Lush Mask of Magnaminty czyli starcie z kultową maską-czyścikiem do twarzy!

by - lutego 10, 2017

Wychodzę z założenia,że dopóki nie wypróbuję danych produktów marki nie będę wyrabiać sobie o niej opinii. Co prawda spora liczba negatywnych bądź pozytywnych słów kształtuje pewne wyobrażenia, to staram się tej zasady trzymać. Każdy z nas ma inną cerę, wymagania i boryka się z przeróżnymi niedoskonałościami którym chciałby zapobiec. Czy w przypadku osławionego produktu firmy Lush poczułam to o czym piszą inni?! Na to pytanie postaram się Wam właśnie dziś odpowiedzieć.

Po bardzo udanej wizycie w Pradze, z której fotorelację możecie zobaczyć tutaj wiedziałam,że udam się do tego popularnego sklepu.



Prócz kuli do kąpieli Intergalatic, której zapach i efekt wciąż przyprawia mnie o miłe wspomnienia, zwłaszcza wizualne, zapragnęłam także produktu w formie pasty-maski. Tak w moje ręce wpadła kultowa i znana na świecie Mask of Magnaminty.


Decydując się na zakup wybrałam mniejszą pojemność. Wizualnie samo opakowanie bardzo mi odpowiada. Jak to w przypadku Lush'a bywa widzimy na nim rysunek osoby, która produkt nam tworzyła.


Maska-pasta zawiera m.in. kaolin, bentonit, miód, fasolkę i mięte pieprzową. Dający zielone zabawienie chlorofil rozjaśnia, mielona fasolka Aduki delikatnie peelinguje, zaś mięta pieprzowa dezynfekuje, chłodzi i odświeża skórę. Producent zapewnia,że staje się ona rozjaśniona, odświeżona i dobrze oczyszczona.


Konsystencja bardzo mi odpowiada - łatwo się ją nabiera i nie spływa z twarzy. Za każdym razem stosowałam ją w formie maski a zmywając wykonywałam peeling. Niewątpliwą zaletą jest jej odświeżający zapach. Przypomina mi czekoladki z miętowym nadzieniem w środku! Przyrównując ją do nieco tańszej, miętowej wersji tonizującej Bani Agafii w uczuciu na buzi jest delikatniejsza i w mniejszym stopniu mi przeszkadza. Bania Agafii położona zbyt blisko oczu powodowała łzawienie - w tym przypadku tego nie zauważyłam.


Kosmetyk zostawiałam na twarzy koło 20 minut, nieco dłużej niż proponuje producent. Podrażnień ani nieprzyjemnego pieczenia nie było miejsca. ( Maska delikatnie zastyga więc mam większy problem aby ją zmyć lecz w przypadku większych trudności zawsze można wspomóc się np. tonikiem by ją zwilżyć!) Po tych kilkunastu użyciach uważam,że stanowi świetną bazę przed wykonaniem makijażu. Gdy mamy jakieś większe wyjście bądź zależy nam na tym aby podkład prezentował się ładniej - potrafi skórę twarzy uspokoić, delikatnie zmatowić i przyjemnie odświeżyć. Moje pory są dobrze oczyszczone a cera jest idealnie przygotowana do dalszych etapów pielęgnacji bądź zrobienia na niej makijażu.

 
Przyrównując jej działanie do czarnej maski od Iva Natura o której również Wam już tutaj wspominałam, mogę powiedzieć,że odczuwam w tym przypadku mniejsze wygładzenie skóry lecz równocześnie jej większe zmatowienie. Oba produkty zależnie od preferencji stosowałam więc na zmianę - Lush wygrywał pod względem użytkowania podczas ważnych okazji. To taki pewniak, który potrafił uratować moją cerę. Czarna maska zaś, nieco trudniejsza w spłukiwaniu idealnie wpisywała się wieczorami przed kąpielą, gdy zależało mi na dopieszczeniu cery i poprawie jej gładkości. 

Jestem z jej efektu zadowolona i sięgałam po nią z przyjemnością. Jak widać moja cera polubiła nieco inną konsystencję i zapach świeżo zerwanej mięty. Pragnę jedynie zaznaczyć,że nie mam problemów skórnych a na pojedynczych zmianach, które pojawiają się raz w miesiącu podrażnienia nie zaobserwowałam. W przypadku cer trądzikowych takiego zapewnienia dać nie mogę. Tak jak pisałam na samym początku - każdy indywidualnie powinien tego typu kosmetyki dobierać i testować.



Uważam,że marka Lush ma świetny marketing. Piękna ekspozycja, ciekawe i kolorowe produkty,które można przetestować i powąchać, miła obsługa wpływająca na jej pozytywny odbiór. W przyszłości, jeśli tylko będzie mi to dane będę chciała wypróbować czegoś więcej. Na tę chwilę rozpoczęcie przygody z jej asortymentem wzbudziło moją ciekawość - a to chyba dobry znak?!


Z minusów dotyczących maseczki-pasty widzę słabą dostępność. W Polsce niestety nie możemy cieszyć się jeszcze tymi produktami choć istnieje opcja zamówienia online. Cena ok. 32zł w tym przypadku jest dla mnie do zaakceptowania. Maski nakładałam bardzo mało, co gwarantowało sporą wydajność! Słyszałam też, że niektóre dziewczyny mrożą kosmetyki tej marki - jeśli również się do tego stosujecie napiszcie proszę na ten temat coś więcej. 

Na koniec od siebie mogę dodać,że jestem nią oczarowana. Spełniła moje oczekiwania i jeśli jeszcze kiedyś będę miała okazję ją kupić, chwycę za te małe czarne pudełeczko bez większego zastanowienia ❤.

