niedziela, 11 czerwca 2017

Ulubieńcy ostatnich miesięcy!

Ulubieńcy ostatnich miesięcy!
Cześć! Tak, ostatnio zmniejszyła się moja aktywność zarówno na blogu jak i Instagramie. Było to spowodowane natłokiem wielu obowiązków, zwłaszcza związanymi z moimi studiami. Całe szczęście udało mi się dziś znaleźć trochę czasu dlatego pomyślałam, że fajnie byłoby podzielić się z Wami produktami z którymi w ostatnim czasie się nie rozstaję!


Od października zdecydowałam się na hybrydy. Odkąd pamiętam miałam problem z zapuszczeniem paznokci i ciągle mi się łamały. Efekt na tyle mi się spodobał, że w ramach prezentu Wielkanocnego sprawiłam sobie swój własny zestaw startowy.


Postawiłam na firmę NeoNail i jestem z tego powodu zadowolona. W dodatku miałam zniżkę i całość wyniosła mnie tak jakbym kupiła Starter Set a nie zestaw Premium.


Bezprzewodowa lampa sprawdza się świetnie. Na ten moment nic mnie nie uczuliło i staram się wykonywać wszystko dokładnie. Jak widzicie kolekcja lakierów stale się powiększa!


Wydatek na raz wydaje się duży ale jeśli tak jak ja, chciałybyście oszczędzić pieniądze na salonie i czujecie, że dałybyście sobie radę to naprawdę polecam!


Przechodząc do kolorówki i kolejnego Wielkanocnego prezentu o którym marzyłam od dawna, nie mogę nie wspomnieć o eyelinerze firmy KIKO. Uwielbiam to jak mieni się na całej powiece ruchomej. Za każdym razem gdy mam go na oku, ktoś mnie o niego pyta i się zachwyca! Przepiękny syreni efekt, którego żadne zdjęcie w pełni nie oddaje jego mocy! (Wystarczy wklepać go opuszkiem palca lub nałożyć dołączonym pędzelkiem! Trzyma się cały dzień!) 


Zapewnienia firmy Eveline które za każdym razem rzucają się w oczy podczas zakupów w sklepie, gdyby mogły pewnie darłyby się na pół drogerii! Zawsze, od czasów nagonki na ich odżywkę do paznokci - miałam dość nieprzychylne zdanie i nie chciałam niczego od nich próbować. Podczas spotkania blogerek otrzymałam do testów m.in: ten tusz do rzęs i jestem nim zauroczona! Mała szczoteczka, która pięknie rozdziela rzęsy, dość wyraźnie je podkreśla i nie tworzy brzydkiego efektu po kilku godzinach noszenia! Czy kupię ponownie?! Z pewnością! Miłe zaskoczenie!


Jako zwolenniczka Beauty Blendera, nie wierzyłam w zapewnienia, że Blend It może okazać się jego świetnym i tańszym zamiennikiem. Nie zliczę ile odmian można kupić na rynku. Wszystko zmieniło się do czasu gdy do gazety dołączone były one jako gratis. Postanowiłam zaryzykować! I wiecie co? Kupiłam następnego dnia drugą gazetę! Ta gąbka jest świetna i mogę nią uzyskać efekt taki sam jak oryginałem. Uważam więc, że nie warto przepłacać. Co więcej - Blend It jest większy po namoczeniu i z uwagi na to, że nakładam puder sypki gąbką jest on dla mnie wygodniejszy i szybszy w użyciu!


Na spotkaniu blogerskim dostałam także róż do policzków od Essence. Moim wielkim ulubieńcem jest Milani Luminoso i nie ukrywam ciężko jest go zastąpić! Wyparł przecież nawet MAC Warm Soul!  Chciałam go komuś oddać ale pewnego razu postanowiłam nałożyć go na powieki. Wszędzie jest szał na brzoskwiniowo-różowe makijaże dlatego wydał mi się odpowiedni. Nie myliłam się! Nie potrzebuję już brzoskwiniowej paletki od Too Faced! Tym jednym kolorem w połączeniu z pigmentami bądź kremowymi cieniami jestem w stanie stworzyć coś przepięknego! Nawet koleżanki zdążyły to zauważyć więc faktycznie jest w nim coś zwracającego uwagę!


