niedziela, 19 marca 2017

2 tygodnie z produktami od Indigo! Krem do rąk Pop Sugar oraz balsam Indigolicious!

Cześć! Czy tylko mi wolne weekendy tak szybko mijają?! Dziś korzystając z chwili czasu chciałabym zaprosić Was na bliższą prezentację dwóch nowości, które otrzymałam na spotkaniu blogerskim i towarzyszą mi od dwóch tygodni w codziennej pielęgnacji. Mowa o dwóch kosmetykach firmy która głównie słynie ze swojej bogatej kolekcji produktów do zdobień hybrydowych. O ile lakierów nie miałam okazji jeszcze poznać, tak pyłki do paznokci uwielbiam i często u mnie goszczą! Panie i Panowie - mowa o Indigo!


O ile z długością i stanem paznokci nie mam największych problemów, szczególną uwagę poświęcam temu co dzieje się wokół nich. Tak, mowa o suchych skórkach z którymi podejrzewam każda z Nas od czasu do czasu się boryka. Na pomoc przychodzą mi właśnie kremy do rąk! O ile spotkać w sklepach możemy je na każdym kroku, nie gwarantują one równie dobrej i takiej samej jakości. Sama przerobiłam wiele i na chwilę obecną bardzo polubiłam się z produktami marki Evree.


Nie oznacza to jednak, że od czasu do czasu nie lubię wypróbować nowości. Torebka z upominkami Indigo od razu zwróciła moją uwagę a kolorowe pudełeczko wzbudziło ciekawość. Jak się okazało skrywało ono produkt właśnie do pielęgnacji dłoni.


Unikatowe opakowanie, słodki zapach
Kolor i rzucające się w oczy opakowanie niezaprzeczalnie wyróżnia się na tle pozostałych produktów tego typu. Przyznam,że nigdy wcześniej nie spotkałam się z czymś podobnym i z ogromną ciekawością podchodziłam do pierwszych testów.


Z tego co zdążyłam się zorientować istnieje kilka wariantów zapachowych i każdy z nich ma swój odpowiednik w formie perfum. (To naprawdę fantastyczna wiadomość ponieważ w przypadku gdy komuś bardzo przypadnie do gustu, może znaleźć produkt który jako zapach zostanie z nim nieco dłużej!) Powracając jednak do Pop Sugar z informacji podstawowych należałoby wspomnieć, że to urocze, wręcz zahaczające o kicz opakowanie posiada 30ml i można nabyć je w cenie 9.50!


Sam aplikator sprawiał trudność tylko i wyłącznie podczas pierwszej aplikacji. Teraz każdego dnia działa bez zarzutu i nakłada odpowiednią ilość. W tej kwestii nie można mu niczego zarzucić! Zapach to kolejny mocny i rzutujący na całość element. Jest bardzo słodki więc fanki tego typu nut powinny być zachwycone! Mi nie przeszkadza i używa się go dość dobrze lecz zdaję sobie sprawę,że na dłuższą metę może komuś nie odpowiadać. W moim przypadku po dwóch tygodniach jest wciąż znośny i z chęcią sięgam po niego do torebki. Co najważniejsze - koleżanki są równie zachwycone i z entuzjazmem wystawiają ręce za każdym razem gdy go pokazuję.


Formuła kremu 
Konsystencja w moim odczuciu należy do lekkiej i dość szybko wchłaniającej się. Z uwagi na coraz cieplejszą pogodę uważam, że sprawdza się idealnie i nie pozostawia na dłoniach tłustej warstwy, której w ciągu dnia staram się unikać. (Na zdjęciu zaprezentowałam Wam trzy wyciśnięte pompki - jedna w zupełności wystarcza na jednorazową aplikację.)


Kolejnym produktem o którym również chciałabym Wam opowiedzieć jest balsam do ciała Indigolicious. Z reguły staram się nie otwierać zbyt wielu pielęgnacyjnych produktów równocześnie ponieważ mam wtedy problem z ich całkowitym zużyciem.


Obecnie skończyłam ponad połowę mojego wielkiego ulubieńca od Soap and Glory i przez słabą dostępność najzwyczajniej w świecie żal mi jest z niego korzystać ponieważ zapach i działanie jest rewelacyjne. Można więc powiedzieć, że produkt od Indigo pojawił się w odpowiednim miejscu i czasie i stał się pewnego rodzaju zamiennikiem.


Co prawda konsystencja masła do ciała na tle balsamu od Indigo zapewnia inny poziom nawilżenia - to nie uważam, że nie warto go pochwalić. Lżejsze i szybciej wchłaniające się formuły również mają swoje plusy. Nie zawsze odpowiada mi cięższa konsystencja i zależy mi na szybkości aplikacji dlatego cieszę się z tego nowego nabytku.