You May Also Like

45 komentarze

  1. Te kule do kąpieli wyglądają zjawiskowo. Ciężko byłoby mi się zdecydować na jedną :D
    Co do maski myślałam, że będzie znacznie droższa. Za taki efekt to nic tylko brać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci,że wydajność wszystko rekompensuje nawet jeśli dla kogoś produkt okazałby się drogi :) Żałuję,że nie możesz poznać jej zapachu - magia <3

      Usuń
  2. Orety jaki bombowy raj ! Wanna wygląda nieziemsko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem szczerze, że to jedna z masek, którą bardzo chciałabym wypróbować ;). I tak, masz rację, dobry marketing to już połowa sukcesu, a nawet więcej i tutaj Lush zrobił świetną robotę. Z Lusha miałam dopiero garstkę produktów, o jednym z nich akurat wczoraj napisałam post ;), ale z chęcią przetestowałabym także inne produkty - w tym właśnie maski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja miałam jedynie dwa i mam coś jeszcze na oku :) pewnie kiedyś jeszcze coś kupię lub zamówię, kto wie :> Maseczkę bardzo Ci polecam, raj również dla zmysłu węchu :D Nie wspominając o samym pobycie w sklepie - jeszcze nigdzie indziej nie pachniało tak pięknie <3

      Usuń
  4. Oj jak przeczytałam że pachnie czekoladkami z miętą to od razu jej zapragnęłam ;). Miałam z Lush Oatfix i super mi się sprawdzałam, tylko miała jeden minus, miała krótki termin ważności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie wspomniałam o mrożeniu - czytałam,że ludzie tak robią i mogą cieszyć się dłuższą aplikacją :D

      Usuń
  5. Chciałabym aby u nas były dostępne ich produkty w galeriach myślę że mógłby cieszyć się dużym zainteresowaniem :) sama nigdy nic nie miałam ale może będę miała okazję wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Od dawna mam ochotę na ich maseczki i kule do kąpieli. Dobrze wiedzieć, że u Cibie się sprawdziły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, te dwie rzeczy były naprawdę super!:)

      Usuń
  7. Jeszcze nie używałam kosmetyków Lush. Marzy mi się pobyt w ich sklepie, chyba bym nie potrafiła nic wybrać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dlatego przed samym wyjazdem zrobiłam sobie liste tego co chciałabym wypróbować :D

      Usuń
  8. Z Lusha niestety jeszcze nie miałam ani jednego kosmetyku. W Pradze zakochałam się od pierwszego wrażenia więc może niedługo znów tam pojadę a wtedy z pewnością wstąpię do Lusha i nie ma bata żebym wyszła z pustymi rękami! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam w takim razie się wybrać :D

      Usuń
  9. Nigdy nie miałam nic z Lusha;) kuszą mnie kule do kąpieli i szampony w kostce;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mają ogromny asortyment, dużo rzeczy kusi :D

      Usuń
  10. Muszę kiedyś w końcu kupić jakąś kulę z Lusha, wygląda to ekstra ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy w salonach Lush można dogadać się po polsku jeśli się nie zna języków obcych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Czechach może by jakoś zrozumieli a tak myślę,że po angielsku wszędzie bez problemu, z polskim gorzej :/

      Usuń
  12. Mnie najbardziej kuszą ich kule, ale niestety (dla mojego portfela stety) mam w mieszkaniu prysznic :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam same zachwyty kosmetykami Lush, ale ja nie miałam nigdy z nimi styczności.

    OdpowiedzUsuń
  14. Niestety nie mam dostępu do Lusha :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Słyszałam o tej marce wiele dobrego, ale do tej pory nie testowałam żadnego produktu. Wszystkie te rzeczy prezentują się pięknie i zachęcająco :D Myślę, że polubiłabym się z tą maską ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś Ci się uda coś kupić!:)

      Usuń
  16. Skusiłabym sie na nia. Troche przeraża mnie Twoje 20 minutowe trzymanie jej, bo ja lubię "szybciaki", ale cóż... piękno wymaga :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można krócej :D ja zazwyczaj nakładam maseczki jak idę myć pędzle :D zawsze troche mi to zajmuje a przy okazji twarz się oczyszcza :D

      Usuń
  17. Mask of Magnaminty to jedna z lepszych masek Lusha :) Uwielbiałam ją, gdy moja cera była nieco bardziej tłusta. Ze swojej strony mogę polecić Ci jeszcze Cupcake :) Również jest genialna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki śliczne, wezmę pod uwagę!:)

      Usuń
  18. Oj produkty bardzo popularne i wychwalane, ale sama osobiście nic nie miałam :) Mam nadzieję, że kiedyś wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jutro wybieram się do Pragi i mam zamiar zajrzeć do tego sklepu ;)
    Pozdrawiam,
    Urban Vagabond

    OdpowiedzUsuń
  20. Przyznam, że już od dłuższego czasu zastanawiam się nad zakupem którejś z masek do twarzy marki Lush. I byłam bardzo blisko kupna będąc w Rotterdamie, niestety nie zdążyłam przed zamknięciem sklepu. :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Czarną maskę Iva mam i bardzo lubię, teraz czas spróbować tą drugą, bo powiem szczerzę kusi mnie, kusi ;) Kule do kąpieli uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. z chęcią wypróbowała bym tą pastę :) póki co do wszystkiego stosuje czarne mydło z Receptur Babci Agafii :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie miałam jeszcze kosmetyków tej marki, choć wiele o nich czytałam na blogach. Może kiedyś skuszę się na jakiś rarytas ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jaki jest termin przydatnosci tej maski?

    OdpowiedzUsuń