Jak sprawdzają się nowości pielęgnacyjne? Iva Natura czarna maska oraz KEJ hydrolat z oczaru wirginijskiego.

by - stycznia 06, 2017

Jak każda kobieta lubuję się w kosmetykach do pielęgnacji. Szczególną uwagę poświęcam produktom do twarzy. Powód jest dość prosty - w tym miejscu najszybciej można dostrzec upływający czas, który na niezadbanej cerze ciężko będzie zakryć nawet najdroższym kosmetykiem kolorowym świata. 

Oczyszczanie to jeden z elementów za którym przepadam. Nie ma nic lepszego niż porządny peeling czy oczyszczająca maseczka która wygładzi powierzchnię skóry, ściągnie z niej martwy naskórek i sprawi,że ukochany podkład będzie wyglądał na niej wręcz jak druga, upiększająca skóra.


Czarna maska firmy Iva Natura jest ze mną od końca listopada. Od tego czasu intensywnie korzystam z jej zawartości. Jak zapewnia producent kosmetyki powstają na bazie esencji ziołowych i olejków roślin uprawianych w naturalnych ekosystemach Anatolii. Nie ukrywam,że brzmi to dość ciekawie a świadomość,że produkt ma działanie dogłębnie oczyszczające oraz wybielające skłania do dość częstego korzystania.


Skład: Aqua, Myrtus communis*, Cetearyl Alcohol**, Olea europaea Fruit Oil*, Caprylic/Capric Triglyceride**, Citric Acid**, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Sodium Lauroyl Glutamate**, Potassium Hydroxide**, Rosa damascena (Rose) Flower Distillate*, Thymus vulgaris*, Ironoxide (CI 77499), Benzyl Alcohol (And) Dehydroacetic Acid**, Sodium Benzoate**, Arbutus Unedo Fruit Extract (AP), Aesculus hippocastanum Extract (AP), Galium aparine (Cleavers) Extract (AP), Licorice Extract (AP), Propanediol (1) (And) Lecithin (2) **, Fragrance

*Organic Certificated     **Approved For Organic Cosmetic     AP: Anatolian Plant

Jak widać zużycie jest dość niewielkie. Maska przy nakładaniu przypomina mi treściwy krem, którego jak łatwo się domyślić zbyt dużo nakładać nie trzeba. Dla mnie to plus - lubię gdy kosmetyki są wydajne! Czarny kolor przypomniał mi o słynnej Pilaten Mask, która jakiś czas temu robiła szał na blogach oraz kanałach youtube. W tym przypadku nałożona formuła nie zasycha tak mocno i zmywa się ją za pomocą wody. Robiłam ją 2 razy w tygodniu i trzymałam nawet do 30 minut!


Nadmienię,że z zawartości korzystałam ja, koleżanka, kolega oraz moja mama. (Każdy z nas o całkiem innej cerze i problemach.) Wspólnie zaobserwowaliśmy wyraźne wygładzenie zaraz po zmyciu. Cera jest przyjemna w dotyku, ukojona. Mimo oczyszczających właściwości w moim odczuciu jest dość łagodna. Powiedziałabym nawet,że dodatkowo nawilża. Zapach nie jest szczególnie drażniący choć idzie wyczuć wyraźne ziołowe aromaty. Na skórze po czasie są kompletnie niewyczuwalne. Największy minus? Uciążliwe zmywanie które brudzi wszystko wokół. Polecam nakładać ją przed myciem całego ciała i zmywać dopiero w trakcie kąpieli. 

Samego działania silnie wybielającego nie zauważyłam. Jestem z natury dość bladą osobą i nie mam większych problemów skórnych. Sądzę też,że dlatego efekt na mojej skórze zbyt widoczny nie jest. Tak jak już wspominałam - na dzień dzisiejszy traktuję ją jako produkt wspomagający w walce o doczyszczenie porów skóry. Cera źle na jej działanie nie reaguje i czuję,że się z jej składnikami polubiła. Choć znam silniej działające i bardziej wysuszające produkty - uważam,że miło było znaleźć coś delikatniejszego.


Hydrolat z oczaru wirginijskiego firmy KEJ również zaczęłam stosować w podobnym okresie czasu, z tą różnicą,że używałam go (i wciąż to robię) na zmianę z tonikiem marki Evree. 


Ta kwiatowa woda z powodzeniem zastąpiła mi tonik, choć producent oferuje również jej inne zastosowanie. W moim przypadku prócz twarzy, w większej ilości rozpylam ją również na szyję i dekolt.


