Baza pod cienie czy przypudrowany korektor? Inglot Eye Shadow Keeper czyli 49zł wyrzucone w błoto?

by - października 17, 2017

Przez wiele lat nie widziałam sensu w wydawaniu pieniędzy na bazę pod cienie. (Owszem, słyszałam o kilku dobrych gdzie miano najpopularniejszej oczywiście należało do osławionej firmy Urban Decay. Niestety dość wysoka cena powodowała moją blokadę.) Po dłuższym czasie i ciągłej chęci wypróbowania czegoś o dobrej jakości postanowiłam poszukać alternatyw w drogeriach. Szkoda, że żadna nie sprostała moim wymaganiom. Myślicie, że finał tej historii okazał się nieudany? Zapraszam więc do opowieści o małej czarnej tubce, którą po raz pierwszy zakupiłam dwa lata temu w Mikołajki.


Nie ukrywam, że mam słabość do naszej polskiej marki. Choć nie wszystkie produkty są dobrej jakości, mam do niej sentyment i lubię próbować to co oferuje. (Pisałam na jej przykładzie moją pracę licencjacką, kupiłam w jej salonie moje pierwsze, droższe cienie.) Być może brzmi to zabawnie ale naprawdę staram się wspierać w jakimś stopniu to co robi i cieszę się gdy produkty które do niej należą okazują się naprawdę świetne. 


 Dlaczego tak bardzo ją lubię? 

Wszystkie jej zadania, które ma spełniać w moim przypadku działają. Wcześniej miałam duży problem z rolowaniem się cieni w załamaniu. Odkąd nakładam ją opuszkiem palca przed cieniowaniem, nie mam z tym najmniejszego problemu. Poza tym wiele formuł cieni rozprowadza mi się później łatwiej i mam gwarancję, że nie porobią mi się brzydkie placki, które ciężko rozetrzeć.


Dokładnie taka ilość wystarcza mi do pokrycia dwóch powiek. Początkowo możecie nałożyć jej zbyt dużo, co nie wygląda później estetycznie ale zapewniam, że wyrobicie sobie odpowiedni nawyk jej wydobywania z tubki. Nie muszę wspominać, że jest szalenie wydajna. W przypadku gdy używam jej tylko ja, spokojnie wystarcza mi na rok czasu. Czy 49zł patrząc pod kątem tego jak się sprawdza i na jaki okres mogę jej używać to dużo? Uważam, że nie. 


Brak koloru

Wiele osób zarzuca jej to, że w porównaniu do innych dostępnych baz, formuła nie kryje zaczerwienień i samodzielnie nie ujednolica powieki. Dla mnie nie jest to jakiś bardzo uciążliwy problem, ponieważ za każdym razem podczas wykonywania makijażu, gąbeczką blend it delikatnie wklepuję pozostałości korektora który kolor mi wyrównuje.  Dopiero później aplikuję wspomnianą wcześniej bazę i przechodzę do cieniowania oka. 


Wyobraźcie sobie ile makijaży przez 2 lata jesteście w stanie wykonać. Ta czarna tubka, za każdym razem towarzyszyła mojej kosmetyczce. To ogromny dowód na to, jak bardzo ją polubiłam i jak mocno jej ufam. Pomału zbliżają się kolejne święta a ja już wiem, że zakupię trzecią sztukę. 


Jeśli tak jak ja szukacie czegoś co podbije kolory Waszych cieni do powiek, ułatwi Wam z nimi pracę a równocześnie zapewni trwałość na wiele godzin polecam się propozycją Inglota zainteresować. Moja siostra i dobra koleżanka już mi zaufały i są zadowolone. Może w Waszym przypadku będzie podobnie?

You May Also Like

34 komentarze

  1. też mam słabość do tej firmy, w szczególności do cieni i pimentów. Bazy jeszcze nie miałam, na razie moim ulubieńcem jest baza z Lumene :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cienie które widać na zdjęciach to miniaturki nowej kolekcji Inglota, którą dostałam w gratisie więc też pewnie i o nich opowiem :D pigmenty uwielbiam <3 mam sporo :)

      Usuń
  2. Ja mam bazę z Avonu i jestem zadowolona;) czasami używam też Duraline jako bazy pod cienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taką w słoiczku? jeśli tak to miałam. była ok choć do długich paznokci zdecydowanie wolę tubkę :) szybko mi też wysychała :(

      Usuń
  3. tez mam slabosc do inglota :) zawsze sie ciesze, jak nasze polskie marki osiagaja sukces!