Znacie to uczucie gdy kupując dany produkt macie upatrzony w nim odcień w którym myślicie, że będziecie zakochane najmocniej jak się da a w rzeczywistości zachwyca Was coś całkiem innego? W moim przypadku cieniem w którym nie pokładałam większych nadziei w palecie Where The Light Is był Blaze od Colourpop.


Na tę chwilę jest on najczęściej wykorzystywanym odcieniem. Świetnie współgra z wieloma brązami i nadaje się na dzień jak i na wieczór! Uwielbiam w nim to,że jest tak bardzo nieoczywisty - co oczywiście zdjęcie nie jest w stanie oddać. Widzę w nim złoto, brąz, zgniłą zieleń, srebro. Odkupiłabym go w pierwszej kolejności! Zachwyca mnie za każdym razem!


Na koniec, przedstawiam Wam moją wygraną w rozdaniu u justiti33! Moja radość była ogromna, od zawsze chciałam wypróbować Skin Frost lecz miałam problem z zdecydowaniem się na konkretny kolor bo jak wiemy Jeffree potrafi zaskakiwać!


Jak dziś dzień pamiętam moją myśl gdy zobaczyłam film w którym pokazuje on swoją nową limitowaną kolekcję którą współtworzył z nim Manny MUA którego swoją drogą uwielbiam oglądać!


To właśnie wtedy wiedziałam, że ze wszystkich dostępnych kolorów - ten byłby idealny dla mnie! Nie spodziewałam się, że mogłabym go gdzieś kupić z uwagi na jego wielką popularność! Gdy przeczytałam o wygranej - nie mogłam opanować swojego uśmiechu!


Na szczytach kości policzkowych daje przepiękny efekt tafli! Kolor jest dla mnie dość unikatowy więc tym bardziej cieszę się z różnorodności jaką posiadam! Można stopniować jego intensywność! 


Co więcej - jest olbrzymi! Wiedziałam o tym ale nie spodziewałam się aż tak dużej różnicy w porównaniu do Mary Lou bądź Soft and Gentle! ( Pędzel którym nakładam to cudo to wciąż T20 od GlamBrush! )

I to tyle jeśli chodzi o produkty na których punkcie mam obecnie świra. Zapomniałam zrobić jedynie zdjęcia pomadki Celebrity Skin również od Jeffree'a. Uwielbiam ten kolor i formułę i jeśli mi się skończy - kupię ponownie!

środa, 17 maja 2017

Efekt syrenki aquarious -
piękne wiosenno-letnie zdobienie hybrydowe za 7zł!

Efekt syrenki aquarious -<br> piękne wiosenno-letnie zdobienie hybrydowe za 7zł!
Zarówno w makijażu jak i podczas robienia paznokci hybrydowych stawiam na szybką pracę przy możliwie jak najbardziej zaskakującym i pięknym efekcie! Od dawna uwielbiam błyszczące dodatki a pyłki do paznokci to coś do czego lubię powracać.


Nie wiem jak Wy ale jestem ogromną zwolenniczką efektu syrenki. Mam jej trzy wersje kolorystyczne i każda równie mocno chwyta mnie za serce. Moim zdaniem syrenka aquarious przepięknie prezentuje się zwłaszcza podczas wiosenno-letnich dni. Kocham odcienie turkusu, mięty, niebieskiego i za każdym razem przypominają mi o wakacjach!


Kilka dni temu postawiłam na ozdobienie nią wszystkich moich paznokci. Bazą był lakier NeoNail w odcieniu Natural Beauty. Efektem jestem zauroczona!




Ciężko oddać jego efekt. Musicie uwierzyć mi na słowo - pod kątem padania promieni słonecznych błyszczy się niesamowicie i w zależności od intensywności oświetlenia wygląda inaczej. 

Znacie? Lubicie efekty syrenki? Jestem bardzo ciekawa!


piątek, 5 maja 2017

Kosmetyczka z aliexpress za 11zł - dobra do przechowywania pędzli?

Kosmetyczka z aliexpress za 11zł - dobra do przechowywania pędzli?
Cześć! Nie wiem jak Wy ale sama długo opierałam się przed zakupami na aliexpress. Wszystko zmieniło się od czasu gdy zrozumiałam w jak prosty sposób można robić tam drobne zakupy. Polubiłam to na tyle, że od czasu do czasu tworzę listy produktów które mnie interesują i po przejrzeniu zdjęć z opiniami - decyduję się na zakup. 


Od dawna poszukiwałam kosmetyczki która mogłaby służyć mi do przechowywania moich pędzli w trakcie wyjazdów. Jak widać na zdjęciu wyżej udało mi się coś takiego znaleźć!  Kolorów było całkiem sporo lecz motyw panterki przekonał mnie najbardziej z prostego względu - szybko rzuca się w oczy więc mam większą pewność, że nie zapomnę go spakować do torby, co niestety czasem z moją czarną kosmetyczką mi się zdarzało!


Mimo, że sam produkt nie jest jakość szczególnie mocno usztywniany, część która trzyma pędzle sprawdza się i ładnie je przechowuje.


Jak widać całość można dokleić na rzep. Dla mnie nie jest to konieczne w przypadku przechowywania  samych pędzli. ( obrazek niżej )


Dwie dodatkowe kieszonki są wykonane bardzo dobrze i nie mam im nic do zarzucenia. Z pewnością będę z nich korzystała.


To samo tyczy się jakości wykonania. Nigdzie nie zaobserwowałam żadnej odstającej nitki, dziurki itp. 


Jak widzicie kosmetyczka jest dość pojemna. Uważam, że kosmetyki kolorowe również bez problemu można byłoby w niej przewozić pod warunkiem, że zostałaby spakowana w torbie pomiędzy czymś co mogłoby ją dodatkowo chronić.


Jeśli tak jak ja szukałyście czegoś podobnego, możecie kosmetyczkę kupić tutaj w cenie 11 zł z darmową wysyłką! Ja jestem zadowolona a moje pędzle tym bardziej!

niedziela, 30 kwietnia 2017

TAG : 40 pytań kosmetycznych

TAG : 40 pytań kosmetycznych
Bardzo dawno nie było na moim blogu żadnego TAG'u. W poszukiwaniu czegoś fajnego znalazłam 40 pytań wpisujących się w tematykę moich wpisów! Mam nadzieję, że będzie Wam się podobało a przy okazji poznacie bliżej moje preferencje! 

1. Ile razy dziennie myjesz swoją twarz?
Gdy mam makijaż myję dwa razy dziennie. Rano przed wykonaniem i dokładnie wieczorem w celu jego zmycia.

2. Jaki masz typ cery?
Teraz zdecydowanie mieszaną. Moja strefa T lubi się przetłuszczać więc dość często muszę oczyszczać te miejsca i zwracać na nie szczególną uwagę.

3. Co jest obecnie Twoim ulubionym produktem do mycia twarzy?
Ciężkie pytanie bo lubię testować nowości ale gdybym miała wrócić do czegoś co lubię z pewnością sięgnęłabym po tymiankowy żel z Sylveco oraz nagietkowy żel głęboko-oczyszczający od Kiehl's.

4. Czy używasz peelingów do twarzy?
Tak, do 3 razy w tygodniu.

5. Jaka to marka?
Tutaj również lubię przebierać w nowościach. Gdybym miała zdecydować się na jeden, kupiłabym po raz 4 peeling oczyszczający z Sylveco!