Zapach to oczywiście kwestia preferencji. Mi nie przeszkadza ale zdaję sobie sprawę,że jestem przyzwyczajona do wielu naturalnych produktów, które nie zawsze były przez wszystkich lubiane. Nie jest intensywny i po paru sekundach się ulatnia. 


Polubiłam w nim to,że kropelki którymi otula twarz podczas aplikacji są bardzo małe, jest ich dużo i rozkładają się równomiernie. Przyrównując go do produktu Evree - twarz jest mniej mokra i mniejsza część podrażnia moje powieki. Powiedziałabym nawet,że dzięki temu sięgam po niego częściej! Produkt bardzo miło mnie zaskoczył, jest dość wydajny i z powodzeniem wciąż będzie przeze mnie używany. Nawet gdy zdarzy mi się nałożyć krem po dłuższej chwili, nie doskwiera mi nieprzyjemne poczucie ściągnięcia a to dla mnie dość ważne! Podobnie jak czarna maseczka koi moją skórę i przygotowuje ją do dalszej pielęgnacji.

Koniecznie dajcie znać czy produkty są Wam znane? 
Ja gdyby nie spotkanie blogerskie, wciąż nie wiedziałabym o ich istnieniu. 
Cieszę się,że dołączyły do moich pielęgnacyjnych hitów!

You May Also Like

31 komentarze

  1. maski to jestem bardzo ciekawa! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wywarła bardzo dobre wrażenie choć jest troszkę trudna w zmywaniu :D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. gdy tylko ją otrzymałam - użyłam w ten sam dzień :D

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. warto poznać jeśli szuka się czegoś o podobnych właściwościach :)

      Usuń
  4. Maski jestem ciekawa, chociaż trochę obawiam się tego "brudzącego" zmywania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma źle ale nie ukrywam,że znam łatwiej zmywające się produkty :D

      Usuń
  5. Niestety nie znam żadnego z tych produktów, ale to nic - przede mną jeszcze mnóstwo okazji do zakupu :) Obecnie mam zapas masek do twarzy na chyba rok czasu, więc nawet za niczym nowym się nie rozglądam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja do mojej pielęgnacji na chwilę obecną chciałabym powrotu olejku na noc od Kiehl's choć postawiłam sobie cel na wykończenie wszystkiego co mam i dopiero zdecydowanie się na zakup :)

      Usuń
  6. Ta marka to dla mnie nowość.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam żadnego z produktów, jednak maska jakoś bardziej mnie zaintrygowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po komentarzach większości widzę,że sporo osób ciekawi ;D

      Usuń
  8. Hydrolat oczarowy używam i bardzo dobrze mi się sprawdził. Maseczka mnie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja się bardzo polubiłam z czarna maską Iva Natura :) Denerwuje mnie jej zmywanie, ale to jedyny jej minus jak dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mamy całkiem podobne podejście :D choć nie ma tragedii :D

      Usuń
  10. Oba produkty bardzo ciekawe, czarną maskę mam ale pilaten. Też uważam że warto dobrze oczyszczać swoją cerę :) zresztą nie tylko twarz ale resztę ciała też :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie,że tak :) choć u mnie z resztą ciała nie mam większych problemów, twarz zanieczyszcza się najszybciej ale to dość oczywiste :)

      Usuń
  11. Ja tworzę swoją czarną maskę z węgla ;D Też się sprawdza.
    Mój blog ♥ Serdecznie zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to super, muszę kiedyś wypróbować :D

      Usuń
  12. Ciekawi mnie ta maska, lubię te czarne cuda ;) Ja nie lubię zmywać ich podczas kąpieli, bo zdarzało mi się pobrudzić pół kabiny :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Ta czarna mseczka skojarzyla mi sie od razu z problwmtycznym zmywaniem i ubrudzeniem nia wszystkiego w kolo :) moj zapas maseczek jest spory obecnie ale chetnie sie jej przyjrze blizej jak bede potrzebowac takiego produktu ;)

    Hydrolat bardzo by mi sie przydal... :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam produkt podobny do tej czarnej maseczki i też wszystko mi brudzi podczas zmywania :D Ale radzę sobie i zmywam maseczkę taką specjalną gąbeczką. Wtedy cały brud zostaje na gąbce, a ta jest cały czas płukana pod bieżącą wodą. Spróbuj :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czarnej maski używam od dłuższego czasu i bardzo sobie chwalę jej działanie, z tym zmywaniem nie ma co tak straszyć, bo przecież z umywalki spokojnje się jej ewentualne plamki zmywa, drobna niedogodność na tle innych pozytywnych wrażeń i działania. Faktycznie bardzo wydajna w użytkowaniu, dobrym pomysłem jest wspólny zakup z przyjaciółką. Polecam!

    OdpowiedzUsuń