Pieniądze wydane czyli dwie nowości z Inglota!

by - września 23, 2016

Do niedawna utrwalacze bądź mgiełki do makijażu wydawały się być dla mnie zbędnym dodatkiem. Nie wiem czemu ale myśląc o tego typu kosmetykach, miałam przed oczami kobietę psikającą sobie twarz lakierem do włosów, co wiąże się ze sklejeniem oraz trudnościami z mimiką. Nie pytajcie skąd się to u mnie wzięło, być może niewiedza przed nieznanym powodowała,że tego typu produkty omijałam szerokim łukiem.


Stwierdzenie,że apetyt rośnie w miarę jedzenia okazało się być w moim przypadku całkiem trafne. Większa wiedza, rosnąca liczba kosmetyków a przy tym więcej możliwości powodowało,że brakowało mi produktu, który scaliłby nanoszone warstwy a przy tym przedłużał ich trwałość.


Logicznym wydało mi się to,że wisienką na torcie a przy tym punktem końcowym będzie użycie kosmetyku, którego wcześniej tak bardzo się obawiałam. Całe szczęście rynek kosmetyczny na chwilę obecną proponuje coraz większy wybór a przy tym zadowala swą jakością. 


Jeśli dobrze pamiętacie, ostatnim produktem tego typu w moim posiadaniu była mgiełka z Inglota, o różowym zabarwieniu. Skończyłam ją jakiś czas temu i bardzo miło wspominam, mimo,że nie ma w swym działaniu silnie utrwalających właściwości. Świetnie za to sprawdzała się latem podczas upałów oraz przy ściąganiu z twarzy nadmiernego pudru. Co więcej dość dobrze współpracowała z moim beauty blenderem, którym bez problemu nakładałam później podkład. 


Zostając przy firmie, ( która swoją drogą coraz bardziej pozytywnie mnie zaskakuje ) postanowiłam pójść krok dalej i wypróbować słynny wszędzie fixer. 


Cena produktu różni się w zależności od pojemności. 50ml magicznego płynu kosztuje 21zł, gdzie 150ml dostaniemy w cenie pojemności dwóch buteleczek 50ml czyli 42zł. ( Ja zdecydowałam się zakupić wersję mniejszą z tego względu,że chciałabym ją porządnie wypróbować i ewentualnie w przyszłości skusić się na większą. )


Opakowanie produktu nie różni się niczym od mgiełki, którą miałam wcześniej. 


Po pierwszych próbach stwierdzam,że aplikator w taki sam sposób produkt rozpyla. Bez obaw, krople nie są bardzo duże i nie powinny nikomu przeszkadzać.


Uważam,że tak prosta wizualnie forma prezentuje się dość profesjonalnie i nie mam do niej w żadnym stopniu zastrzeżeń. 




Z pierwszych wrażeń mogę odnieść się również do zapachu. Nie jest on na tyle piękny jak w przypadku mgiełki brzoskwiniowej ale myślę, iż jest też na tyle neutralny i szybko ulatniający się,że nawet wybredny nos będzie w stanie go zaakceptować. 


W kwestii składu cieszę się,że nie zawiera alkoholu! O szczegółowym działaniu oraz wpływie na moją skórę napiszę za jakiś czas!


Na koniec chciałabym pokazać Wam jeszcze jeden cień z najnowszej kolekcji Inglot what a spice. Po pozytywnych odczuciach względem koloru 300, dobrałam jeszcze 299. Wprost idealny do jesiennych makijaży a pigmentacją przypomina marki, które bardzo sobie cenię!

To tyle jeśli chodzi o moje zakupy. Dość skromnie ale za to paczuszka, którą niosłam miała w sobie to czego potrzebowałam. Koniecznie napiszcie jaki macie stosunek do mgiełek, fixerów i czy kuszą Was najnowsze cienie marki?