    OdpowiedzUsuń
  4. tez mam tą bazę ale uważam ze ona jest jakościowo gorsza od bazy UD :) ale ja mam bardzo wymagajace powieki - opadające okropnie i tluste. DLa każdej bazy sa nie lada wyzwaniem i wiekszość baz nie daje sobie z nimi rady. Baza Inglota jest ok, ale nie jest to najlepsza baza jaka uzywalam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. popularnych UD nie miałam ale wiem, że mają mnóstwo zwolenniczek :) pewnie kiedyś się skuszę aby je porównać :) ciekawa jestem jak wypadnie u mnie :) moja powieka nie jest mocno opadająca dlatego być może Inglot jest u mnie wystarczający na ten moment :)

      Usuń
    2. no pewnie, nie ma co wydawac kasy niepotrzebnie jak sie sprawdzaja tansze produkty :)
      niestety, starość nie radośc :) pogadamy jak będziesz w moim wieku haha :)

      Usuń
  5. Używam jej nawet jako normalną bazę, czasami do twarzy np. w kącikach przy nosie czy na zgięciu brody i bruzdach na czole . Spisuje się fajnie bo podkład nie zbiera się w ciągu dnia w tych miejscach co u mnie bywało częstym problemem ! Jeśli chodzi o makijaż oka to lepiej się spisują u mnie bazy UD aczkolwiek Inglot daje radę i nie mogę narzekać . Nie jest moja ulubiona bazą wiec po wykończeniu na pewno jej nie kupię ponownie ale jest OK :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dużo osób poleca UD więc pewnie i kiedyś ja ją kupię aby wypróbować :) choć szczerze to przy inglocie nie odczuwam potrzeby zmiany, robi w moim przypadku co ma robić a to najważniejsze :)

      Usuń
  6. Muszę ją przetestować, na razie wszystkie bazy wytrzymują kilka godzin ale nie są w stanie przetrwać dnia pracy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mogę na niej polegać :) super spisuje się u mnie przez długie godziny :)

      Usuń
  7. Chyba już wiem co kupię sobie na prezent :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam, sama dla siebie taki sobie zrobiłam i jak widać nie żałuję :)

      Usuń
  8. Ja akurat z tą bazą się tak średnio polubiłam, ale generalnie muszę używać bazy pod cienie, bo mam bardzo tłuste powieki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje do bardzo tłustych nie należą, może dlatego Inglot jest dla mnie wystarczający :)

      Usuń
  9. nie miałam, ale najważniejsze, że Ty zadowolona jesteś ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja właśnie podtrzebuję czegoś do podbijania kolorów, bo z tym u mnie ciężko :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie wystarczy w zupełności korektor ;) Utrzymuje cienie tak samo jak baza, ale ma tę przewagę, że o wiele lepiej blenduje mi się na nim cienie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Obecnie sięgam po bazę Wibo i jest wystarczająca. Inglot jest już niemal kultową marką, ale jeszcze niczego nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli lubisz pigmenty - sprawdź je kiedyś koniecznie :)

      Usuń
  13. ja robię sama sobie bazę pod cienie od lat:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kupiłam ostatnio tą bazę i już wiem, że nie zamienię jej na żadną inną. W końcu znalazłam bazę, która potrafi utrzymać cienie przez ponad 8 godzin, a nie tak jak reszta przez ledwo 5 :))

    OdpowiedzUsuń
  15. używam bazy, ale bardzo sporadycznie...tej akurat nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie używam bazy pod cienie. Za rzadko maluję oczy, żeby było sens ją kupować.

    OdpowiedzUsuń
  17. Będę pamiętać o tym produkcie. Aktualnie nie mam żadnej sensownej bazy w posiadaniu..

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo wydajna jak widzę! Nie używałam nigdy tej bazy pod cienie, ani w sumie żadnej bazy nie używałam nigdy ale zapamiętam że ta się sprawdza i może kiedyś sie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam na jej temat już pozytywne opinie i na pewno jak zużyję moją tubeczkę bazy Too Faced to z przyjemnością sięgnę po Inglota!

    OdpowiedzUsuń
  20. Osobiście nie potrzebuję żadnej bazy pod cienie prócz zwykłego przypudrowanego korektora :-) Na szczęście nie mam problemów z nietrzymającymi się cieniami.

    OdpowiedzUsuń