6. Jakiego kremu do twarzy używasz?
Teraz dwa na zmianę - kokosowy firmy MIYA oraz nawilżający od Aqua Pi Cosmetics. Pisałam o nich w ostatnich wpisach.

7. Czy masz piegi?
Tak sporo lecz nawet najlżejszy podkład wyrównuje mi koloryt skóry i nie są aż tak widoczne.

8. Używasz kremu pod oczy?
Kiedyś nie był mi aż tak potrzebny. Teraz używam regularnie. Polubiłam nakładać olejek winogronowy z Nacomi razem z jedną pompką kremu nawilżającego Vianek. Rano czuję wielki komfort!

9. Miałaś kiedyś problem z trądzikiem?
Nigdy.

10. Używałaś kiedyś tabletek przeciw trądzikowych?
Nie.

11. Jakiego podkładu używasz?
Obecnie Revlon Colorstay 150 Buff z jedną pompką bazy rozświetlającej od Golden Rose.


12. Co z korektorem?
Używam małą ilość pod oczy. Kończę tubkę Heleny Rubinstein i będę poszukiwała czegoś nowego. Tarte mnie kusi!

13.W jakiej tonacji jest Twoja skóra twarzy?
Ciężko mi to określić. W zbyt żółtych podkładach za bardzo się nie lubię. Jestem naturalnie dość blada dlatego też zawsze mam problem z doborem idealnego dla mnie odcienia danego kosmetyku.

14. Co sądzisz o sztucznych rzęsach?
Nie mam nic przeciwko. Naturalnie mam dość długie rzęsy dlatego do dziennych makijaży nie potrzebuję ich efektu choć nie ukrywam, że potrafią one odmienić spojrzenie całkowicie. Makijaże Katosu są tego doskonałym przykładem!

15. Czy wiesz, że maskary powinno się zmieniać co 3 m-ce?
Zazwyczaj po takim okresie tusz wymieniam więc nie jest dla mnie to nic nowego.

16. Jakiej maskary teraz używasz?
Na promocji w Rossmannie skusiłam się na firmę Eveline w złotym opakowaniu. Pierwsze dni testów za mną!


17. Sephora czy MAC?
Lubię kosmetyki MAC ale zaspokoiłam swoją ciekawość na tyle, że wybrałabym Sephore zwłaszcza, że od niedawna dostępne są tam kosmetyki firmy Becca!

18. Masz kartę pro do MAC?

Nie.


19. Jakich narzędzi używasz do aplikowania makijażu?
Gąbeczka do podkładu i pudru, pędzle do makijażu oczu.

 20. Używasz bazy pod cienie?
Od ponad roku codziennie towarzyszy mi baza w tubce z Inglota i beżowy cień My Secret 505. Uwielbiam ten duet i każdy makijaż wygląda na nich świetnie!

21. Używasz bazy pod makijaż?
Nie zawsze, jeśli już to tylko na nos i jego okolicę sięgam po Benefit The Porefessional.


22. Ulubiony kolor cienia do powiek?
Od zawsze mam słabość do kolorów typu rose gold!

23.Kredka do oczu, czy eyeliner w płynie?
Eyeliner to mój znak rozpoznawczy!

24. Jak często dźgnęłaś się w oko kredką?
Nawet nie pamiętam, bardziej zdarzało mi się to sylikonową szczoteczką od jakiegoś tuszu do rzęs.
  


25.Co sądzisz o pigmentach/ sypkich cieniach?

Mam kilka z Inglota i bardzo lubię! Wolę je bardziej niż te z MAC!

26. Używasz kosmetyków mineralnych?
Nigdy nie używałam choć spora część z Was mnie nimi kusi! Zobaczymy co przyniesie przyszłość!


27.Ulubiona szminka?
Uwielbiam matowe wykończenie szminek MAC więc najchętniej sięgam po Velvet Teddy. Bardzo lubię też matowe pomadki w płynie, zwłaszcza od Jeffree Star!