You May Also Like

52 komentarze

  1. Uwielbiam ten fixer, mała wersja mi się kończy i myślę o zakupie dużej :) Kocham o niebo bardiej niż fix + z Maca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to musi być naprawdę świetny, skoro MAC w Twoim rankingu przegrywa :> (co nie zmienia faktu,że Fix + też mnie kusi :D )

      Usuń
  2. Mam zniżkę do Inglota z Twojego stylu, więc już niedługo fixer będzie mój :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dam znać jak się sprawuje na dłuższą metę! :)

      Usuń
  4. Ta najnowsza kolekcja cieni jest boska <3 Z Inglota mam tylko Duraline :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, przepiękna :)! duraline świetna sprawa! :)

      Usuń
  5. Mam ochotę na ten fixer, ale zużywam pozostałości Fix+ i Kobo :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bede teraz testować fixer z Kryiolana.

    OdpowiedzUsuń
  7. Fixer z inglota mnie kusi :) nie miałam go jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję,że sprawdzi się u mnie równie miło co mgiełka! :)

      Usuń
  8. Piękne te cienie, słyszałam już o tej kolekcji na kanale Maxineczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko jest przejść obok całej kolekcji obojętnie :D

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Uważam,że cenę ma równie przyjazną :>

      Usuń
  10. Fixer mam i jestem bardzo zadowolona :) Naprawdę działa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele kobiet o tym mówi więc faktycznie coś musi w nim być! :)

      Usuń
  11. Nowa kolekcja Inglota robi furorę. Nie mam jednak żadnego kosmetyku tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trochę poznałam i za każdym razem jestem zadowolona! :D

      Usuń
  12. a ja z Ingota nic jesczez nie miałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cenię ich za przecudowne pigmenty, pomadę do brwi czy te cienie z najnowszej kolekcji! <3

      Usuń
  13. Przyznaję że raczej nie używam nic na wykończenie makijażu, w ostateczności jak nałożę za dużo pudru to łapie za wodę termalną z Avene i świetnie się spisuje ;).

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaintrygowałaś mnie tym fixerem ! Muszę się mu przyjrzeć;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czekam na pierwsze wrażenia, w razie zakupu! :)

      Usuń
  15. Nigdy nie używałam tego typu produktów. Zawsze jakość wybierałam bazy - głównie wygładzające. Faktycznie taki produkt idealnie sprawdził by się na wielkie wyjścia i inne sytuacje kiedy musimy przez cały dzień zachować "nienaganny" makijaż. Ciekawy post - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kolorki cieni genialne! Niczym liście jesienne ;p fixera nigdy nie miałam ale kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, kojarzą mi się z jesienią <3

      Usuń
  17. Zastanawiam się nad tym produktem:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie miałam żadnego z tych produktów i jestem ciekawa jak się one sprawdzą na dłuższą metę :)

    https://roseaud.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Bazy używam zwłaszcza na powieki, ale foxów jeszcze nie kto wie, może i ja się w końcu skuszę, póki co myślę, że nie potrzebuje ;) ale ciekawa jestem wrażeń :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Całkiem przystępna cena dla tej mgiełki utrwalającej, sądziłam że jest droższa. Dawniej miałam podobne zdanie co Ty o tego typu produktach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie cena zdziwiła, spodziewałam się,że będzie to coś droższego w okolicach 50!

      Usuń
  21. odcienie cieni wyglądają bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Osobiście nie używałam jeszcze mgiełki z Inglota - do scalenia makijażu używam toniku Evree który bardzo fajnie sprawdza się do tego celu zaś za utrwalenie makijażu odpowiedzialny jest puder ;) Przy kolejnej wizycie w salonie Inglota skuszę się na cień z nowej kolekcji #300 - jest obłędny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cień cudo!
      Miałam tonik z Evree i żałuję,że nie spróbowałam takiej opcji :D

      Usuń
  23. Kochana, chciałabym Cię poinformować - że zostałaś wybrana na Spotkanie Blogerek, które organizujemy w Opolu :)
    Pozdrawiam, Monika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się doczekać <3 Dzięki :*

      Usuń
  24. Wygląda na to, że widzimy się na spotkaniu w Opolu :) Do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń