środa, 5 kwietnia 2017

Glambrush T104, O101, O104, O105, O107 -
czyli zakupy z nowej kolekcji!

Glambrush T104, O101, O104, O105, O107 - <br> czyli zakupy z nowej kolekcji!
Założę się, że każda pasjonatka makijażu choć razu słyszała o sklepie internetowym Glamshop.  Sama w styczniu skusiłam się na kilka modeli pędzli ze starej kolekcji i do tej pory wciąż z nich korzystam. ( O każdym z nich możecie poczytać tutaj! ) Przechodząc do dzisiejszego wpisu chciałabym zaprezentować Wam moje kolejne zakupy z tego sklepu. Wiedziałam, że prędzej czy później skuszę się na nowości firmy lecz nie spodziewałam się, że nastąpi to aż tak szybko. Rezygnacja z wyjazdu do Krakowa z powodu targów LNE spowodowała, że postanowiłam w choć małym stopniu sobie tę stratę zrekompensować. Wizualnie jestem zachwycona więc mam nadzieję, że dzisiejsze zdjęcia oddadzą piękno które ujrzałam po odpakowaniu paczki. 




Glambrush T104

Od dawna potrzebowałam czegoś nowego do rozcierania produktów do konturowania. Kształt tego pędzla wydał mi się najbardziej odpowiedni. Włosie w dotyku jest bardzo miłe i zdziwiłam się jego jakością. Jeśli  po dłuższym czasie będzie wciąż odpowiednio mięciutkie, zastanowię się nad czymś jeszcze! 




Glambrush O101

Wygląd kolejnego pędzelka myślę, że jest dla każdej z Was znajomy i z łatwością można się domyślić do czego będzie używany. Mam coś podobnego m.in od Zoevy tylko ze względu na wielkość potrzebowałam czegoś mniejszego. Wizualnie O101 mi to zapewnił więc niewątpliwie wpłynie to na jeszcze lepszą precyzję. Co ciekawe porównując te dwa pędzle to Glambrush wydaje mi się bardziej przyjazny. Zobaczymy jak to będzie dalej!



Glambrush O104

Kolejny model bez którego nie wyobrażam sobie makijażu. Pędzle do rozcierania przydają się zawsze więc i ta propozycja od razu wpadła mi w oko!



Glambrush O107 & O105

Ostatnie dwa pędzelki postanowiłam zestawić z dwoma poprzednimi ponieważ moim zdaniem w ten sposób najlepiej jest dostrzec różnicę w kształcie i ich wielkości. Każdy z nich w codziennym makijażu jest bardzo przydatny i wielofunkcyjny. Nie wspominając o przepięknym, wizualnym aspekcie!





Nawet nie wiecie ile kosztowało mnie nie używanie tych pięknych nowości! Cieszę się, że zdjęcia zostały wykonane i od jutra zaczynam intensywne testowanie. Po samym dotyku wnioskuję, że mogą mi się sprawdzić! Mam nadzieję, że moje przypuszczenia nie okażą się błędne. Koniecznie dajcie mi znać czy pędzelki Was kuszą! Jeśli będziecie chciały chętnie w przyszłości dodam także wpis o czterech cieniach, tej samej firmy które od kilku miesięcy używam! 

sobota, 1 kwietnia 2017

MIYA Cosmetics -
intensywnie nawilżający krem z olejkiem kokosowym.

MIYA Cosmetics -<br> intensywnie nawilżający krem z olejkiem kokosowym.
Witajcie w sobotę! Mam nadzieję, że tak jak i u mnie w mieście pogoda Wam dopisuje! Ostatnio wspominałam Wam, że używam na zmianę dwa nowe kremy o odmiennej konsystencji a co za tym idzie skutkach. Dziś nadszedł czas przedstawić Wam bliżej drugą nowość!


Długo opierałam się przed tymi kolorowymi tubkami jakimi kusiły mnie dziewczyny na wielu blogach. Dopiero skuteczne wykończenie resztek kremów, skłoniło mnie do zakupu. Panie i panowie - przedstawiam Wam intensywnie nawilżający krem z olejkiem kokosowym polskiej firmy MIYA, który od pewnego czasu można nabyć także w stacjonarnych drogeriach!


Warto dodać, że prócz kokosowej wersji do wyboru mamy także masło mango, olejek z róży czy masło shea. Wszystkie pozbawione parabenów, silikonów, parafiny, PEG-ów, olejów mineralnych, sztucznych barwników i glikolu propylenowego!


Mnie na sam początek skusiła wersja kokosowa! Miałam ochotę na coś świeżego, kojarzącego się z letnimi miesiącami. Powiem Wam, że był to strzał w dziesiątkę i się nie zawiodłam! Nie wiem czemu ale za każdym razem czuję się jakbym wąchała malibu z sokiem bananowym. Wakacje jak nic!


Forma tubki jak najbardziej mi odpowiada. Ze słoiczków również korzystam lecz biorąc pod uwagę dłuższe paznokcie, taka forma odpowiada mi bardziej!


Początkowo bałam się, że olejek kokosowy może zadziałać na moją skórę niekorzystnie lecz niczego takiego nie zaobserwowałam i bardzo z tego powodu jestem zadowolona. Nie ma nic gorszego niż wydawanie pieniędzy na produkt, który się nie sprawdza! Sama formuła jest o wiele bardziej nawilżająca i porównałabym ją do czegoś w stronę Dove i Nivea z tą różnicą, że  lepiej sprawdza się pod podkład więc z powodzeniem możemy używać jej zarówno rano jak i wieczorem! ( Obecnie stosuję go pod Revlon Colorstay oraz krem BB od It's Skin. ) Wchłania się dość szybko lecz nawilżenie jest na buzi wyczuwalne i nie zaobserwowałam nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Na noc dodatkowo nakładam kilka kropelek olejku Beauty Oil i rano buzia jest w świetnym stanie.

  
Krem mnie nie zawiódł i  z powodzeniem określiłabym go pod względem zapachu jako namiastka wakacji schowana w przepięknej tubce. Moja skóra obecnie zmierzająca w kierunku mieszanej jest jak najbardziej usatysfakcjonowana. Posiadaczki suchej cery także powinny go wypróbować! Jako dodatkowe nawilżenie suchych skórek wokół paznokci również znajduje swoje zastosowanie. Jego wielofunkcyjność naprawdę mnie pozytywnie zaskakuje! Czy kusi mnie jakaś inna wersja? O tak, mango gdzieś z tyłu głowy krzyczy i za mną woła! Na razie jestem silna ale sama nie wiem jak to będzie później!

Koniecznie dajcie znać czy miałyście styczność z tą firmą!
 Czy czujecie się skuszone?
Copyright © 2016
kargawr.pl
, Blogger