Całości podobnie jak przy kremie do rąk nie można odmówić  przepięknego, kobiecego zapachu który w  ostatnim czasie umila mi wieczory. Nazwa Home Spa na etykiecie jest więc jak najbardziej trafną. Ta mała buteleczka oczarowała mnie sobą na tyle, że sprawdzałam już kolejne warianty. Powiem tyle - jest ich dość dużo i każdy w zależności od preferencji znajdzie coś dla siebie.

Dobre produkty na wiosenno-letnie dni?
Gdybym miała podsumować po krótce te dwa produkty powiedziałabym, że największą zaletą są ich intensywne i dobrze utrzymujące się zapachy zapakowane w piękne opakowania. Formuły co prawda nie należą do tych najbogatszych z jakimi miałam okazję się spotkać lecz na wiosenne i letnie dni nie mogłam wymarzyć sobie czegoś lepszego. W kwestii analizy składów polecam wybrać się na stronę sklepu. Ja nie mam uczulenia i z reguły dość dobrze reaguje na wszystkie składniki więc z czystym sumieniem mogę Was zapewnić, że nie wyrządziły mi krzywdy i będą nadal przeze mnie testowane. Jeśli kiedykolwiek miałyście z nimi do czynienia - z miłą chęcią poznam Wasze zdanie!

20 komentarzy:

  1. Bardzo lubię słodycz więc mogłoby to być coś dla mnie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zapewniam, że bardzo Ci się spodoba! :)

      Usuń
  2. Nie miałam nigdy produktów tej marki, ale bardzo chciałabym spróbować zwłaszcza lakierów, ponieważ odeszłam od Semilaca po tym, jak wyszło mi uczulenie od ich produktów :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo razy czytałam o podobnych zarzutach dlatego mam pewne obawy ;/ choć muszę przyznać,że niektóre kolory mają bardzo ładne :)

      Usuń
  3. Indigo ma super hybrydy, ale ich baza proteinowa mi podpadła..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lakierów hybrydowych jeszcze nie miałam okazji używać ale kto wie co będzie w przyszłości :>

      Usuń
  4. Miałam kiedyś ich krem do rąk ale tak średnio mi przypadł do gustu, zapach za bardzo mnie męczył :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) Tak też czasem się zdarza :) Może teraz masz jakiegoś ulubieńca? :>

      Usuń
  5. Nie mIałam jeszcze okazji używać produktów pielęgnacyjnych indigo za to bardzo lubię ich hybrydy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie wiedzieć, że dobrze się sprawdzają :)

      Usuń
  6. Ja uwielbiam żele i hybrydy Indigo, ale mam mieszane uczucia co do tego kremu i balsamu...Tzn oba pięknie pachną i dla mnie to wielki plus, jednak moja skóra niezbyt się z nimi lubi :( Krem do rąk jest dla mnie trochę zbyt słaby tak samo jak i balsam - uroki suchej skóry :( W każdym razie balsamu używam do rąk, bo ma pompkę, a takie najlepiej spisują się u mnie w pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozumiem - tak jak pisałam, znam bardziej treściwe formuły więc gdy ktoś ma np. bardzo suchą skórę może czuć, że jest to dla niego niewystarczające :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie leży w zapasie zarówno krem do rąk w takim małym opakowaniu z pompką, jak i duży, taki sam co ten balsam do ciała. Słyszałam właśnie, że kosmetyki Indigo słyną z intensywnych zapachów, ale niekoniecznie z nawilżania. Myślę, że i tak warto mieć taki kosmetyk w swojej torebce, nawet tylko po to, by przez chwilę poczuć ładny zapach na sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no pewnie,że tak :) do torebki idealne :) !

      Usuń
  9. Krem do rąk w torebce już gości. Ale nie jest to do końca mój zapach.... ale! Nigdy nie gardzę żadnym kremem do rąk :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ze względu na zapachy mogłabym je wypróbować, nawet nie wiedziałam że ta firma ma w ofercie coś poza lakierami :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam krem do rąk o zapachu malinowym i mimo że zapach malin uwielbiam, to w tym kremie jest dla mnie niesamowicie chemiczny i baaardzo męczący. Ale opakowania są bardzo ładne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. balsamy mają przeciętne, to fakt, ale krem do rąk? dla mnie magiczny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakoś tak średnio lubię kremy do rąk... :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Krem do rąk u mnie akurat nie zdał egzaminu, ale balsam totalnie uwielbiałam :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016
kargawr.pl
, Blogger