28. Ulubiony błyszczyk?
Nie używam. 


29. Ulubiony róż?
Milani Luminoso! Codziennie od pół roku nie mogę sobie go odmówić!

30. Kupujesz kosmetyki na E bay/Allegro?
Kiedyś mi się to zdarzało. Teraz wolę drogerie online!


31. Lubisz kosmetyki z drogerii?
Robię tam zakupy tylko i wyłącznie gdy coś bardzo potrzebuję. Zazwyczaj tworzę listę kosmetyków która mi się kończy i składam zamówienie online. Trudniej dostępne marki przekonują mnie bardziej i wzbudzają większą ciekawość.

32. Czy kupujesz swoje kosmetyki od ulicznych sprzedawców lub na bazarach?

Nie.

33. Czy chciałabyś chodzić na lekcje wizażu?
Być może w przyszłości się zdecyduję. Poświęcam teraz sporo czasu oglądając tutoriale na Youtube - to ogromna skarbnica wiedzy!

34. Czy zdarza Ci się niezdarnie nakładać makijaż?

Zawsze mam problem z namalowaniem kresek po wypiciu kawy dlatego maluję się zawsze przed posiłkiem i napojem!

35. Zbrodnia w makijażu, której nie możesz przeżyć?

Zbyt przerysowane brwi.


36. Lubisz kolorowe makijaże?
Pewnie, bardzo lubię dodawać jakiś kolorowy akcent do mojego makijażu. Moje zdjęcie profilowe na blogu chyba jest na to doskonałym dowodem!

37. Która gwiazda wg Ciebie ma zawsze świetny makijaż?
Wiecie, że nie zawracam sobie czymś takim głowy? Inspirację czerpie od przeróżnych ludzi. Celebryci w większości przypadków malowani są przez profesjonalnych wizażystów więc ciężko jest mi to określić. 


38. Jeśli miałabyś wyjść z domu używając tylko jednego produktu, co by to było?

Tusz do rzęs!

39. Czy wychodzisz z domu, bez makijażu?
Mogłabym ale lubię się malować i dopełniać tym samym swój strój. Makijaż traktuję jako formę wyrażania siebie i cieszę się, że każdego dnia mogę poeksperymentować z wyglądem i tworzyć coś innego.

40. Czy sądzisz, że wyglądasz dobrze bez makijażu?
Każdy człowiek ma jakieś kompleksy ale wychodzę z założenia, że makijaż to tylko dodatek a to co najważniejsze - kryje się w środku. Akceptuje siebie i zawsze staram się poszukiwać pozytywne cechy swojego wyglądu. Jest mi dobrze ze sobą i życzę takiego poczucia każdej z Was!

To tyle, mam nadzieję, że czegoś ciekawego się dowiedziałyście! Chętnie poczytam Wasze odpowiedzi!

czwartek, 27 kwietnia 2017

Glamshadows - zimna czekolada, słodkie kakao, perskie oko oraz jednorożec.

Glamshadows - zimna czekolada, słodkie kakao, perskie oko oraz jednorożec.
Sklep internetowy Glamshop zaczęłam poznać bliżej w okolicach początku roku. Na chwilę obecną posiadam kilka pędzli ze starej jak i nowej kolekcji oraz cztery cienie. To właśnie dziś chciałabym skupić się bardziej szczegółowo na samych produktach do makijażu oczu. Przez kilka miesięcy poznałam je na tyle,że bez większej trudności opowiem Wam dziś o tym co mi się spodobało a co już tak niekoniecznie


Zacznę od tego, że robiąc zamówienie skusiłam się na cienie należące do pierwszej kolekcji i nie mam pojęcia jak zachowują się pozostałe. Mówi się, że z każdą kolejną jakość jest o wiele lepsza lecz ciężko jest mi to określić bo tak jak piszę - jeszcze na żadne inne się nie zdecydowałam. Powracając do podstawowych informacji, cena za jeden wkład wynosi 12zł. Moim zdaniem jest to do przeżycia i coraz częściej łapię się na tym, że wolę dokupić jeden konkretny kolor niż o wiele droższą paletę w której i tak całości nigdy w pełni nie wykorzystam.


Jak widzicie mój wybór padł na dwa matowe cienie, których od dawna brakowało mi w mojej magnetycznej palecie z Inglota. Nie mogło też obejść się bez odrobiny szaleństwa więc postawiłam na dwa odważniejsze kolory.


Gdybym miała wskazać Wam moją ulubioną formułę matowych cieni wybrałabym firmę Makeup Geek. Co prawda nie mam ich zbyt wiele lecz to w jaki sposób łączą się ze sobą i prezentują na mojej powiece za każdym razem mnie satysfakcjonuje. Nie mam im nic do zarzucenia i wciąż rozmyślam o innych kolorach mimo, że w porównaniu do Glamshadows są droższe i trudniej dostępne. Do dziś doskonale pamiętam pierwszą próbę i wysoko postawioną poprzeczkę względem nowych produktów Hanii. Obecnie istnieje naprawdę wiele świetnie jakościowych produktów które możemy kupić w bardzo przystępnych cenach dlatego liczyłam na to, że znajdę tańszy i równie dobry zamiennik wyżej wspomnianych cudowności. Zarówno zimna czekolada i słodkie kakao spełniły swoje zadanie i z powodzeniem używane są do dnia dzisiejszego. Oczywiście różnią się od MUG lecz trwałość i wspólne łączenie tych dwóch kolorów na powiece wygląda po prostu obłędnie. Gdybym mogła się do czegoś przyczepić to powiedziałabym, że w przypadku tych dwóch kolorów muszę o wiele więcej razy nabierać je na pędzel. Sprawia to, że makijaż jest odrobinę bardziej czasochłonny i spada ich wydajność lecz wszystko wynagradza efekt końcowy i niższa cena za wkład. Odnośnie samych kolorów uważam je za bardzo uniwersalne. Przydadzą się przy codziennym delikatnym makijażu czy wieczorem na specjalną okazję.


Cienie typu duo chrome od zawsze bardzo mnie kuszą. Wszystko za sprawą tego, że w szybki sposób możemy wyczarować nimi coś niezwykłego, tylko i wyłącznie za pomocą opuszka palca wklepując je w całą powiekę ruchomą. Cień opalizujący na zieleń, pomarańcz, czerwień widziałam już kilka razy w przeróżnej odsłonie. Mam coś podobnego w formie pigmentu Inglota o numerze 85 dlatego perskie oko wydało mi się niezwykle kuszącym produktem który mógłby się świetnie z nim uzupełniać. Jak możecie się domyślić tak właśnie się stało. Wklepany opuszkiem palca zarówno sam jak i z pigmentem prezentuje się przepięknie. Choć mam wrażenie, że solo jest on bardziej delikatny i w pełni nie oddaje koloru z opakowania, to i tak w takiej formie na codzienne wyjścia spodobał mi się bardzo. Cień jednorożec w porównaniu do swojego poprzednika opalizuje z chłodnego różu na błękit. Jest to jedyny tego typu kolor w całej mojej kolekcji i pokładałam w nim naprawdę spore nadzieję. Niestety dla mnie na tle pozostałych trzech odcieni jest największym rozczarowaniem. Próbowałam oddać jego efekt na przeróżne sposoby i za każdym razem jest dość podobnie, nie wspominając, że po kilku godzinach całość zanika i nijak ma się do tego jak pięknie wygląda w opakowaniu.


Gdybym miała określić jego zaletę to powiedziałabym, że u mnie najlepiej spisuje się tylko i wyłącznie jako rozświetlenie wewnętrznych kącików oraz drobny akcent kolorystyczny na dolnej powiece. Jeśli chodzi o pigmentację na palcach jest ona w moim odczuciu bardzo dobra więc duo chromy na całej powiece ruchomej najlepiej nakłada mi się właśnie w taki sposób. Cienie matowe za pomocą pędzla da się ładnie budować i nie zauważyłam ich osypywania, za co ogromny plus!


