Krucha jak Mary Lou! Zapomniana piękność! Świadome kupowanie.

by - października 30, 2017

Nie wiem jak Wy ale od pewnego czasu czuję ogromny przesyt jeśli chodzi o makijażowe nowości. Mam wrażenie, że jako kupujący nie mamy czasu na to aby w pełni nacieszyć się danymi produktami, ponieważ co chwilę kolejni producenci podpuszczają nas i kuszą coraz to nowszą formułą. Całe szczęście należę do osób, które potrafią i chcą być na to odporne. Niemniej jednak odczuwam pomału niechęć i coraz częściej łapię się na tym, że przestaje ufać niektórym topowym vlogerom. 


Zauważam też, że spora liczba osób odczuwa ogromną presję i parcie na to aby mieć każdą pojawiającą się nowość. Nasuwa mi się od razu pytanie, czy aby na pewno o to w tym wszystkim chodzi? Walki o produkty, kupowanie limitek i ich droższa sprzedaż, kolejki do których trzeba się zapisać aby móc coś dorwać?! Zaczyna mnie to pomału przerażać. 


Tak wiem, każdy z Nas ma wybór. Mi chodzi jedynie o świadome robienie zakupów, które wiążą się z tym aby wybierać kosmetyki faktycznie będące przez nas używane. Chomikowanie nie jest dobrym zjawiskiem. Czasem warto o tym pomyśleć i przeanalizować swoje potrzeby. 


Pamiętacie wielką popularność rozświetlacza firmy The Balm? Ja swoją sztukę używam od dwóch lat a jej stan mówi sam za siebie. Uwielbiam do niej powracać i cenię ją przede wszystkim za kolor i trwałość. 


Choć nigdy mi nie upadła, nie prezentuje się najpiękniej. Dla wielu więc może być to odbierane jako wada o której warto wspomnieć. Dla mnie widok ten świadczy o tym, że bardzo chętnie używam tego kosmetyku. Pasuje do każdego mojego makijażu, można stopniować intensywność i cieszyć się efektem przez długie godziny.


Zastanawiacie się do czego zmierzam? Otóż chciałabym zwrócić Waszą uwagę na to co obecnie się dzieje. Tak jak Wy uwielbiam kosmetyki ale od czasu do czasu trzeba zadać sobie samej pytanie, czy warto tak mocno poświęcać swoją uwagę na walkę o limitowaną paletę cieni? Czy wszystko to co widzimy jest nam potrzebne do szczęścia? Czy w pełni wykorzystujemy to co do tej pory kupiłyśmy? To tylko kilka z pytań, które i ja sama stawiałam sobie przez jakiś czas. Nie wiem jak Wy ale ten nacisk, że muszę coś mieć bo inni już to mają, strasznie mnie denerwuje. Dlaczego to przywiązanie do danej rzeczy i fakt jej posiadania, ma charakteryzować wartość samego człowieka? Ogromnie jestem ciekawa Waszego podejścia i czy również zauważacie to na przeróżnych portalach społecznościowych. Czy tak jak ja dostrzegacie to błędne koło, na które tak dużo ludzi się nabiera? Czekam na Wasze wrażenia.

You May Also Like

23 komentarze

  1. Ja kilka razy przejdę obok stoiska i zastanowię się zanim coś kupię, później oczywiście prześwietlam skład i dopiero decyduje się/bądź nie na dany kosmetyk czy produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bardzo rzadko kupuję coś w ciemno. Często czytam opinie innych o danych produkcie i dopiero wtedy podejmuję decyzję o zakupie, w szczególności mam na myśli pielęgnację. Kolorówka to raczej temat rzeka, choć i tu należałoby się zastanowić, czy potrzebujemy entego rozświetlacza na przykład, czy entego różu. Ja niestety mam podobną wadę, jeśli chodzi o palety cieni do powiek, ale staram się wybierać tylko takie, które mi się podobają i to naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ostatnio muszę bardzo się powstrzymywać żeby czegoś nie kupić. Jak jestem w drogerii to chciałabym wszystko, a po tym okazuje się, że ciągle używam jednej palety a cała reszta leży gdzieś zakopana, więc tak naprawdę potrzebna mi tylko jedna, a nie 10. Tylko, że jak oczy widzą to chcą, a w sklepach to wszystko tak ładnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś dałam sie prawie wciągnąć w tą machinę konsumpcjonizmu. Jak sroka. Kupowałam jak leci - wszystko co zaświeciło sie na innych blogach. A wydawało mi sie, ze jestem dojrzałą kobieta. Któregoś dnia obudziłam sie pod stosem pudrów, palet we wszystkich możliwych - totalnie mi niepasujących kolorach- i zapytałam po co mi to wszystko. Teraz staram sie kupować rozsądnie, chociaz grzechy wciąż mi sie zdarzają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy ma taki etap, na szczęście większość z tego "wyrasta" :)

      Usuń
  5. Jeśli chodzi o Mary Lou, to ja z kolei cieszę się, że nie uległam blogowym "ochom i achom" na jej temat, bo jest mocno średnia (trafiła mi się miniatura). Z każdym kolejnym droższym kosmetykiem przekonuję się, że wiele osób ulega mylnemu wrażeniu, że droższe musi być lepsze - w praktyce trafiam na kolejne słabe (droższe) produkty :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakbym miała kupować każdą nowość to nie dość, że zakopałabym się w tych kosmetykach to jeszcze zostałabym bankrutem ;) Fajnie jest sobie kupić ładną rzecz, z jakiejś edycji limitowanej itp. itd. Ale bez przesady. Nie dajmy się zwariować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie ciągnie mnie do nowości, nie lubię chomikować i kupuję tylko to, co mi jest potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawda jest taka,że często 'te nowości' nie odbiegają efektem od dobrze Nam znanym kosmetykom ! Może opakowanie jest inne, nazwane edycją limitowaną ale sumując to i tak ten sam lub podobny produkt . Miałam fazę,że popadałam w szał z rozświetlaczami,których do końca życia nie jestem w stanie zużyć :D I stwierdzam,iż może różne kosmetyki mają inną lepszą czy gorszą formułę, tak reasumując efekt jest niemal ten sam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. na zdjęciach prezentuje się wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja kupuję tylko to, co naprawdę potrzebuję i w większości są to sprawdzone produkty:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Według mnie to jest najpiękniejszy rozświetlacz, jaki miałam <3 klasyka sama w sobie.

    OdpowiedzUsuń
  12. według mnie kwestia świadomego kupowania to bardzo indywidulna sprawa :) same musimy znać granice przesytu. Dla jednym przesyt to dwa róże do policzkow, a dla kogo innego to 20.
    Ja lubie kosmetyki kolorowe, sprawiaja mi radosc i nie patrze na nie pod kontem, czy dam rade zuzyć. Do zożywania mam produkty do pielegnacji a kolorówke po prostu posiadam i lubię mieć.
    Sprzedaję jednak regulanie produkty których już nie uzywam, robiąc miejsca na nowosci, które mnie nteresują.

    idać pytaniem, czy mi to potrzebne, czy dam radę zużyc musiałabym miec w kosmetyczce jeden puder, jeden rozswietlacz, jeden eyeliner. Znam osoby, które mają właśnie taką zawartość kosmetyczki, ale tak jak wspomniałam wyżej, to osobiste preferencje. Najważniejsze to znać swoje granice :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzeba przyznać, że piękny jest ten rozświetlacz :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja tez ostatnio doszlam to takich wnioskow i teraz sie 5 razy zastanawiam nad zakupem.. :D kupuje tylko to czego naprawde potrzebuje, lub marze o tym od dluzszego czasu i mi sie przyda (np paleta Kat von D - uniwersalna, swietnej jakosci :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja w większości też przestałam wierzyć yt, jedynie jeśli widzę że ktoś czego używa od dłuższego czasu to wtedy myślę że może warto. Na szczęście nowości które się pojawiają zupełnie do mnie nie trafiają ;).

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten wysyp nowości i ulepszeń to moim zdaniem tylko chwyt marketingowy, aby stworzyć nam ciągle nowe potrzeby i skłaniać do zakupów. Ja przestałam już gonić za nowościami i używam tego, co dobre i sprawdzone.

    OdpowiedzUsuń
  17. piękny rozświetlacz :) kultowy już od dawna

    OdpowiedzUsuń
  18. zgadzam się z tobą w 100%, u mnie jednak działa zdrowy hamulec... nakręcę się na coś i gdy już mam to kupić, to moje drugie ja mówi mi, że tego nie potrzebuje i tak to co wydawało mi się niezbędnie potrzebne raptem staje się bezwartościowe i zbędne :) ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  19. masz 100% rację w poście ja sama mam mnóstwo rzeczy, których nie potrzebuję i muszę rpzejrzeć i wywalać.. a z kosmetykami to już w ogóle ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zdecydowanie kupuję za dużo, ale po prostu to lubię. Moja Mary też wygląda podobnie (bliski kontakt z podłogą).

    OdpowiedzUsuń