensywnie nawilżający krem z olejkiem kokosowym.
Witajcie w sobotę! Mam nadzieję, że tak jak i u mnie w mieście pogoda Wam dopisuje! Ostatnio wspominałam Wam, że używam na zmianę dwa nowe kremy o odmiennej konsystencji a co za tym idzie skutkach. Dziś nadszedł czas przedstawić Wam bliżej drugą nowość!


Długo opierałam się przed tymi kolorowymi tubkami jakimi kusiły mnie dziewczyny na wielu blogach. Dopiero skuteczne wykończenie resztek kremów, skłoniło mnie do zakupu. Panie i panowie - przedstawiam Wam intensywnie nawilżający krem z olejkiem kokosowym polskiej firmy MIYA, który od pewnego czasu można nabyć także w stacjonarnych drogeriach!


Warto dodać, że prócz kokosowej wersji do wyboru mamy także masło mango, olejek z róży czy masło shea. Wszystkie pozbawione parabenów, silikonów, parafiny, PEG-ów, olejów mineralnych, sztucznych barwników i glikolu propylenowego!


Mnie na sam początek skusiła wersja kokosowa! Miałam ochotę na coś świeżego, kojarzącego się z letnimi miesiącami. Powiem Wam, że był to strzał w dziesiątkę i się nie zawiodłam! Nie wiem czemu ale za każdym razem czuję się jakbym wąchała malibu z sokiem bananowym. Wakacje jak nic!


Forma tubki jak najbardziej mi odpowiada. Ze słoiczków również korzystam lecz biorąc pod uwagę dłuższe paznokcie, taka forma odpowiada mi bardziej!


Początkowo bałam się, że olejek kokosowy może zadziałać na moją skórę niekorzystnie lecz niczego takiego nie zaobserwowałam i bardzo z tego powodu jestem zadowolona. Nie ma nic gorszego niż wydawanie pieniędzy na produkt, który się nie sprawdza! Sama formuła jest o wiele bardziej nawilżająca i porównałabym ją do czegoś w stronę Dove i Nivea z tą różnicą, że  lepiej sprawdza się pod podkład więc z powodzeniem możemy używać jej zarówno rano jak i wieczorem! ( Obecnie stosuję go pod Revlon Colorstay oraz krem BB od It's Skin. ) Wchłania się dość szybko lecz nawilżenie jest na buzi wyczuwalne i nie zaobserwowałam nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Na noc dodatkowo nakładam kilka kropelek olejku Beauty Oil i rano buzia jest w świetnym stanie.

  
Krem mnie nie zawiódł i  z powodzeniem określiłabym go pod względem zapachu jako namiastka wakacji schowana w przepięknej tubce. Moja skóra obecnie zmierzająca w kierunku mieszanej jest jak najbardziej usatysfakcjonowana. Posiadaczki suchej cery także powinny go wypróbować! Jako dodatkowe nawilżenie suchych skórek wokół paznokci również znajduje swoje zastosowanie. Jego wielofunkcyjność naprawdę mnie pozytywnie zaskakuje! Czy kusi mnie jakaś inna wersja? O tak, mango gdzieś z tyłu głowy krzyczy i za mną woła! Na razie jestem silna ale sama nie wiem jak to będzie później!

Koniecznie dajcie znać czy miałyście styczność z tą firmą!
 Czy czujecie się skuszone?

środa, 29 marca 2017

Sempre Hydro Power 24h
czyli nowość od Aqua Pi Cosmetics!

Sempre Hydro Power 24h<br> czyli nowość od Aqua Pi Cosmetics!

Wybór odpowiedniego kremu do twarzy to nie lada wyzwanie zwłaszcza, że moja cera różnie reaguje na zmiany i w zależności od pory roku lubi co innego. W ostatnim czasie przewinęły się przez moje ręce dwa produkty o odmiennej konsystencji i działaniu. Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o jednym z nich!


Sempre Hydro Power 24h
39,90zł / 50ml

Krem firmy Aqua Pi Cosmetics był mi kompletnie nieznany. Ba, nawet nie wiedziałam o istnieniu tej marki! Dowiedziałam się o niej dzięki spotkaniu blogerskiemu w Rybniku 4-tego marca. Nie ukrywam, że ten mały o pięknym kolorze słoiczek zainteresował mnie od razu! Tym bardziej, że w planach miałam kupić też coś podobnego o takich właściwościach! 


Nie wiem jak Wy ale ja zawsze zwracam uwagę na różne drobiazgi. Lubię gdy kremy zabezpieczane są w ten sposób ponieważ mam pewność, że mogę lepiej je później przechowywać. Zrywanie papierowych zabezpieczeń jest proste i szybkie lecz po dłuższym czasie trudniej jest doprowadzić je do porządku, zwłaszcza, że często nawilżające kremy zabieram ze sobą w różne podróże.


Przechodząc do najważniejszej kwestii czyli działania i konsystencji muszę powiedzieć Wam, że już od pierwszych aplikacji wydawała mi się ona dziwnie znajoma. Przez długi czas nie umiałam sobie odpowiedzieć na to nurtujące pytanie aż któregoś wieczoru po aplikacji dostałam olśnienia! Z 2 lata temu kompletnie nie zwracając uwagi na składy produktów używałam czegoś bardzo podobnego firmy Nivea! Nie wiem czy wciąż jest to w sprzedaży lecz pamiętam, że określałam to jako lżejszą wersję klasycznego i wszystkim dobrze znanego produktu tej marki. Zastanawia Was może w czym dla mnie tkwi przewaga Aqua Pi? Po pierwsze nie zawiera ona parabenów, lanoliny, parafiny, olejów mineralnych oraz sztucznych barwników. Po drugie naprawdę odczuwam przyjemne nawilżenie a nie oblepiającą i klejącą formułę, przyprawiającą mnie o duży dyskomfort. 


Formuła jest lekka i bardzo szybko wchłaniająca się, co nie oznacza, że nie sprawdza się w codziennym użytkowaniu i jest zbyt słaba. Osobiście odrobinę nakładam rano przed makijażem a wieczorem wspomagam się olejkiem pielęgnacyjnym. Taka kombinacja od kilkunastu dni zdaje u mnie egzamin i jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Coraz cieplejsze dni sprawiają, że nie mam ochoty już na bardzo treściwe formuły i jest to dobra odskocznia na przestrzeni tego co poznałam w okresie ostatnich miesięcy! Moja cera na chwilę obecną nie zareagowała źle na składniki. Jeśli zauważę cokolwiek niepokojącego napiszę o tym jak najszybciej! Na koniec nie mogę nie wspomnieć o przyjemnym, delikatnym a przy tym odprężającym zapachu który umila mi aplikację. Współgranie z produktami które znam od dłuższego czasu to także kolejny z pozytywnych aspektów które bardzo mnie cieszą i powodują, że każdego dnia sięgam po niego coraz chętniej! Jak myślicie - to chyba dobry znak?!
Copyright © 2016
kargawr.pl
, Blogger