Cienie w swojej kategorii cenowej nie rozczarowały mnie. Owszem cień jednorożec nie zachwycił mnie tak jak się tego spodziewałam lecz patrząc na opinię w sklepie online zbiera on dość pozytywne recenzje. Czy w przyszłości skuszę się na nowe kolory? Tego wykluczyć nie mogę. Skoro z każdą kolekcją jest lepiej to może faktycznie warto. A jak okazało się w Waszym przypadku? Jestem bardzo ciekawa

środa, 5 kwietnia 2017

Glambrush T104, O101, O104, O105, O107 -
czyli zakupy z nowej kolekcji!

Glambrush T104, O101, O104, O105, O107 - <br> czyli zakupy z nowej kolekcji!
Założę się, że każda pasjonatka makijażu choć razu słyszała o sklepie internetowym Glamshop.  Sama w styczniu skusiłam się na kilka modeli pędzli ze starej kolekcji i do tej pory wciąż z nich korzystam. ( O każdym z nich możecie poczytać tutaj! ) Przechodząc do dzisiejszego wpisu chciałabym zaprezentować Wam moje kolejne zakupy z tego sklepu. Wiedziałam, że prędzej czy później skuszę się na nowości firmy lecz nie spodziewałam się, że nastąpi to aż tak szybko. Rezygnacja z wyjazdu do Krakowa z powodu targów LNE spowodowała, że postanowiłam w choć małym stopniu sobie tę stratę zrekompensować. Wizualnie jestem zachwycona więc mam nadzieję, że dzisiejsze zdjęcia oddadzą piękno które ujrzałam po odpakowaniu paczki. 




Glambrush T104

Od dawna potrzebowałam czegoś nowego do rozcierania produktów do konturowania. Kształt tego pędzla wydał mi się najbardziej odpowiedni. Włosie w dotyku jest bardzo miłe i zdziwiłam się jego jakością. Jeśli  po dłuższym czasie będzie wciąż odpowiednio mięciutkie, zastanowię się nad czymś jeszcze! 




Glambrush O101

Wygląd kolejnego pędzelka myślę, że jest dla każdej z Was znajomy i z łatwością można się domyślić do czego będzie używany. Mam coś podobnego m.in od Zoevy tylko ze względu na wielkość potrzebowałam czegoś mniejszego. Wizualnie O101 mi to zapewnił więc niewątpliwie wpłynie to na jeszcze lepszą precyzję. Co ciekawe porównując te dwa pędzle to Glambrush wydaje mi się bardziej przyjazny. Zobaczymy jak to będzie dalej!



Glambrush O104

Kolejny model bez którego nie wyobrażam sobie makijażu. Pędzle do rozcierania przydają się zawsze więc i ta propozycja od razu wpadła mi w oko!



Glambrush O107 & O105

Ostatnie dwa pędzelki postanowiłam zestawić z dwoma poprzednimi ponieważ moim zdaniem w ten sposób najlepiej jest dostrzec różnicę w kształcie i ich wielkości. Każdy z nich w codziennym makijażu jest bardzo przydatny i wielofunkcyjny. Nie wspominając o przepięknym, wizualnym aspekcie!





Nawet nie wiecie ile kosztowało mnie nie używanie tych pięknych nowości! Cieszę się, że zdjęcia zostały wykonane i od jutra zaczynam intensywne testowanie. Po samym dotyku wnioskuję, że mogą mi się sprawdzić! Mam nadzieję, że moje przypuszczenia nie okażą się błędne. Koniecznie dajcie mi znać czy pędzelki Was kuszą! Jeśli będziecie chciały chętnie w przyszłości dodam także wpis o czterech cieniach, tej samej firmy które od kilku miesięcy używam! 
Copyright © 2016
kargawr.pl
, Blogger